Polski korespondent: Ta wojna rozpoczęła się w 2014 roku, od aneksji Krymu [rozmowa]

2023-02-24, 18:59  Marcin Kupczyk
Zniszczenia w Świętogórsku w obwodzie donieckim, w rejonie kramatorskim/fot. Oleg Petrasyuk, PAP/EPA

Zniszczenia w Świętogórsku w obwodzie donieckim, w rejonie kramatorskim/fot. Oleg Petrasyuk, PAP/EPA

– Jestem przekonany, że gdyby Ukraina wcześniej, po wydarzeniach roku 2014, otrzymała takie wsparcie, jakie otrzymuje obecnie, to do tej wielkiej wojny by nie doszło – mówi w rozmowie z Polskim Radiem PiK Tomasz Grzywaczewski, polski korespondent, który przebywa w okolicach linii frontu na Ukrainie.

Marcin Kupczyk: Proszę powiedzieć, jaka jest sytuacja w rocznicę rosyjskiej napaści – czy ona daje się w jakiś sposób odczuć? I przede wszystkim: gdzie Pan w tej chwili się znajduje?
Tomasz Grzywaczewski: Jesteśmy w Kramatorsku w Donbasie, to miasto położone około 30 km od linii frontu, w okolicy Bachmutu. Syreny alarmów przeciwlotniczych wyją w zasadzie codziennie. Rozmawiając z mieszkańcami, da się wyczuć pewne napięcie. Ciężkie walki toczą się w zasadzie na całej linii frontu w Donbasie.

Wojskowi, z którymi miałem okazję porozmawiać, podkreślają, że ta nowa rosyjska ofensywa już się rozpoczęła, że od początku lutego obserwują bardzo dużą intensyfikację walk. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co mogą zrobić Rosjanie – w grę wchodzą na przykład masowe naloty, bombardowania lotnicze, masowe ataki rakietowe, być może próby uderzenia na Ukrainę od północy, od strony obwodu charkowskiego.

Jak ten rok wojny znoszą zwykli ludzie?
Ten rok wojny dla mieszkańców Ukrainy to jest czas tragiczny. Tracili swoich najbliższych, tracili swoje domy, swój dobytek – to jest przerażająca twarz tego konfliktu. Z drugiej strony to, co daje nadzieję, to niezwykła jedność narodu ukraińskiego. Pamiętajmy, że Kijów miał być zdobyty w ciągu 72 godzin, a w najbardziej pesymistycznym wariancie Kremla – w ciągu kilku dni. Okazało się, że po roku nie tylko obroniła się ukraińska stolica, obroniło się państwo ukraińskie, ale ukraińskiej armii udało się też wyzwolić tereny zajęte w pierwszych dniach inwazji przez Rosję.

W zeszłym tygodniu byłem w okopach na pierwszej linii frontu pod Donieckiem, zaledwie 800 m od rosyjskich żołnierzy. Ich można było zobaczyć przez lornetkę. To, co jest najistotniejsze – te okopy powstały nie po 24 lutego ubiegłego roku, ale w roku 2014 i 2015.

To pokazuje, że po pierwsze: w tym miejscu Rosjanom przez rok trwania tej wielkiej inwazji nie udało się zdobyć nawet metra ukraińskiej ziemi. Pokazuje, jak wielka jest determinacja żołnierzy ukraińskich, jak zaciekła jest ich obrona – ale jednocześnie te okopy przypominają o tym, że wojna rozpoczęła się nie 24 lutego 2022 roku – ona rozpoczęła się w roku 2014, rozpoczęła się w momencie nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję, w momencie, kiedy Rosja dokonała agresji na Donbas. Niestety, świat o tej wojnie zapomniał. Przez niemalże dziewięć lat społeczność zachodnia pozwalała na to, żeby w sercu Europy znajdowały się okopy, żeby były wypalone wioski, żeby ginęli ludzie. Ta bezczynność, przyzwolenie na rosyjskie zbrodnie spowodowały, że ostatecznie zbrodniarz wojenny Władimir Putin podjął decyzję o pełnoskalowej inwazji.

Jestem przekonany, że gdyby Ukraina wcześniej, po wydarzeniach roku 2014, otrzymała takie wsparcie, jakie otrzymuje obecnie, to do tej wielkiej wojny by nie doszło. Niestety dzisiaj żołnierze ukraińscy, ale też zwykli ludzie giną w wyniku tej agresji, płacąc cenę za to, że społeczność światowa pozwalała, aby Władimir Putin łamał prawo międzynarodowe, rozpoczynał wojny, zabijał ludzi; pozwalała na to, żeby neoimperialistyczne zapędy narodu rosyjskiego mogły być realizowane. Putina trzeba było powstrzymać, trzeba było ukarać w roku 2014. Gdyby tak się stało, to do tej wojny by nie doszło. Cenę za to płaci dzisiaj naród ukraiński.

Jak Ukraińcy przyjęli niespodziewaną wizytę prezydenta USA? Czy w częściach kraju odleglejszych od Kijowa także się to komentuje, czy wiadomości wszędzie docierają?
Dla nas ta wizyta nastąpiła w momencie szczególnym, ponieważ kiedy okazało się, że prezydent Joe Biden niespodziewanie dotarł do ukraińskiej stolicy, byliśmy wspólnie z ukraińskimi artylerzystami na wysuniętych pozycjach artylerii. Dosłownie w momencie, kiedy przyjechaliśmy, okazało się, że żołnierzom udało się celnym strzałem zniszczyć rosyjski czołg. My oczywiście nie wiedzieliśmy wtedy, że Joe Biden jest w Kijowie. W takich miejscach nie działa sieć internetowa, sieć komórkowa. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero kilka godzin później, kiedy wyjechaliśmy ze strefy walk. To rzeczywiście wywołało wśród żołnierzy prawdziwą euforię, prawdziwą radość.

Ja będąc tutaj już od kilkunastu dni, odnosiłem wrażenie, że wprawdzie ten duch oporu jest wielki, że żołnierze cały czas walczą z poświęceniem, ale jednak zaczynają się pojawiać wątpliwości: czy aby na pewno Zachód będzie dalej wspierał Ukrainę? Czy Stany Zjednoczone będą pomagały Ukrainie? Przypomnijmy: przecież przez wiele miesięcy toczyły się rozmowy wokół koalicji czołgowej, opóźnione przez postawę Niemiec. Obecnie toczą się rozmowy o rakietach dalekiego zasięgu, o dostarczeniu samolotów bojowych. Odniosłem wrażenie, że niestety pojawia się zwątpienie w to, że świat zachodni rzeczywiście będzie pomagał Ukrainie powstrzymać Rosję, bo nie chodzi tylko o to, żeby Ukraina obroniła swoją państwowość – to oczywiście jest najważniejsze – ale pamiętajmy, że jeżeli Ukraina upadnie, to wojska rosyjskie staną na polskich granicach, staną na granicach państw bałtyckich, Rosja nie zatrzyma się w swoich imperialistycznych planach.

Natomiast ta wizyta bardzo wiele jednak zmienia, w warstwie symbolicznej daje nową nadzieję, zagrzewa do walki i myślę, że realnie przełoży się na to, co dzieje się na linii frontu. Żołnierze po prostu ponownie uwierzyli, ze Zachód ich nie pozostawi (…).

Z Tomaszem Grzywaczewskim, polskim korespondentem na Ukrainie, rozmawia Marcin Kupczyk

Kraj i świat

17 osób rannych w ataku nożowniczki na dworcu w Hamburgu. Cztery w stanie krytycznym

17 osób rannych w ataku nożowniczki na dworcu w Hamburgu. Cztery w stanie krytycznym

2025-05-23, 19:49
Politycy KO zawiadamiają prokuraturę ws. proponowania Braunowi ułaskawienia za poparcie Nawrockiego

Politycy KO zawiadamiają prokuraturę ws. proponowania Braunowi ułaskawienia za poparcie Nawrockiego

2025-05-23, 14:55
Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot manewrujący nad Bałtykiem

Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot manewrujący nad Bałtykiem

2025-05-23, 14:24
Adrian Zandberg: nie poprę i nie przekażę głosów wyborców partii Razem żadnemu kandydatowi

Adrian Zandberg: nie poprę i nie przekażę głosów wyborców partii Razem żadnemu kandydatowi

2025-05-23, 12:35
USA: Katastrofa samolotu Cessna w San Diego. Zginęli wszyscy pasażerowie

USA: Katastrofa samolotu Cessna w San Diego. Zginęli wszyscy pasażerowie

2025-05-22, 17:31
Ministerstwo Cyfryzacji: Jednorazowa zmiana miejsca głosowania działa na obie tury wyborów

Ministerstwo Cyfryzacji: Jednorazowa zmiana miejsca głosowania działa na obie tury wyborów

2025-05-22, 16:00
Rosyjski statek z floty cieni wykonywał podejrzane manewry na Bałtyku

Rosyjski statek z „floty cieni” wykonywał podejrzane manewry na Bałtyku

2025-05-21, 13:18
Pierwsze słowa Leona XIV do Polaków: Słuchajcie Słowa Bożego, by dokonywać mądrych wyborów

Pierwsze słowa Leona XIV do Polaków: Słuchajcie Słowa Bożego, by dokonywać mądrych wyborów

2025-05-21, 11:34
Sejm za dalszym czasowym zawieszeniem prawa do składania wniosków o azyl

Sejm za dalszym czasowym zawieszeniem prawa do składania wniosków o azyl

2025-05-21, 10:24
Egipcjanin skazany na 25 lat za zorganizowanie przemytu ok. 3800 migrantów

Egipcjanin skazany na 25 lat za zorganizowanie przemytu ok. 3800 migrantów

2025-05-20, 19:06
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę