LKS Rogowo na pewno liczył na więcej w pierwszej części sezonu Superligi hokeja na trawie. Po ośmiu kolejkach drużyna zajmuje przedostatnie siódme miejsce. – Kierunek jest dobry, ale wynik tego nie mówi. Trochę potrwa, zanim nasze boisko będzie twierdzą – powiedział prezes klubu, Jerzy Jóskowiak.
LKS przystąpił do sezonu ze sporymi nadziejami, spotęgowanymi dobrym początkiem. Po trzech spotkaniach rogowianie mieli na koncie sześć punktów. – Od początku chcieliśmy zrobić nie tylko dobre wrażenie, ale też dobre wyniki. Zaczęliśmy świetnie, wygrywając dwa mecze w Poznaniu. Takie otwarcie napawało optymizmem – powiedział Jóskowiak.
Później sytuacja uległa zmianie, a w kolejnych pięciu starciach podopieczni Adriana Krokosza wygrali tylko raz. – Mamy kłopoty w grze defensywnej, popełniamy proste błędy. Naszym problemem jest też, że mamy siedmiu zawodowych żołnierzy. Z trudem łączą oni życie i grę w hokeja – stwierdził prezes. Co ciekawe, LKS kompletnie nie radzi sobie na własnym boisku, przegrywając wszystkie cztery pojedynki. – Rzecz w tym, że mamy na boisku nawierzchnię piaskową. Trochę potrwa, zanim nasz obiekt stanie się twierdzą – wyjaśnił Jóskowiak.
Po ośmiu kolejkach rogowianie są przedostatni, choć do drugiego miejsca tracą tylko sześć "oczek". – Kierunek jest dobry, ale wynik tego nie mówi. Pewne straty do czołówki mamy, lecz nasz cel jest do zrealizowania – stwierdził rozmówca.
Pełna rozmowa z Jerzym Jóskowiakiem: