Polscy lekkoatleci z dużymi szansami na kilka medali wyruszyli w środę na halowe mistrzostwa świata do Belgradu. W polskiej ekipie jest czworo reprezentantów klubów z naszego województw. Czempionat, który rozpoczyna się w piątek i potrwa do niedzieli, może odbywać się pod znakiem rekordów.
W sztafecie 4x400 metrów kobiet są Iga Baumgart-Witan i Kinga Gacka z BKS Bydgoszcz, w biegu na 60 metrów zobaczymy Adriana Brzezińskiego z MKL Toruń, a w skoku wzwyż Norberta Kobielskiego z MKS Inowrocław.
Oczy wszystkich skierowane będą m.in. na tyczkarza Szweda Armanda Duplantisa, który 7 marca na mityngu właśnie w Belgradzie poprawił swój rekord świata – uzyskując 6,19 m. Finał skoku o tyczce zaplanowano w niedzielę o godzinie 17:17. Najgroźniejszym rywalem Duplantisa powinien być Amerykanin Chris Nilsen, który w tym roku skoczył już 6,05 m. Tym razem emocje bez Polaków, bo na mistrzostwa nie zakwalifikowali się ani Piotr Lisek, ani Paweł Wojciechowski.
Tego samego dnia, tyle że w sesji przedpołudniowej na rekord świata można liczyć w trójskoku. Na liście uczestników HMŚ jest bowiem Wenezuelka Yulimar Rojas, do której należy najlepszy w historii wynik pod dachem – 15,43 m (2020) – a w tym sezonie zanotowała już wynik o zaledwie dwa centymetry słabszy.
Najlepsze osiągnięcie w historii możliwe jest także w pchnięciu kulą mężczyzn. Finał tej konkurencji już w sobotę o 19:40. Konrad Bukowiecki przystąpi do zmagań w stolicy Serbii z trzecim wynikiem w tym roku na świecie. Pięć lat temu to tam zaczęła się jego wielka kariera, gdy został w Belgradzie halowym mistrzem Europy.
– Tak, to nadal wiekowo młody zawodnik, ale stażem już doświadczony – powiedział w rozmowie z PAP wiceprezes PZLA Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski w tej konkurencji. – Wrócił. Pcha dużo lepiej. Przede wszystkim bezpiecznie, równo. Wcale w Serbii nie będzie miał jednak łatwo. Chłopaki właściwie ścigają się o srebrny medal, bo złoty w mojej ocenie, jeżeli nie będzie jakiegoś kataklizmu, zarezerwowany jest dla Amerykanina Ryana Crousera.
Rekord świata – 22,82 m należy właśnie do Crousera. Wynik ten osiągnął w ubiegłym roku. Rekord Polski pod dachem należy od 2018 roku do Bukowieckiego i wynosi równe 22 metry.
Największe szanse na tytuły halowych mistrzyń świata mają jednak polskie lekkoatletki. Liderką światowych tabel z wynikiem 6,99 s jest Ewa Swoboda. Tylko 10 zawodniczek w historii biegało tak szybko, a rekord świata w biegu na 60 m należy od 1993 roku do Rosjanki Iriny Priwałowej – 6,92 s.
– Wszyscy wiedzieli, że chciała wrócić na poziom bardzo szybkiego biegania. Na to wyglądało już po treningach, ale chyba nikt się nie spodziewał aż takiego imponującego powrotu – powiedział Majewski.
Świetnie dysponowane są także polskie specjalistki od biegu na 400 m. Dość powiedzieć, że już dwukrotnie w tym roku poprawiały one rekord kraju. Najpierw zrobiła to Anna Kiełbasińska wynikiem 51,10 s, a podczas HMP w Toruniu wynik ten do poziomu 51,04 s wywindowała Justyna Święty-Ersetic.
Kiełbasińska, niestety, w Belgradzie nie wystąpi. Po mistrzostwach kraju dowiedziała się o zakażeniu wirusem SARS-CoV-2. Świetny czas na 400 m ma także Natalia Kaczmarek – 51,15 s, która ze Święty-Ersetic ma realne szanse na podium w biegu indywidualnym
Przy braku Kiełbasińskiej sztafeta pań 4x400 m mogłaby w składzie z Kiełbasińską śmiało myśleć o złocie mistrzostw świata, a także nowym rekordzie świata. Bez niej na papierze traci ok. 1,5 sekundy, ale „Aniołki Matusińskiego” już nie raz udowadniały, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.
– Jedziemy tam po złoty medal. Nie boję się tego mówić, bo znamy swoją wartość – deklarowała przed wylotem do Serbii Święty-Ersetic.
Miłych niespodzianek należy upatrywać w występach Damiana Czykiera na 60 m ppł, który czasem 7,48 s poprawił w tym roku wiekowy rekord Polski Tomasza Ścigaczewskiego, Michała Rozmysa w biegu na 1500 m, a może i specjalizującej się głównie w 60 m ppł, ale z powodu drobnego urazu biegającej na płaskim dystansie 60 m ppł Pii Skrzyszowskiej.
W dotychczasowych 17 edycjach HMŚ Polacy wywalczyli 32 medale, ale tylko pięć złotych. Na najwyższym stopniu podium stanęli: bydgoszczanin, wieloboista Sebastian Chmara (1999), męska sztafeta 4x400 m (2001 i 2018), Kamila Lićwinko w skoku wzwyż (2014) i Adam Kszczot na 800 m (2018).