Końcówka lipca to co roku czas, kiedy świętujemy urodziny Buddy Guy’a – po pierwsze dlatego, że to jeden z najlepszych gitarzystów jacy chodzili po ziemi, po drugie dlatego, że należy do coraz bardziej kurczącego się grona dojrzałych bluesmanów pamiętających bluesowy świat i gwiazdy lat 40. i 50., w tym króla chicagowskiego bluesa Muddy’ego Watersa. Cieszmy się więc jego urodzinami, póki możemy to robić z myślą, że jest z nami i w domowym zaciszu też świętuje.
0:00
0:00