Anonimowy funkcjonariusz policji z wieloletnim stażem mówi Polskiemu Radiu PiK o swoich doświadczeniach z użyciem broni. - Kiedy wyciągam broń i mierzę w kierunku człowieka, robię to nie po to, by nią straszyć, ale po to, by jej ewentualnie użyć. Jak dodaje, został tak wyszkolony, by działać automatycznie.
- W sytuacji niebezpiecznej osoba podejrzana ma słuchać policji i bezwzględnie wykonywać jej poleceń - przyznaje funkcjonariusz.
Na pytanie ile razy mierzył do człowieka z broni nasz rozmówca odpowiada, że zdarzyło się to kilkukrotnie, choć nigdy nie musiał pociągnąć za spust. Jak mówi, celowanie do człowieka, a wchodzenie do pomieszczeń z odbezpieczoną bronią to zupełnie inne sytuacje. - Kiedy wyciągasz broń, musisz działać jak automat i wyłączyć uczucia - odpowiada nasz informator. - Pamiętasz, że to człowiek, ale taki, który stanowi zagrożenie. Nigdy nie wiesz co z nim jest, czy na przykład nie działa pod wpływem narkotyków - dodaje.
Dodaje, że staż policjanta nie ma znaczenia. Szkolenie przygotowuje do użycia broni każdego. Procedury są jasne, choć także restrykcyjne. Kiedy policjant strzela, to najpierw oddaje strzał ostrzegawczy w tak zwanym bezpiecznym kierunku, dopiero później tak, aby obezwładnić. - Pamiętajmy, że sprawca, jak i policjant są w ruchu, a sytuacja najczęściej jest niezwykle dynamiczna i zmienna. Dlatego wkurza nas, gdy jesteśmy krytykowani za uzasadnione użycie broni - dodaje rozmówca Polskiego Radia PiK.
Doświadczony funkcjonariusz twierdzi, że kiedy policjanci przeżyją traumę, wolą skorzystać z prywatnej porady psychologa. - Owszem, służby mają swoich specjalistów, ale lepiej, by o ewentualnych problemach nikt z resortu się nie dowiedział – podsumowuje nasz rozmówca.
Przypomnijmy, w niedzielę o godz. 21 policji otrzymali wezwanie na interwencję przy ulicy Stawowej na bydgoskim Błoniu. Na miejscu zastali mężczyznę, który się samookaleczał. Nie reagował na polecenia mundurowych, w końcu ruszył w ich stronę z nożem. Jedna z policjantek oddała w jego kierunku strzał. Został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.
Zdaniem komendanta wojewódzkiego policji nadinsp. Jakuba Gorczyńskiego, nie doszło do naruszenia uprawnień przez funkcjonariuszkę. Zapewniona została jej opieka psychologiczna. Obecnie odpoczywa od pracy.