„Człowiek-legenda” cz. III
Major Żychoń był człowiek odważnym, barwnym i towarzyski. Jego działania były brawurowe, ale i budzące kontrowersje. Miał tyle samo wrogów, co przyjaciół. W poprzednim odcinku opowiedzieliśmy o jego największej akcji "Wózek", którą przeprowadził jako szef ekspozytury w Bydgoszczy. Szacuje się, że w latach 30. XX wieku informacje przez niego pozyskiwane stanowiły 60% wszystkich materiałów wywiadowczych. Kiedy wybuchła II wojna światowa wyjechał z kraju i przeniósł się do Francji. Tam początkowo nie budził zaufania, jako człowiek kojarzony z Piłsudskim. Szybko jednak udowodnił swoją przydatność i talent, więc znów piastował najwyższe stanowiska. Doceniali go alianci, którzy o polskim wywiadzie wypowiadali się w samych superlatywach. W oparciu o polskie doświadczenia swoje struktury budowali Amerykanie. Legenda i dobra sława Żychonia towarzyszyła mu też poza granicami Polski, do czasu gdy po raz kolejny nie pojawiły się zarzuty o podwójną grę. Podobnie jak przed wojną, sugestie takie wypowiadali jego przeciwnicy - Jerzy Niezbrzycki i Tadeusz Nowiński. I choć sąd nie znalazł żadnych dowodów na wysnuwane przez nich tezy, ich działanie doprowadziło do zakończenia kariery majora Żychonia w wywiadzie. Poczuł się upokorzony i sam zrezygnował z funkcji, prosząc po wysłanie na front. Zginął w bitwie pod Monte Cassino. Gdy umierał, miał powiedzieć - „Nie ratujcie mnie, ratujcie innych”.
Autor: Adriana Andrzejewska-Kuras
Emisja: „Popołudnie z reportażem”, 28 kwietnia 2026
