Jesteś trochę takim inspiratorem Festiwalu „Serca Bicie” Pamięci Andrzeja Zauchy. O tym zawsze mówi Krzysztof Wolsztyński, że to przez Twoją płytę „Tribute to Andrzej Zaucha”, on co roku organizuje festiwal.
- Czy słyszę tu jakieś nowe teorie, z którymi spotykam się po raz pierwszy, może jest to efekt mgły covidowej?
Oj nie, tę teorię słyszałam już znacznie wcześniej.
- Nie, ja bym tutaj mojej roli absolutnie nie przeceniał, choć faktycznie Krzysztof Wolsztyński parokrotnie w naszych kuluarowych rozmowach wspominał, że ten album i nasza pierwsza współpraca, wtedy jeszcze z zespołem Poluzjanci, kiedy występowaliśmy na deskach Opery Nova w Bydgoszczy, że to był taki impuls. Ale wydaje mi się, że jego pasja do muzyki Andrzeja Zauchy jest tak wielka, że nieistotne jest czy ja bym tę płytę „Tribute to Andrzej Zaucha” nagrał czy kto inny, czy ta płyta w ogóle by powstała, to Krzysztof Wolsztyński i tak zrobiłby festiwal poświęcony Andrzejowi Zausze i chwała mu za to. To jest absolutnie wspaniała inicjatywa, bardzo taki namacalny i smaczny owoc, który co roku młodzi ludzie mogą konsumować. To sprawia, że te utwory są wciąż żywe.
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony