Odbyła się kolejna rozprawa przed Sądem Okręgowym w Toruniu, podczas której zeznania składali właściciel biura projektowego prof. Dietmar Eberle oraz dyrektor ECFC Kazimierz Suwała. Architekci żądają od instytucji ponad 6 milionów złotych. Inwestor odmawia zapłaty z powodu opóźnień i błędów w projektach.
ECFC odpowiada, że zapłaciło za poprawnie wykonane etapy, a kolejnej dokumentacji nie odebrało z winy projektantów.
Architekci winią ECFC za opóźnienia, twierdząc, że pracownicy i decydenci zamawiającego bez przerwy zmuszali ich do poprawek i zmian w gotowych już planach.
Sędzia Stanisław Dziurlikowski spytał szefa biura, dlaczego architekci nie dążyli do aneksowania umowy i wydłużenia terminów, skoro ich przekroczenie stało się powodem zerwania kontraktu.
- To jest dobre pytanie. Przyznaję panu sędziemu rację, że powinniśmy o wiele wcześniej włączyć naszych prawników w tę sprawę, nasi prawnicy powinni o wiele wcześniej reagować. Projektanci są jednak zawsze bardzo zaangażowani w projekt i uważają, że jeżeli to, co robią, jest dobre, to będzie to w końcu zaakceptowane przez inwestora - mówił prof. Dietmar Eberle.
Architekci zarzucają instytucji brak kompetencji do prowadzenia tak trudnego projektu oraz niedotrzymywanie terminów przy tworzeniu dokumentów.
- Stawiałbym na poziom 90 procent niedotrzymanych terminów po stronie architektów, a pewnie z 10 procent po naszej stronie - mówił dyrektor ECFC Kazimierz Suwała.
Kolejna rozprawa z mowami końcowymi i prawdopodobnie wydaniem wyroku 17 grudnia.