Służby wzmacniają bezpieczeństwo polsko-ukraińskich przejść granicznych
Na Podkarpaciu wojewoda zapowiada, że zwoła specjalny sztab w sprawie wzmocnienia granic. Funkcjonariusze prowadzący kontrolę na przejściach - na wypadek alarmu - mają hełmy, kamizelki i wskazane miejsca ukrycia.
Premier Donald Tusk w niedzielę (13 września) po atakach rosyjskich tuż przy granicy Ukrainy z Polską podkreślił, że praca działających tam przejść granicznych przez najbliższe miesiące będzie miała „specjalny charakter”. Zapowiedział spotkanie w tej sprawie z resortem finansów.
Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul zapowiedziała, że zwoła zespół zarządzania kryzysowego w sprawie bezpieczeństwa przejść granicznych.
- Po zakończeniu Podkarpackiego Forum Bezpieczeństwa zwołane zostanie, pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego, specjalne posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego, poświęcone wyłącznie analizie infrastruktury przejść granicznych – powiedziała.
Wspomniane forum to organizowane przez wojewodę wydarzenie poświęcone bezpieczeństwu lokalnemu.
Jak zaznaczyła Kubas-Hul, przejścia graniczne funkcjonują obecnie bez zmian. Głównym celem planowanego posiedzenia ma być szczegółowa analiza infrastruktury pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonariuszom pełniącym służbę oraz sprawniejszego przemieszczania osób przebywających na przejściach w sytuacjach kryzysowych.
- Przegląd infrastruktury obejmie również planowanie inwestycji związanych z budową obiektów zbiorowej ochrony, w tym miejsc doraźnego schronienia oraz ukryć. Inwestycje te mają zostać przygotowane w ramach nadchodzącego, pięcioletniego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej – podkreśliła Kubas-Hul.
Lubelski Urząd Wojewódzki zapewnia natomiast, że jest w ciągłym kontakcie ze służbami i instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i funkcjonowanie przejść granicznych w regionie. Chodzi m.in. o Lubelski Zarząd Obsługi Przejść Granicznych, Krajową Administrację Skarbową, Straż Graniczną.
- Sytuacja na przejściach jest ciągle monitorowana, a kwestie związane z ich bezpieczeństwem są przedmiotem najwyższej wagi dla wszystkich służb, które za to odpowiadają – podkreślił Miłosz Bednarczyk z zespołu prasowego LUW.
Granica z Ukrainą to odcinek ochraniany przez Bieszczadzki i Nadbużański Oddział Straży Granicznej. Jak powiedział rzecznik prasowy komendanta bieszczadzkiego oddziału kpt. Piotr Zakielarz, służba ma procedury przygotowane na sytuacje kryzysowe.
- Są one stale aktualizowane i dostosowywane do występujących zagrożeń. Wszystkie placówki BOSG posiadają sprzęt indywidualnej ochrony funkcjonariuszy – dodał.
Komendant Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej gen. bryg. SG Jacek Szcząchor o przygotowaniu przejść granicznych odniósł się podczas specjalnej odprawy z udziałem premiera Donalda Tuska, ministrów i służb.
- Komendanci przejść granicznych dostali polecenie wydania hełmów i kamizelek na stan stanowisk kontrolerskich. Z chwilą ogłoszenia alarmu są one do użycia w 100 proc. dla funkcjonariuszy. Wskazaliśmy też miejsca ukrycia – wyjaśnił.
- W momencie ewakuacji przejścia granicznego autokary są wyprowadzane poza teren przejścia.
- Ciężarówki nie są w stanie szybko zawrócić, w związku z czym, kierowcy są proszeni o udanie się razem ze służbami w miejsce ukrycia w rejon przejścia granicznego.
Komendant zwrócił również uwagę na problem rozpowszechnienia informacji na przejściu o alarmie i konieczności ewakuacji wśród np. innych służb, agencji celnych. Podkreślił, że 13 września wykorzystano np. głośniki w pojazdach służbowych ogłaszając alarm. - Fajnie by było, żeby przynajmniej doraźnie (…) zakupić tuby, które pozwoliłyby nam ogłaszać alarm w ramach przejść granicznych - dodał.
Premier podkreślił, że współpraca między celnikami, policjantami, strażą graniczną, wojskiem „musi w sposób maksymalny po pierwsze usprawnić ruch, tak żeby nie było zatorów, bo one mogą być niebezpiecznym z naszego punktu widzenia celem ataków”. - I żeby oczywiście nie dochodziło w żadnym wypadku do gromadzenia się pojazdów przy naszych przejściach granicznych, np. z paliwem - dodał.
Podczas ataków Rosji na Ukrainę - 13 września - dron uderzył m.in. w stację paliw w miejscowości Jagodzin w pobliżu granicy z Polską. Jak informowano, spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Przedstawiciele ukraińskich kolei państwowych Ukrzaliznycia informowali też, że dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa 2 km od polskiej granicy. Premier Tusk zaznaczył później po spotkaniu ze służbami, że nie może potwierdzić informacji o uderzeniu w lokomotywę tego pociągu, ale nie może też powiedzieć, że ta informacja jest nieprawdziwa.
- Jesteśmy pewni, że została zaatakowana stacja benzynowa lub jej pobliże, dwa kilometry od naszej granicy, od naszego przejścia oraz skład pociągu towarowego na bocznicy - powiedział premier.