Aleksandra Olczyk w sobotę i niedzielę wystąpi w Operze Nova w „Traviacie". Absolwentka Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie śpiewu prof. Magdaleny Krzyńskiej śpiewa na najsłynniejszych scenach świata i dość systematycznie wraca do bydgoskiej opery, w której rozpoczynała swoją muzyczną drogę.
Artystka nie ukrywa zadowolenia, że po raz kolejny powraca do Bydgoszczy. Tym razem wystąpi w spektaklu „Traviata”. To słynna opera opowiadająca o tragicznej miłości paryskiej kurtyzany Violetty Valéry i młodego arystokraty Alfreda Germonta. Społeczny ostracyzm, presja rodzinna i śmiertelna choroba bohaterki niszczą ich romans. Tuż po próbie z aktorką spotkała się nasza reporterka Magda Jasińska.
- Z tej Traviaty ja się cieszę szczególnie, ponieważ poza tym, że to jest moja absolutnie ukochana rola, to wiąże się z nią też bardzo dużo moich sentymentów, takich prywatnych, i chętnie się nimi tutaj podzielę, ponieważ jedna historia dotyczy mojej mamy, której już nie ma ze mną. Ponad 15 lat byłam z nią bardzo zżyta i właśnie jedyna opera, jaką miałyśmy okazję razem zobaczyć tutaj w Bydgoszczy, to była ta produkcja „Traviaty" z maestrą Nowak-Stańczyk w roli Violetty. Także wspominam to ze wzruszeniem, natomiast druga historia związana jest z wielką diwą bydgoskiej opery Magdaleną Krzyńską, która była moją nauczycielką, panią profesor. Niedługo przed zakończeniem studiów dostałam od niej list z pięknym zdjęciem właśnie jej w roli Violetty i dedykacją, w której życzyła sobie, abym śpiewała tę rolę z taką radością, jaką jej samej ona dawała. Także mam dwa anioły, które czuwają nade mną, i to jest taki specjalny czas i specjalny spektakl - mówi Aleksandra Olczyk.
Jak wspomina, do roli w Traviacie przygotowywała się długo. W wieku około 30 lat poczuła, że jest gotowa, aby kreować postać Violetty.
- Ale ja zawsze mówię, że role, które śpiewam, staram się wybierać bardzo świadomie i decydować, że to są takie role życia. Nie chcę, żeby było ich bardzo dużo. Chcę, żeby było ich kilka konkretnych i chcę się im w zupełności oddać, żeby razem z nimi dojrzewać i moją dojrzałość, jakąś świadomość i wiedzę taką życiową właśnie przekazywać mojej postaci, która jakby dostawała coraz więcej ciała i ducha - dodaje aktorka.
Całą rozmowę Magdy Jasińskiej z Aleksandrą Olczyk można posłuchać poniżej.