Nie było ich kilka dobrych tygodni, w zastępstwie wstawiono sklejkowego „dublera". Mowa o wejściu do siedziby Polskiego Radia PiK przy ul. Gdańskiej. Stare dębowe drzwi pojechały do pracowni konserwacji zabytków w Toruniu. Przeszły tam kilka specjalistycznych zabiegów.
Według konserwatorów dębowe drzwi mogły służyć w budynku przy Gdańskiej 48 od początku jego istnienia. Przez ten czas przeszły nieco zmian i remontów. Po niektórych trzeba było „posprzątać”.
- Bardzo uciążliwe było na przykład ściąganie wosku położonego na gorąco - mówi dr Anna Zaręba z Pracowni Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki w Toruniu.
- Generalnie wosk jest jednym z trudniejszych materiałów do ściągnięcia- podkreśla dr Zaręba. - W zasadzie działają na niego jedynie rozpuszczalniki silne, takie jak toluen, ale jeżeli wosk jest wgrzany w drewno, to nie zawsze toluen się sprawdza. Znamy na szczęście kilka mniej toksycznych sztuczek. Korzystamy ze zmywaczy do olejów. One są oparte na detergentach i nie tyle rozpuszczają wosk, co go kruszą, dzięki czemu możemy go potem usuwać mechanicznie. Jest to i bezpieczniejsze dla drewna, i bezpieczniejsze dla nas, bo praca w toluenie przez tydzień czy dwa na pewno nie jest niczym przyjemnym.
Zdaniem dr Anny Zaręby, radiowe dębowe drzwi wymagały wiele pracy, ale ogólnie są w bardzo dobrym stanie.
- Kiedyś nie było nad nimi daszku, musiała gdzieś podciekać woda i dlatego dolna maskownica była rzeczywiście bardzo zdewastowana. Musieliśmy ją całkowicie wymienić, ale poza tym drzwi są zachowane rewelacyjnie. Było kilka starszych fleków (uzupełnionych ubytków - przyp. red.). Myślę, że kiedyś pośrodku znajdował się otwór na listy, który został zamknięty - widać po nim duży flek na samym środku drzwi, ale poza tym one są zachwycające.
Warto wiedzieć, że radiowe drzwi, tak jak wiele innych obiektów z drewna, którymi zajmują się toruńscy konserwatorzy, przeszły długą dezynfekcję.
- To chyba taka lekka przesada z naszej strony, ale najczęściej pracujemy z drewnem sosnowym, a taka stolarka dosyć często pada ofiarą drewnojadów, więc my już tak profilaktycznie dezynfekujemy drewno, czyli owijamy je szczelnie folią i czekamy, aż opary zabiją wszystkich ewentualnych nieproszonych gości. Myślę, że tutaj naprawdę nie było takiej potrzeby, chyba automatycznie nasza ostrożność się włączyła z troski o materiał.
O budynku Polskiego Radia PiK przeczytasz: TUTAJ i TUTAJ