Dla jednych słuchanie popularnego “Last Christmas” już w listopadzie to zbrodnia, dla innych to idealny czas na rozpoczęcie świętowania nadchodzącego Bożego Narodzenia. Czy da się w ogóle określić, kiedy można zacząć słuchać świątecznych piosenek? Jednej właściwej odpowiedzi nie ma, choć jest kilka czynników, które mają na to ogromny wpływ. Zwróć na nie uwagę, aby w tym roku nie popełnić wtopy.
Co roku powraca spór o to, kiedy powinniśmy zacząć przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Coraz częściej sklepy potrafią sprzedawać ozdoby świąteczne już we wrześniu, więc nie ma się czemu dziwić, że słuchanie świątecznych piosenek również przychodzi o wiele wcześniej. Sprawa ta jednak skutecznie potrafi podzielić znajomych, a nawet rodziny. Część osób włącza zagraniczne przeboje zaraz po Wszystkich Świętych czy Halloween, inni zaś twardo czekają do momentu, aż w domu pojawi się choinka lub aż do Wigilii. Od czego to jednak zależy i kiedy jest najodpowiedniejszy moment?
Znaczenie ma osobisty nastrój i potrzeba przeżywania świąt
Czynnikiem, który najmocniej decyduje o tym, kiedy zaczniemy słuchanie świątecznej muzyki, jest nasz osobisty nastrój i emocjonalna potrzeba przeżywania świąt. Wiele osób czuje silne przywiązanie do Bożego Narodzenia i już kilka sekund melodii potrafi przywołać miłe wspomnienia z dzieciństwa. Muzyka w takim momencie daje poczucie bezpieczeństwa, przypomina o cieple rodzinnego domu i buduje głębokie poczucie tęsknoty i nostalgii. Staje się ona jednocześnie sposobem na przywołanie tej wyjątkowej aury i pozorne przyspieszenie sobie tego czasu w ciągu roku.
Po drugiej stronie barykady stoją osoby, dla których to sama muzyka tworzy niesamowity klimat, przez co wolą świadomie odłożyć to na ten jeden, szczególny moment. U tych słuchaczy często występuje obawa, że zbyt długie i zbyt częste słuchanie świątecznej muzyki sprawi, że melodie te staną się dla nas zwyczajne i codzienne, a przez to już nie będą robiły wrażenia w czasie Wigilii. Takie podejście pozwala na zachowanie świeżości doznań. Świąteczne piosenki w ten sposób już zawsze pozostają czymś wyjątkowym i nie stają się tłem, które towarzyszy nam przez kilka tygodni w drodze do Bożego Narodzenia. Ostatecznie więc to nasza indywidualna wrażliwość wyznacza prawdziwą granicę.
Tradycja, kultura i kalendarz liturgiczny
Kolejnym niesamowicie znaczącą kwestią jest nasza tradycja i kalendarz, zarówno świecki, jak i liturgiczny. Polska kultura przez dziesiątki lat nauczyła nas, że kolędy śpiewane są dopiero po wejściu w okres Bożego Narodzenia, czyli pierwszy raz słyszymy je na Wigilii. Duży wpływ ma na to również adwent, który jest czasem oczekiwania i wyciszenia. W tym czasie raczej nie bawimy się, a jeśli już śpiewamy to pieśni adwentowe, a nie piosenki świąteczne czy kolędy. Dla katolików więc to dopiero wieczór wigilijny dawał możliwość słuchania bożonarodzeniowej muzyki.
Z tego powodu wiele polskich rodzin i starszyzny traktuje świąteczną muzykę jako znaczący symbol. Kolędy takie jak np. "Bóg się rodzi”, "Do szopy, hej pasterze” czy "Anioł pasterzom mówił” dla nich wyznaczają początek świętowania. Przez takie postrzeganie sprawy wcześniejsze słuchanie kolęd odbiera im tę wyjątkowość i sprawia, że stają się one oderwane od pierwotnego, religijnego kontekstu.
Natomiast kultura masowa i wpływ zwyczajów zza oceanu coraz dalej przesuwa tę granicę. W efekcie mimowolnie muzyka świąteczna pojawia się w przestrzeni publicznej o wiele wcześniej niż kiedyś i to na długo przed rozpoczęciem okresu liturgicznego.
Nie bez znaczenia jest sektor handlowy i siła przyzwyczajenia
W kontekście wcześniejszego słuchania piosenek świątecznych nie można pominąć faktu, jak duży wpływ ma na to handel. Galerie handlowe i konkretne sklepy potrafią wprowadzać do swojej oferty świąteczną ofertę zaskakująco wcześnie. Zwykle już w pierwszej połowie listopada, zaraz po Uroczystości Wszystkich Świętych i Halloween z półek znikają jesienne ozdoby, a na ich miejsce pojawiają się ozdobne choinki, bałwanki i Mikołaje. Dla przedsiębiorców jest to naturalny element budowania nastroju sprzyjającego zakupom. Dla konsumenta jednak oznacza to, że widmo zbliżających się świąt zaczyna wisieć nad nim o wiele wcześniej, niż powinno. Tym samym przebywanie w takich sklepach oznacza także mimowolne słuchanie bożonarodzeniowej muzyki. Wielokrotne i czasem nawet nieświadome słuchanie takich melodii sprawia, że stopniowo oswajamy się z nimi i zaczynamy je akceptować jako element jesienno-zimowego okresu.
Co więcej, same bożonarodzeniowe piosenki pojawiają się w przestrzeni o wiele wcześniej niż kiedykolwiek. Już w listopadzie na listach hitów radiowych królują najpopularniejsze utwory z tego gatunku. Media społecznościowe skutecznie zaczynają podsuwać nam filmy i teledyski, co nie może umknąć naszej uwadze. Również na portalach takich jak Tekściory zaczyna się promowanie świątecznych utworów i trwa ono aż do samej Wigilii. To kolejne przestrzenie, gdzie mimowolnie mamy kontakt z bożonarodzeniową muzyką.
Z drugiej strony pojawiają się przyzwyczajenia, które mogą nam towarzyszyć od dzieciństwa. Jeśli w naszym domu nie czekało się do ostatniego momentu na to, aby muzyką celebrować Boże Narodzenie, to my także nie będziemy tego robić. Przyzwyczajenia i wspólne rytuały powtarzane przez lata od młodości, potrafią skuteczniej wyznaczać odpowiedni czas na słuchanie świątecznej muzyki niż jakikolwiek kalendarz. Dlatego zamiast zastanawiać się czy już "wypada” włączyć ulubione piosenki, lepiej jest wsłuchać się w swoje wewnętrzne potrzeby.