Nie mieli petard ani sztucznych ogni, ale stary rok żegnali równie głośno. Hałas zapewniały im garnki kuchenne i łańcuchy z obory. Obrzędy i obyczaje noworoczne ilustruje jedna z aranżacji w skansenie w Muzeum Etnograficznym w Toruniu.
W chałupie z Kociewia prezentowane są tradycje sylwestrowe. Ten wyjątkowy wieczór spędzano na dobrej zabawie, lecz głównym punktem programu było przepowiadanie przyszłości. Zwłaszcza młode dziewczyny sprawdzały czy w Nowym Roku pojawi się wymarzony kawaler. W szczegółach mówią w relacji Iwony Muszytowskiej-Rzeszotek Marta Domachowska i Barbara Bukowska.
Aranżacje w Muzeum Etnograficznym w Toruniu prezentowane są do 8 stycznia.
Sylwester był to dzień wróżb, psot i figli. To jeden z tych tajemniczych wieczorów
kiedy bardzo łatwo można było poznać przyszłość. Młode dziewczyny wróżyły tego dnia
o zamążpójściu w przyszłym roku. Ustawiały więc 4 talerze, kładąc na nich po kolei gałązkę mirtu, piasek, pieniądze i wylewając trochę wody. Każda z nich z zawiązanymi oczami podchodziła do stołu i sięgała do jednego z talerzy. W zależności, na który talerz trafiła, dowiadywała się o swoim ślubie, śmierci, bogactwie lub utonięciu. Do misy z wodą panny wrzucały 2 łupiny orzecha, wkładały w nie trochę wełny i zapalały. Jeżeli łupiny podpłynęły do siebie, wróżyło to zamążpójście w przyszłym roku. Topiono też powszechnie ołów, lejąc go do miski z zimną wodą. Zastygłe w niej fantazyjne kształty Chłopcy w sylwestrowy wieczór z zapałem oddawali się różnym psotom i figlom.
Smarowali drzwi domów gliną i błotem. Wyjmowali furtki z płotów, wynosili je poza zagrodę i chowali. Doskonale bawili się demontując wozy i przednie ich części wkładając na dachy domów. Kominy często zatykali słomą i gałganami. Zdarzało się, że na dach domu ekspediowano nawet psa w budzie (...).
O północy – żeby odpędzić Stary Rok – czyniono ogromny hałas, trzaskano z batów,
uderzano w stare patelnie i garnki, potrząsano łańcuchami. Bywało i tak, że strzelano nawet z pistoletów i karabinów.
źr. Muzeum Etnograficzne