Miało być przełamanie i spokojny wieczór w Łuczniczce, a skończyło się bolesną lekcją. W 15. kolejce Tauron Ligi Metalkas Pałac Bydgoszcz zagrał dwa sety niemal bezbłędnie, po czym pozwolił ITA TOOLS Stali Mielec wrócić do meczu i wywieźć z Bydgoszczy dwa punkty.
Pałac od pierwszej piłki narzucił tempo, jakby chciał zakończyć sprawę w kwadrans. Dobrze funkcjonował serwis, który odrzucał Stal od siatki. Efekt był bezdyskusyjny: przewaga rosła seriami, a przyjezdne wyglądały na zaskoczone intensywnością gospodyń. Końcowy rezultat przypominał bardziej sparing niż mecz o stawkę.
W drugiej odsłonie Mielec złapał oddech, jednak bydgoszczanki wciąż przeważały. Nie było już takiego rozpędu jak na starcie, ale Pałac utrzymywał przewagę dzięki lepszej organizacji gry i skuteczniejszemu wykańczaniu akcji w ważnych momentach. Wygrana do 20 dała wrażenie, że komplet punktów jest kwestią czasu.
W trzecim secie zawodniczki z południa poprawiły jakość zagrywki, odcięły bydgoszczanki od komfortowego dogrania i zaczęły lepiej pracować blokiem. Pałac miał szansę zamknąć spotkanie, ale końcówka wymknęła się spod kontroli – przyjezdne wyszły z opresji, obroniły newralgiczne piłki i „wydarły” partię w grze na przewagi.
Po wygranej Stal złapała wiatr w żagle, a podopieczne trenera Volpiniego przestały przypominać drużynę z początku piątkowego wieczoru. Rywalki częściej punktowały po kontrach, utrzymywały presję serwisem i złapały rytm, który utrzymały do ostatniej akcji.
Tie-break był już pod pełną kontrolą ekipy z Podkarpacia. Mimo prób rotacji składem i wprowadzenia świeżych sił w osobach Sobalskiej oraz Głodzińskiej, Pałac nie zdołał odzyskać rezonu. As serwisowy Rozalii Moszyńskiej przy zmianie stron (5:8) był niczym rzut za trzy punkty w ostatniej sekundzie kwarty – podciął skrzydła bydgoszczankom.
Metalkas Pałac Bydgoszcz – ITA TOOLS Stal Mielec 2:3 (25:10, 25:20, 26:28, 19:25, 10:15)