Turyści uwięzieni w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów czekają na helikopter ratunkowy - dowiedziało się PR PiK tuż przed ewakuacją. W grupie czekającej na pomoc jest pochodzący z Włocławka taternik Mariusz Gapiński, z którym chwilę przed odlotem śmigłowca rozmawiała nasza reporterka, Agnieszka Marszał.
- Właśnie WIDZĘ JUŻ na niebie śmigłowiec - relacjonował dla Polskiego Radia PiK Mariusz Gapiński. - Wczoraj [czwartek, 2 kwietnia - przyp. red.] na tafli jeziora przygotowaliśmy miejsce do lądowania, takie prowizoryczne lądowisko. Dzisiaj rano miało być tzw. okno pogodowe. Niestety, warunki są bardzo trudne. Tak naprawdę dopiero po godz. 11:00 niebo się odsłoniło. Dostaliśmy informację z TOPR-u, że około godz. 12:00 śmigłowiec wyleci z Zakopanego. Będzie jeszcze krążył nad Tatrami i sprawdzał sytuację lawinową. Teraz już go widziałem nad naszą doliną. Wszyscy jesteśmy tu od niedzieli lub poniedziałku. Nasze zapasy się pokończyły. Większość osób na taką sytuację nie była przygotowana. Część to osoby kompletnie początkujące. Schronisko zapewniło nam nocleg, wyżywienie - wszystko za darmo. Wszyscy będziemy ewakuowani. Myślę, że za kilkadziesiąt minut będziemy w Zakopanem.
Wysokie zagrożenie lawinowe sprawiło, że schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zostało całkowicie odcięte od świata. Utknęło tam pięciu turystów i pracownicy.
AKTUALIZACJA: ok. godz. 14 Mariusz Gapiński przekazał PR PiK, że wylądował bezpiecznie w Zakopanem.