Dożywocie w poszlakowym procesie o zabójstwo czterech osób

2014-04-11, 20:13  Polska Agencja Prasowa

Wyrok dożywocia zapadł w piątek w Warszawie dla Mariusza B. za zabójstwo czterech osób. Skazany będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 40 latach kary. Proces był poszlakowy - nie odnaleziono ciała żadnej ofiary. Obrona zapowiada apelację.

W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosił nieprawomocny wyrok w jednej z najbardziej intrygujących spraw polskiej kryminalistyki ostatnich lat. Sąd uznał całą sprawę za "niezwykle bulwersującą".

34-letniego dziś Mariusza B. uznano za winnego zabicia czterech osób: męża i córki swej kochanki (w 2006 r.), uczestnika kursu tańca, który z nią tańczył (w 2007 r.) oraz księdza (w 2008 r.), który przed laty miał molestować B. Za każde z tych zabójstw podsądny usłyszał "dożywocie" - taki też był wyrok łączny.

Sąd na 10 lat pozbawił go też praw publicznych. Zasądził także od oskarżonych - B. i jego kuzyna Krzysztofa R., który mu pomagał i zacierał ślady zbrodni (za co dostał 9 lat więzienia) - po 50 tys. zł dla wdowy i dwóch córek zabitych.

Prokurator żądał dla B. dożywocia za każde z zabójstw, a łącznie - dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, że mógłby się on ubiegać o warunkowe zwolnienie po 35 latach kary. "Sprawa jest też nietypowa m.in. dlatego, bo fałszywego alibi oskarżonemu dostarcza matka i żona ofiar, która od początku z oskarżonymi się solidaryzuje" - mówił prok. Przemysław Nowak.

Obrona wnosiła o uniewinnienie. Adwokat Jan Woźniak mówił, że jeśli w poszlakowym procesie istnieje choć cień wątpliwości, to nie może być wyroku skazującego, bo na to sąd musi mieć "101 proc. pewności".

Sąd uznał, że choć nie odnaleziono ciała żadnej z ofiar, to wina B. "nie budzi żadnych wątpliwości", bo świadczą o tym inne powiązane ze sobą dowody pośrednie. Sędzia Marek Celej wymienił m.in. początkowe przyznanie się B. do winy, billingi połączeń ze specjalnych telefonów na kartę B. i jego wspólnika Krzysztofa R., zeznania przyjaciół i rodzin ofiar oraz opinię psychologiczną, a także osmologiczną. Według sądu nie była to typowa sprawa poszlakowa, bo początkowo obaj podejrzani przyznali się do winy, z czego się potem wycofali.

"Oskarżony w sposób wyrafinowany i bezwzględny pozbawił życia czworga ludzi" - mówił w uzasadnieniu sędzia Celej. Część materiału dowodowego była niejawna dla ochrony dobrych obyczajów; z tego powodu niektóre wątki sprawy sędzia pominął w jawnym uzasadnieniu.

B. poznał małżeństwo Małgorzatę i Zbigniewa D. na początku lat 90. jako ministrant stołecznej parafii i u nich zamieszkał. "Zbigniew D. przyjął go, by polepszyć jego warunki bytowe" - tłumaczył sędzia, według którego "doszło do swoistego trójkąta". Potem kobieta odeszła od męża i zamieszkała z B., który został ojcem jej drugiej córki.

Według prokuratury w kwietniu 2006 r. uprowadził Zbigniewa D. i zmusił go do podpisania wartej 2 mln zł polisy ubezpieczeniowej na rzecz żony. Kilka dni później miał ponownie uprowadzić D. i jego 18-letnią córkę oraz udusić ich w okolicach Pułtuska.

Sędzia Celej wskazał, że motywem zbrodni było "skumulowanie się negatywnych emocji" B. wobec zaistniałego "trójkąta" i patologicznego układu między B. a małżeństwem D. Sąd dodał, że "Zbigniew D. stał mu na drodze". Córka D., Aleksandra, mogła paść ofiarą mordu, bo weszła w konflikt z matką - uznał sąd. Ponadto B. zamierzał uzyskać pieniądze z ubezpieczenia Małgorzaty na wypadek śmierci jej męża (choć w chwili mordu umowa nie była jeszcze formalnie zawarta).

Zdaniem sądu 55-letni tancerz Henryk S. zginął, bo B. odczuwał zazdrość wobec tego "szarmanckiego dżentelmena", a ponadto liczył na zdobycie jego pieniędzy, bo S. miał dobrą pracę. Zmusił S. przed śmiercią do podania numerów PIN kart bankomatowych oraz próbował wyłudzić od jego rodziny 50 tys. zł.

Według sądu zabójstwo ks. Piotra S. nastąpiło zaś z motywacji "odwetu za wykorzystanie seksualne".

Biegli psychologowie stwierdzili u B. osobowość psychopatyczną, tendencję do kłamania, niskie poczucie winy i skłonność do narzucania innym swej woli. Celej dodał, że u B. stwierdzono zarazem "ponadprzeciętną inteligencję".

Sąd odpierał twierdzenia oskarżonych i obrony, by ich pierwsze wyjaśnienia ze śledztwa, w których przyznawali się do winy, zostały na nich wymuszone biciem i torturami przez policję. Według Celeja biegli lekarze uznali, że ich obrażenia - określone jako "lekkie i powierzchowne" - mogły powstać podczas ich zatrzymywania przez policję, gdy stawiali czynny opór i musiano wobec nich zastosować środki przymusu bezpośredniego.

Sędzia Celej podkreślił też, że biegli uznali, iż B. potrafi "kontrolować przebieg przesłuchań, jakby to on dyktował protokół" oraz manipulować zeznaniami.

Nie istnieje zbrodnia doskonała, nikt nie uniknie odpowiedzialności, nawet gdy brak ciał i śladów i jest rzekomo mocne alibi - mówił sędzia Celej. "Błędy to droga do prawdy" - tym cytatem z Dostojewskiego sędzia podkreślił, że także B. je popełniał.

Sąd uznał, że wobec Mariusza B. nie ma żadnych okoliczności łagodzących i nie zasługuje on na współżycie w społeczeństwie, które musi być przed nim zabezpieczone. Według sądu zapewni to jedynie kara dożywocia.

Na koniec sąd ogłosił, że powiadomi prokuraturę o możliwości złożenia przez Małgorzatę D. fałszywych zeznań w sprawie. Była ona formalnie pokrzywdzoną w sprawie (zabito jej męża i córkę), ale w procesie nie występowała w roli oskarżyciela posiłkowego (jak rodziny innych zabitych), tylko świadka.

Po wyroku matka Zbigniewa D. z płaczem mówiła dziennikarzom, że chciałaby, aby B. choć wskazał, gdzie zakopał ciało jej syna i wnuczki.

Mec. Woźniak powiedział dziennikarzom jedynie, że jeśli uzasadnienie pisemne sądu będzie takie jak ustne, to "nie będzie problemu ze sporządzeniem prawidłowej apelacji". (PAP)

Kraj i świat

USA przeprowadziło atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro

USA przeprowadziło atak na Wenezuelę i jej przywódcę Nicolasa Maduro

2026-01-03, 13:10
Bydgoska prokuratura wyspecjalizuje się w ściganiu mowy nienawiści, w tym hejtu na Ukraińców

Bydgoska prokuratura wyspecjalizuje się w ściganiu mowy nienawiści, w tym hejtu na Ukraińców

2026-01-02, 12:40
Śnieżny raj zamienił się w piekło. W pożarze w Szwajcarii zginęło 47 osób

„Śnieżny raj zamienił się w piekło”. W pożarze w Szwajcarii zginęło 47 osób

2026-01-02, 08:30
Świadkowie tragedii w Szwajcarii: Pożar wywołały zimne ognie na butelkach szampana

Świadkowie tragedii w Szwajcarii: Pożar wywołały zimne ognie na butelkach szampana

2026-01-01, 17:00
Papież: Zacznijmy dziś budować rok pokoju Modlitwa na Placu Świętego Piotra w Watykanie

Papież: Zacznijmy dziś budować rok pokoju! Modlitwa na Placu Świętego Piotra w Watykanie

2026-01-01, 14:51
Nazwy mieszkańców miast, osiedli czy wsi od dziś piszemy wielką literą. Zmiany w polskiej pisowni

Nazwy mieszkańców miast, osiedli czy wsi od dziś piszemy wielką literą. Zmiany w polskiej pisowni!

2026-01-01, 12:59
Władze w Szwajcarii: Kilkadziesiąt osób zabitych, około 100 rannych w pożarze w sylwestra

Władze w Szwajcarii: Kilkadziesiąt osób zabitych, około 100 rannych w pożarze w sylwestra

2026-01-01, 11:07
775 nocnych interwencji strażaków w kraju. W regionie głównie pożary po odpaleniu petard

775 nocnych interwencji strażaków w kraju. W regionie głównie pożary po odpaleniu petard

2026-01-01, 09:41
Nie żyją matka z synem, którzy wpadli do zamarzniętego stawu pod Poznaniem

Nie żyją matka z synem, którzy wpadli do zamarzniętego stawu pod Poznaniem

2025-12-31, 14:29
Kilkaset aut stoi w korku po ataku zimy. Urzędnicy parzą herbatę i oferują nocleg w ratuszu [zdjęcia]

Kilkaset aut stoi w korku po ataku zimy. Urzędnicy parzą herbatę i oferują nocleg w ratuszu [zdjęcia]

2025-12-30, 23:40
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę