Niewykorzystany zryw w końcówce. KH Energa Toruń przegrała w Krakowie
Hokeiści KH Energi Toruń wrócili z Krakowa bez punktów, choć w trzeciej tercji byli bardzo blisko odrobienia strat. O losach spotkania w ramach 28. kolejki Tauron Hokej Ligi z Comarch Cracovią przesądziła fatalna druga odsłona oraz skuteczność gospodarzy w przewadze. Ostatecznie torunianie przegrali 4:5.
Torunianie udali się do Krakowa po serii czterech kolejnych porażek. Ostatni ligowy triumf zanotowali 23 listopada w Bytomiu. Co prawda trzy wcześniejsze starcia z Cracovią kończyły się zwycięstwami zespołu z Torunia, jednak „Pasy” przed przerwą reprezentacyjną potrafiły ograć GKS Tychy czy GKS Katowice i do niedzielnego meczu przystępowały w zdecydowanie lepszych nastrojach.
Początek spotkania nie zapowiadał jednak problemów gości. W 15. minucie wynik otworzył Adrian Jaworski, wykorzystując dobre wejście w tercję ofensywną. Radość Energetyków trwała krótko. Zaledwie półtorej minuty później Sean Montgomery doprowadził do wyrównania, skutecznie dobijając krążek po niepewnej interwencji Mateusza Studzińskiego. Pierwsza tercja zakończyła się remisem, który dawał torunianom nadzieję na korzystny rezultat.
Kluczowa dla przebiegu rywalizacji okazała się druga odsłona. Gospodarze wykorzystali niemal każdą sposobność do ugodzenia przeciwnika. Henry Karjalainen wyprowadził Cracovię na prowadzenie, a później Montgomery po raz drugi wpisał się na listę strzelców, korzystając z gry w przewadze. W odstępie zaledwie 19 sekund do siatki toruńskiej drużyny trafili Michał Jaracz oraz Krystian Mocarski. Trzy z czterech bramek w tej tercji padły przy wykluczeniach zawodników z naszego województwa, co dobitnie pokazało skalę problemów gości w defensywie specjalnej. Wcześniej gospodarze potrafili jeszcze przetrwać pięciominutową karę Jaśkiewicza po faulu na Rusłanie Baszyrowie.
Przy stanie 1:5 mecz wydawał się rozstrzygnięty, jednak w trzeciej tercji obraz gry wyraźnie się zmienił. Zespół z Torunia odzyskał inicjatywę, częściej gościł pod bramką rywali i stopniowo zmniejszał straty. Najpierw kontaktowe trafienie zdobył Rusłan Baszyrow, następnie Jakub Lewandowski dołożył kolejną bramkę, dając sygnał do ataku. W końcówce, przy wycofanym bramkarzu, Denis Fjodorovs wykorzystał grę w przewadze i w 59. minucie doprowadził do stanu 4:5. Wcześniej jedno z trafień Energii nie zostało uznane z powodu gry wysokim kijem. Mimo ogromnej presji w ostatnich sekundach, gospodarze zdołali jednak obronić prowadzenie.
Comarch Cracovia Kraków - KH Energa Toruń 5:4 (1:1, 4:0, 0:3)