Już możemy podsumować kolejny festiwal, który wymyśliłeś "Harmonica Bridge". Po raz kolejny okazał się sukcesem.
- Tak, choć to zasługa z pewnością nie tylko moja. Ja tu przede wszystkim wybieram artystów, którzy powinni wystąpić, a czarną robotę wykonują ludzie z Domu Muz. Sam nie muszę się martwić hotelami, przelotami i całą infrastrukturą, która przy tak dużym festiwalu jest niezmiernie ważna. Jak co roku, to już po raz osiemnasty Harmonica Bridge zgromadziła artystów z wielu krajów świata, grających nie tylko bluesa, ale grających na harmonijce. Istotne jest to, że oni grają na najwyższym poziomie europejskim, a czasem nawet światowym, w różnych konwencjach.
I co roku troszeczkę marudzimy, że nie ma tego mostu pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem, który właściwie był u zarania tego festiwalu.
- Zdecydowanie, stąd i nazwa. Chodziło o to, żeby połączyć, zachęcić toruńczyków do koncertu w Bydgoszczy i i vice – versa. Bo nie zawsze się udało, aby jeden artysta zagrał I tu i tu. Więc były wielorakie pomysły na konsolidację środowiska. Robiliśmy to też w Ostromecku, które jest naprawdę świetnym miejscem. No ale ze względów zupełnie niezależnych ode mnie to się rozsypało, może uda się jeszcze to skleić, bo to była dobra inicjatywa i wielu muzykom się podobała.
- Tak, choć to zasługa z pewnością nie tylko moja. Ja tu przede wszystkim wybieram artystów, którzy powinni wystąpić, a czarną robotę wykonują ludzie z Domu Muz. Sam nie muszę się martwić hotelami, przelotami i całą infrastrukturą, która przy tak dużym festiwalu jest niezmiernie ważna. Jak co roku, to już po raz osiemnasty Harmonica Bridge zgromadziła artystów z wielu krajów świata, grających nie tylko bluesa, ale grających na harmonijce. Istotne jest to, że oni grają na najwyższym poziomie europejskim, a czasem nawet światowym, w różnych konwencjach.
I co roku troszeczkę marudzimy, że nie ma tego mostu pomiędzy Bydgoszczą a Toruniem, który właściwie był u zarania tego festiwalu.
- Zdecydowanie, stąd i nazwa. Chodziło o to, żeby połączyć, zachęcić toruńczyków do koncertu w Bydgoszczy i i vice – versa. Bo nie zawsze się udało, aby jeden artysta zagrał I tu i tu. Więc były wielorakie pomysły na konsolidację środowiska. Robiliśmy to też w Ostromecku, które jest naprawdę świetnym miejscem. No ale ze względów zupełnie niezależnych ode mnie to się rozsypało, może uda się jeszcze to skleić, bo to była dobra inicjatywa i wielu muzykom się podobała.