Co dzieje się z uczniem, zanim chwyci za nóż? Kryzysy młodych ludzi kończą się agresją, kierowaną na innych lub na siebie - tak Karol Piasecki, bydgoski psycholog, komentuje ataki nastoletnich uczniów.
Jak podkreśla specjalista, planowanie takiego czynu czy jego dokonanie oznacza jedno: coś nie zadziałało w systemie.
- Nie usprawiedliwiam przemocy, jest niedopuszczalna. Chodzi jednak o to, żeby wyciągnąć wnioski i zrozumieć, co musimy zmienić, aby takie dramatyczne zdarzenia więcej się nie powtórzyły. Starsi nastolatkowie wciąż wypadają z systemu wsparcia. Nikt nie zobaczy, że mają siniaki na nogach ani że się okaleczają, jeżeli dobrze będą to ukrywać. Pomoc psychologiczna formalnie istnieje, ale pozostaje nieskuteczna, dopóki szkoły, poradnie, centra zdrowia psychicznego nie zaczną współpracować na co dzień - podkreśla Karol Piasecki.
Zaznacza, że sprowadziliśmy wychowywanie młodych do zbierania punktów z zachowania i zbierania ocen.
- Społeczność szkolną tworzą nauczyciele, rodzice i uczniowie. Uczniowie są najważniejsi, ale nauczyciele i rodzice muszą brać w niej udział. Tworzenie społeczności sprawia, że ludzie są widoczni dla siebie. Mamy ogromny problem z tym, że młodzież jest samotna, także w tłumie: na korytarzu szkolnym, w klasie (gdzie nie ma czasu na to, żeby budować relacje, bo trwa ciągła gonitwa za podstawą programową) i ostatecznie samotna przed ekranem komputera - mówi psycholog.
Zaznacza, że młodzież jest w ogromnym zagrożeniu, a w skrajnych sytuacjach stanowi zagrożenie dla innych.
Całej rozmowy Doroty Witt z Karolem Piaseckim można posłuchać poniżej.