Mieszkańcy protestują przeciw budowie na rogatkach Dobrzynia wielkotowarowej fermy drobiarskiej. Twierdzą, że takie sąsiedztwo będzie skrajnie uciążliwe.
- Obawiamy się odorów związanych z kurnikami, zanieczyszczenia wód podziemnych, zwiększonego ruchu samochodów ciężarowych. Nie mamy żadnej obwodnicy, te pojazdy będą jeździły przez miasto - mówi lider protestujących, Paweł Kostrzewski.
Burmistrz Dobrzynia nad Wisłą, Piotr Wiśniewski, przypomina, że państwowe służby nie podzielają obaw mieszkańców.
- Opieram się na twardych dokumentach - zaznacza Piotr Wiśniewski. - Inwestor złożył wniosek z raportem oddziaływania na środowisko. Zgodnie z przepisami prawa został wysłany do czterech instytucji, czyli do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, do Wód Polskich, urzędu marszałkowskiego i sanepidu. Wszystkie wymienione instytucje zaopiniowały wniosek pozytywnie. Nie będę podważał kompetencji ludzi, którzy tam pracują, bo jestem przekonany, że wykonują swoją pracę i się na tym na tym znają. Natomiast w mojej decyzji wszystkie postulaty mieszkańców zostaną ujęte - dodaje.
Burmistrz Dobrzynia nad Wisłą podejmie decyzję za kilka miesięcy - po analizie dokumentów i po koniecznych w takiej sprawie konsultacjach społecznych.