Zakończyła się akcja poszukiwania samochodu, który - były takie przypuszczenia - miał wpaść do włocławskiego zbiornika przy wiślanej tamie. Nurkowie auta nie znaleźli, bo... nigdy go tam nie było!
Znalazł się natomiast kierowca, który już jakiś czas temu uderzył swoim autem w barierkę, poważnie ją uszkodził i odjechał. W tej chwili przesłuchuje go policja.
- Przypomnijmy: tuż przed 14:00 operator numeru alarmowego 112 odebrał sygnał, że uszkodzona jest barierka na tamie i istnieje prawdopodobieństwo, że jakiś pojazd wpadł do zalewu. Akwen przeszukiwali płetwonurkowie, a z Torunia ruszyła na pomoc grupa z sonarem.
Pisaliśmy o tym: TUTAł