Dr hab. Tomasz Marcysiak: Dobry ojciec nie tylko wraca z wypłatą, ale przede wszystkim jest obecny
Gość „Rozmowy Dnia”, mówiąc o różnicach między ojcem kiedyś a dziś wyróżnił trzy modele. - Pierwsze to pokolenie urodzone w latach 40. do połowy lat 60. - mówi dr hab. Tomasz Marcysiak. - To był model ojca-autorytetu, żywiciela. Dominowało przekonanie, że zadaniem takiego ojca jest głównie zapewnienie bytu materialnego - informuje.
Kolejny model, wyróżniony przez gościa Adriany Andrzejewskiej-Kuras to ojcowie urodzeni w latach 1965-1985. - Ojciec jawi się jako partner, na nim spoczywają już inne obowiązki - przyznaje Tomasz Marcysiak. - To m.in. udział w wychowaniu dziecka, pomoc w obowiązkach domowych. Pierwszy raz pojawia się pojęcie większej bliskości emocjonalnej - ojciec zaczął być oceniany nie tylko przez pryzmat zarobków, ale i relacji z dziećmi - dodaje.
Aż w końcu przechodzimy do modelu ojca współczesnego. - To pokolenie millenialsów oraz generacji Z. Coraz częściej oczekuje się, że ojciec przewija niemowlę, korzysta z urlopu rodzicielskiego, uczestniczy w edukacji dziecka czy buduje relację opartą na rozmowie - mówi gość „Rozmowy Dnia”.
Na czym ojcowie budują dziś swój autorytet? - Dawniej dobry ojciec to wracał z pracy z wypłatą, dzisiaj też wraca z wypłatą, ale generalnie ma więcej czasu dla dzieci - uważa Tomasz Marcysiak. - Naprawdę dobry tata to taki, co nie tylko przynosi do domu wypłatę, ale też jest obecny. To jest chyba najważniejsze - stwierdza.