Spotykamy się po latach, a Ty przyjechałaś z prezentami.
- Tak, przywiozłam trzy prezenty.
Zacznijmy może od tego największego prezentu. To płyta winylowa z programem poświęconym utworom Twojej ukochanej wokalistki Mahalii Jackson.
- Tak, to jest moja ukochana wokalistka. Powiedziałabym - nareszcie się to wydarzyło. Jest cała historia związana z tą płytą. Właściwie dzięki Mahalii zakochałam się w jazzie. Moja historia autentycznie jest taka, że jak kiedyś śpiewał i grał Louis Armstrong, to ja prostu wyłączałam radio i mówiłam „tego się w ogóle nie da się słuchać” i nagle, nie pamiętam dokładnie tego momentu, ale pamiętam jedynie płytę, bo mam okładkę - to były ułamki sekund. Usłyszałam Mahalię Jackson i wtedy pomyślałam sobie - OK to jest moja muza. No i tak się złożyło w moim życiu, że Elli Fitzgerald oddałam honor i hołd, bo o niej pisałam pracę kończąc studia w Akademii Muzycznej w Katowicach, natomiast Mahalia ciągle czekała na tę swoją kolejkę. I tak czekała chyba z 10 lat, aż wreszcie poczułam, że mam na nią pomysł. Ja już mam też nowy pomysł na orkiestrę, ale tu śpiewam z innymi muzykami. Na płycie na perkusji gra kobieta - Dorota Piotrowska. To kolejny paradoks. Dorota w ogóle jest niesamowita. Okazało się, że mieszkała najpierw w Holandii, potem w Nowym Jorku. Do tego towarzyszą nam amerykańscy muzycy, tak więc zebrało się fajne towarzystwo.
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony