– Francja nie jest w stanie bronić swoich interesów w Unii Europejskiej – oceniła Marine Le Pen w środę (20 kwietnia) podczas przedwyborczej debaty telewizyjnej z prezydentem Emmanuelem Macronem, który oskarżył swoją rywalkę o chęć wyprowadzenia kraju z UE bez mówienia o frexicie.
Le Pen wskazała m.in. na kwestię pracowników delegowanych w UE, którzy zdaniem kandydatki Zjednoczenia Narodowego, zabierają pracę Francuzom. Zapewniła, że nie chce by Francja opuściła UE, ale chce reformować funkcjonowanie Wspólnoty. – Nigdy nie widziałam francuskich przywódców broniących interesów Francuzów tak, jak robią to Niemcy – podkreśliła Le Pen.
Macron skrytykował swoją rywalkę za chęć narzucenia na rynku pracy preferencji narodowych. – Narodowa preferencja co do zatrudnienia to koniec jednolitego rynku europejskiego – podkreślił prezydent. Oskarżył Le Pen o chęć podjęcia działań we Francji, których nie zaakceptowaliby zagraniczni partnerzy.
Co z sankcjami związanymi z wojną na Ukrainie?
– Nie popełniajmy gospodarczego harakiri w kwestii sankcji wobec Rosji – zaapelowała Marine Le Pen. – Nie zgadzam się na sankcje unijne w kwestiach energetycznych, musimy importować gaz i ropę z Rosji - dodała. Le Pen zgodziła się z unijnymi sankcjami przeciwko rosyjskim oligarchom oraz sankcjami finansowymi wobec Rosji. Wskazała jednak, że Rosja i Chiny przez sankcje UE mogą stać się gospodarczym i militarnym supermocarstwem dzięki sojuszowi, do którego – według niej – zapewne dojdzie.
Kandydatka Zjednoczenia Narodowego mówiła również o 3 mln uchodźców ukraińskich, którzy przekroczyli polską granicę oraz o wysiłkach polskiego rządu, krytykowanego przez UE w kwestii praworządności, który wspiera finansowo Ukraińców.
Oświadczyła, że należy wspierać Ukrainę i naród ukraiński zmagający się z rosyjska inwazją. - Pomoc humanitarna dla Ukrainy - tak oczywiście, pomoc finansowa - tak, materialna pomoc obronna – tak oczywiście – podkreśliła Le Pen, przypominając, że mer Perpignan i jej bliski współpracownik Louis Alliot udał się na polską granicę, aby sprowadzić ukraińskich uchodźców i zapewnić im bezpieczeństwo w swym mieście.
Prezydent Macron z kolei zarzucił Le Pen, że chce bliskich relacji z Rosją i zależy od Rosji i od reżimu Władimira Putina z powodu swoich pożyczek na działalność polityczną w bankach rosyjskich.