12 października wyrok w precedensowym procesie przeciw Google
12 października zapadnie wyrok w precedensowym procesie cywilnym przeciw Google, wytoczonym przez polskiego biznesmena. Za to, że wynik wyszukiwania godził w jego dobra osobiste, żąda on 300 tys. zł zadośćuczynienia. Google wnosi o oddalenie pozwu.
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie zamknął proces i wysłuchał mów końcowych stron.
Pełnomocnik powoda (który chce zachować anonimowość) mec. Konrad Łaski podkreśla, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych. Mówił, że po wpisaniu imienia i nazwiska powoda w wyszukiwarce jako pierwszy pojawia się link do dawnego artykułu z archiwum "Polityki" o wymuszaniu haraczy w jednym z polskich miast w latach 90. Pod linkiem znalazł się się krótki opis artykułu ze zdaniem: "Przypadek pewnego powszechnie znanego w O. bandyty dowodzi... (po czym następowało imię i nazwisko powoda) dzierżawca (nazwa firmy): - żądał za rzekomą ochronę 3 tys. zł". Powód podkreślał, iż te niepełne dane wskazują, że to on był tym gangsterem - tymczasem to on nie zapłacił żądanego okupu gangsterom, czego skutkiem były pożary w jego firmie. Po jego zeznaniach gang rozbito.
Mec. Łaski mówił, że w wyniku działań Google powstał "zupełnie nowy tekst, zaprzeczający wszystkiemu, co powód zrobił", który naruszał jego wizerunek i dobre imię (miał nawet tracić klientów z tego powodu). Dodał, że na prośbę powoda "Polityka" usunęła pierwotny artykuł ze swego archiwum (do którego dostęp jest płatny). Adwokat zaprzeczył, by pozew zmierzał do "cenzury sieci".
W 2012 r. powód wniósł, by Google usunął swój tekst jako naruszający dobra osobiste. Dostał odpowiedź, że nastąpi to po stwierdzeniu naruszenia prawa. W 2014 r. złożył on pozew wobec Google Poland i Google Inc., w którym żądał zablokowania linku i wpłaty 300 tys. zł zadośćuczynienia. Według pozwu wyszukiwarka odpowiada wyniki wyszukiwania - o tym, co jest w opisie do linku, decyduje automatycznie algorytm, który uznawane za najważniejsze fragmenty pierwotnego artykułu.
Pełnomocnik pozwanych mec. Piotr Wasilewski wniósł o oddalenie pozwu. Według niego uwzględnienie pozwu "stawiłoby spółkę w pozycji cenzora". Adwokat uznał, że nie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych w sytuacji, gdy to wyszukiwarka automatycznie tworzy opis do linku. "Mechanizm działania wyszukiwarki jest prawidłowy" - dodał mec. Wasilewski, podkreślając ze działania pozwanych nie były bezprawne. Zdaniem adwokata przeciętny użytkownik nie mógłby uznać po opisie linku, że to właśnie powód jest gangsterem, o którym mowa w artykule.
Strona pozwana twierdzi, że żądanie pieniężne jest "absolutnie bezzasadne", a roszczenie o usunięcie linku powinno być skierowane do "Polityki", bo Google jest jedynie pośrednikiem wyszukującym tekstu umieszczone w sieci przez innych użytkowników.
Ponadto spółka Google Poland twierdzi, że w ogóle nie nie może być pozwana przed polski sąd, gdyż w Polsce prowadzi tylko marketing i reklamę, a za wyszukiwanie odpowiada centrala w USA.
Polska ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną stanowi, że autor strony nie ponosi odpowiedzialności za bezprawną treść, zanim nie zostanie o niej skutecznie powiadomiony.
W 2014 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł, że wyszukiwarka Google ma usuwać z wyników wyszukiwania linki co do spraw już nieaktualnych - jeśli zainteresowani sobie tego życzą. Dotychczas internetowy gigant bronił się przed wymazywaniem niektórych wyników, określając to jako cenzurę. Google podkreśla, że wyszukiwarka wynajduje treści udostępnione przez innych, jedynie do nich odsyłając; stoi na stanowisku, że "prawo do zapomnienia" nie może być nieograniczone, gdyż oznaczałoby cenzurowanie internetu. Trybunał uznał, że jednostka ma prawo poprosić o usunięcie danego wyniku wyszukiwania, jeśli kieruje on do informacji na jej temat, które są "niepełne, nieistotne lub nieaktualne".
Wcześniej, w 2013 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że "Rzeczpospolita" nie musi usuwać zniesławiającego artykułu z archiwum internetowego, bo naruszałoby to prawo społeczeństwa do informacji. Skargę wniosło dwóch prawników, bo "Rz" nie usunęła z internetu artykułu, w którym dopuściła się ich zniesławienia. ETPC uznał, że sądy nie mogą zmieniać historii przez nakazywanie usuwania z domeny publicznej wszystkich śladów naruszających prawo publikacji.(PAP)
Zobacz także
Powikłania neurologiczne w COVID-19, w tym udary są częste. Ratunkiem szczepionka
2021-05-23, 09:42- Spośród pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 objawy neurologiczne ma w granicach 18-80 proc. - mówił neurolog prof. Przemysław Nowacki. Wskazuje, że najcięższym takim powikłaniem jest udar mózgu. Czytaj dalej »
Budynki i park pod ochroną. Obserwatorium Astronomiczne UMK w rejestrze zabytków
2021-05-14, 13:14Obserwatorium Astronomiczne UMK w podtoruńskich Piwnicach, gdzie znajduje się jeden z największych radioteleskopów w Europie, wpisane zostało do rejestru zabytków. Tak zdecydował wojewódzki konserwator. Czytaj dalej »
Konsorcjum UKW w Bydgoszczy i Edurewolucje stworzy egzorękę
2021-05-11, 09:46Konsorcjum Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i spółki Edurewolucje skonstruuje mechanicznego robota - egzorękę, który będzie wykorzystywany do rehabilitacji. Projekt uzyskał grant w wysokości prawie 2,4 mln zł z Narodowego… Czytaj dalej »
Kapsuła Dragon wodowała u wybrzeży Florydy [wideo]
2021-05-02, 13:18Kapsuła Dragon firmy SpaceX z czworgiem astronautów na pokładzie powróciła w niedzielę z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Wodowała w Zatoce Meksykańskiej u wybrzeży Panama City na Florydzie - poinformowała agencja AP. Czytaj dalej »
Hakerzy ze wschodu zaatakowali konta polskich polityków?
2021-04-30, 19:45„Gang PiS na czele z Kaczyńskim przekroczył wszelkie możliwe granice” - to fragment wpisu, który pojawił się na początku roku na twitterowym koncie wiceminister Iwony Michałek. Czytaj dalej »