„Czerwona kartka za aborcję" - to hasło dzisiejszych protestów aborcyjnych, które odbywają się w całej Polsce. W naszym regionie - w Bydgoszczy i Toruniu na ulice wyszły tłumy mieszkańców.
Uczestnicy domagali się realizacji obietnic rządu, w tym legalizacji aborcji oraz dostępu do tabletki „dzień po".
- Kim są politycy, żeby decydować o naszym ciele. Jeżeli musimy wychodzić na ulicę, żeby rząd zrobił to, co obiecał, to oznacza że po prostu nie dał sobie rady. Obiecali, że aborcja będzie dostępna do 12 tego tygodnia ciąży i nie mamy tego. Chcemy żyć i wybierać czy bezpieczny rodzić. Mój wybór to nie grzech - mówili protestujący.
W Bydgoszczy pojawiła się także kontrmanifestacja środowisk prawicowych.
- Jesteśmy tutaj, ponieważ wierzymy, że prawdziwa siła społeczeństwa nie polega na tym, że chroni wyłącznie silnych. Polega na tym, że potrafi stanąć w obronie najsłabszych.
- Wierzymy, że każde ludzkie życie ma wartość. Cały proceder aborcji jest ciężkim grzechem i najzwyczajniej w świecie morderstwem - to głosy z przeciwnej strony.
Oba protesty zabezpieczało kilkudziesięciu policjantów.
- Sejm uchwalił we wtorek (20 października) nowelizację Kodeksu karnego
- Przewiduje ona częściową dekryminalizację aborcji i pomoc w aborcji w określonych przypadkach
- Za nowelizacją głosowało 217 posłów.
- Przyjęto także ustawę dopuszczającą aborcję w przypadku ciężkiej wady płodu. Trybunał Konstytucyjny sześć lat temu uznał tę przesłankę za niekonstytucyjną.
- Obie ustawy trafią teraz do Senatu
- Przypomnijmy: dokładnie 6 lat temu Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodną z konstytucją przesłankę umożliwiającą aborcję w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Decyzja ta wywołała wtedy masowe protesty w całym kraju.