Krajowa Grupa Spożywcza z Torunia nie przejmie udziałów w sieci handlowej Carrefour. Minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w poniedziałek, że projekt został ostatecznie zamknięty z powodów ekonomicznych. Resort zapowiada teraz poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, które zapewnią realną stabilizację polskiego rynku żywności.
Ekonomia wygrywa z polityką
Szef resortu rolnictwa i rozwoju wsi podkreślił na antenie TVP Info, że pomysł zakupu zagranicznej sieci handlowej przez państwowy podmiot, którego główną siedzibą jest Toruń, został poddany szczegółowej analizie, która doprowadziła do jednoznacznych wniosków. Według Stefana Krajewskiego zaangażowanie kapitałowe KGS w ten podmiot nie miałoby obecnie żadnego uzasadnienia gospodarczego, a kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji musi być rentowność i stabilność finansowa, a nie wyłącznie impuls polityczny.
Minister zaznaczył wyraźnie, że pomysł kupienia tej sieci jest zamknięty, a stosowne decyzje zostały już podjęte.
Wyzwania dla bezpieczeństwa żywnościowego
Minister zaznaczył, że resort nie rezygnuje z działań mających na celu ochronę rynku przed destabilizacją dostaw, która wynika z trudnej sytuacji geopolitycznej, wojny czy anomalii pogodowych. Krajewski odniósł się również do działań swoich poprzedników, wskazując, że decyzje podejmowane wyłącznie z powodów wizerunkowych często generowały koszty, za które później musiał płacić budżet państwa.
- Oprócz decyzji politycznych ważny jest czynnik ekonomiczny. To musi się wszystko, mówiąc kolokwialnie, spinać – podkreślił szef resortu rolnictwa.
Od rekomendacji do wycofania się z pomysłu
Jeszcze pod koniec listopada ubiegłego roku Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi rekomendowało KGS przejęcie sieci Carrefour jako element konsolidacji państwowych aktywów w handlu. Zakładano wówczas, że własna sieć sklepów ułatwi polskim producentom dostęp do półek zdominowanych przez marki własne i zagraniczne dyskonty. Jednak już w styczniu wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona ostrzegał, że przejmowanie borykających się z problemami podmiotów z innych krajów nie jest najlepszym rozwiązaniem. Według niego potencjał należy budować w oparciu o sieci polskie, których jest na tyle dużo, że pozwalają rozwijać to, co jest już dzisiaj dostępne na rynku.