PE na finiszu prac ws. wywołującego emocje prawa dotyczącego internetu
Czy serwisy internetowe powinny weryfikować, co zamieszczają ich użytkownicy? Gdzie powinna kończyć się kontrola? Czy trzeba bardziej chronić twórców? - na te pytania będą musieli sobie odpowiedzieć europosłowie przed przyszłotygodniowym głosowaniem ws. praw autorskich.
Zaproponowana jesienią 2016 r. przez Komisję Europejską reforma przepisów o prawie autorskim wywołała gorącą debatę w UE, choć w Polsce mało kto - poza zainteresowanymi stronami - do tej pory ją dostrzegał. Teraz to się zmienia za sprawą alarmistycznych publikacji, których autorzy ostrzegają przed "końcem internetu" jaki znamy czy wprowadzeniem "podatku od linków".
Sprawa faktycznie nie jest prosta. Podczas gdy jedna ze stron sporu w tej sprawie twierdzi, że stanowisko, które ma być poddane pod głosowanie 20 czerwca, zagraża wolności w internecie, druga wskazuje, że kontrowersyjne przepisy są niezbędne, aby twórcy i wydawcy czerpali zyski z tego, że ich materiały są udostępniane, rozpowszechniane i wykorzystywane online.
Kontrowersje wywołują zwłaszcza dwa artykuły tej dyrektywy: art. 11, który dotyczy praw wydawców publikacji prasowych, oraz art. 13, który mówi o odpowiedzialności platform internetowych za objętą prawami autorskimi treść.
"Kompromisy PE ws. tych przepisów są niejasne, a jak coś jest niejasne, to może być różnie interpretowane" - powiedziała PAP bezpartyjna europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg (S&D), która jest sprawozdawcą cieniem tego projektu i przeciwniczką przyjęcia tych zapisów. Jak na to patrzą inne ugrupowania? "Są kontrowersje dlatego jeszcze nie mamy stanowiska" - powiedział PAP europoseł PiS (EKR) Kosma Złotowski.
W pierwszym wywołującym emocje artykule chodzi o wprowadzenie nowego prawa dla wydawców prasowych, którzy mieliby zostać prawnie uznani za podmioty prawa autorskiego. Ma im to zapewnić lepszą pozycję w negocjacjach w sprawie korzystania z ich treści, m.in. przedruku lub dystrybucji publikacji przez serwisy internetowe.
Każdy, kto chciałby opublikować nawet fragment artykułu dziennikarskiego online, nawet w formie linku - gdzie wyświetlałby się nagłówek tekstu i miniatura zdjęcia ilustrującego materiał - musiałby najpierw wykupić od wydawcy licencję na jego publikację. Prawa autorskie do materiału obowiązywałyby - według początkowego projektu KE - przez 20 lat.
Wprowadzając ten zapis, Komisja chciała wzmocnić tradycyjne media zatrudniające dziennikarzy. Dziś bowiem wiele z ich artykułów jest linkowanych na różnych platformach, ale nie przekłada się to na zyski ich wydawców, gdyż duża część odbiorców poprzestaje na lekturze leadów czy fragmentów artykułów i nie korzysta z linków odsyłających do źródłowej strony.
Dlatego Komisja chce dać wydawcom możliwość ściągania dodatkowych opłat za publikowanie ich materiałów np. w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter czy Pinterest, oraz przez wyszukiwarki lub tzw. agregatory wiadomości, czyli witryny lub aplikacje zbierające i udostępniające nagłówki artykułów (m.in. Google News).
W czasie długiej debaty w tej sprawie zwolennicy przekonywali, że przepisy pomogą walczyć z piractwem w sieci. Z kolei przeciwnicy alarmowali, iż okroją one możliwości linkowania (linki nie będą mogły zawierać zdjęć, tytułu, a nawet pojedynczych wyrazów identyfikujących tekst, do którego odsyłają), ograniczą wolność wypowiedzi i dostęp do wiarygodnych wiadomości, umożliwiając jednocześnie swobodne rozprzestrzenianie się tzw. fake newsów. "To może bardzo skomplikować udostępnianie treści" - przekonuje Geringer de Oedenberg.
Drugi mocno dyskutowany zapis dyrektywy dotyczy zobowiązania platform internetowych (takich jak Daily Motion, YouTube, Facebook), za pośrednictwem których użytkownicy dzielą się plikami, do filtrowania zamieszczanych treści. Chodzi o art. 13 projektu dyrektywy, którego celem ma być zapobieganie pojawianiu się w serwisach materiałów pirackich czy o nieznanym pochodzeniu.
Dzisiaj serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez ich użytkowników, muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia. KE zaproponowała zaostrzenie tych regulacji, by odgórnie zobligować administratorów serwisów do monitorowania aktywności klientów.
Ma to chronić artystów, których utwory są powielane bez ich zgody, np. na YouTubie. Nie wszyscy widzą jednak tę sprawę w ten sam sposób. Zdaniem mniejszych wydawców stracą na tym głównie niezależni artyści, za którymi nie stoją np. wielkie wytwórnie płytowe, które będą bronić ich interesów.
„Art. 13 zakłada, że wszystkie zamieszczane np. na serwisach społecznościowych treści bazujące na cudzej twórczości, w tym m.in. fanowskie przeróbki, zostaną zablokowane" - mówił PAP podczas jednej z debat w Brukseli Kamil Jaczyński z polskiej wytwórni hiphopowej Wielkie Joł.
Art. 13 od samego początku wywołuje dyskusję także z innych powodów. A mianowicie wymaga on od serwisów internetowych zainstalowania specjalnego oprogramowania filtrującego treści zamieszczane przez użytkowników, co pozwoli śledzić ich aktywność w sieci w ogóle.
"Głównym celem reformy przepisów prawa autorskiego powinno być niewątpliwie ułatwienie odbiorcom dostępu do treści w internecie – w postaci książek, artykułów prasowych, muzyki czy filmów. Jednocześnie pamiętajmy o wydawcach i producentach, którzy aby móc dalej inwestować w kulturę, wspierać twórców, potrzebują przewidywalnych ram prawnych swojej działalności" - powiedziała PAP Małgorzata Szczodrowska z Federacji Wydawców Europejskich.
Głosowanie nad tym projektem odbędzie się na posiedzeniu komisji prawnej Parlamentu Europejskiego w najbliższą środę. Jego wynik - jak podają rozmówcy PAP z PE - jest bardzo niepewny. O przyjęciu lub odrzuceniu stanowiska PE autorstwa niemieckiego europosła EPL Axela Vossa może zdecydować jeden głos. Głosowanie PE nie zakończy jednak ścieżki legislacyjnej, gdyż do przyjęcia przepisów potrzebna będzie jeszcze zgoda wypracowana w negocjacjach z państwami UE.
Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)
Zobacz także
Studencki wynalazek nauczy przedszkolaki programowania
2015-12-27, 15:12Wynalazek studentów Politechniki Białostockiej - Cube&Code - ma uczyć najmłodszych programowania bez używania komputera. Dzięki kolorowym klockom i specjalnej szynie dzieci będą mogły wydawać polecenia robotom. Czytaj dalej »
Studencki pomysł na błyskawiczne zbadanie grup krwi
2015-12-27, 11:06Studenci zaprojektowali urządzenie, które grupę krwi np. osoby rannej, określi w zaledwie trzy minuty. Wynalazek przyda się zwłaszcza wtedy, gdy poszkodowanych jest wyjątkowo wielu, np. w wypadkach. Niski koszt produkcji pozwoli na… Czytaj dalej »
"Dobre" sinice pomogą w walce z toksycznymi zakwitami w Bałtyku
2015-12-26, 10:23Skuteczną bronią w walce z zakwitami toksycznych sinic, które latem uniemożliwiają np. kąpiele w Bałtyku, mogą okazać się związki wydzielane przez inne sinice. Na razie trudno je uzyskać, ale kiedyś mogą się przydać do zwalczania… Czytaj dalej »
Święta na krańcach świata i w kosmosie: polarne biegi i nieważkie prezenty
2015-12-25, 11:45Są badacze, którzy nie spędzą świąt i Sylwestra z najbliższymi, ale w laboratoriach... na krańcach świata. Astronauci na stacji kosmicznej w czasie świąt wręczą sobie nieważkie prezenty, a badacze na Antarktydzie uczczą Nowy… Czytaj dalej »
W Szczecinie niebawem ruszy nowoczesne centrum dydaktyczno-badawcze
2015-12-25, 11:39W marcu przyszłego roku ruszy w Szczecinie nowoczesne Centrum Dydaktyczno-Badawcze Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Szczecińskiego. Oprócz kształcenia studentów i prowadzenia badań naukowych umożliwi ono także współpracę z bizn… Czytaj dalej »