Gdy po człowieku zostają tylko szczątki, antropolog pomaga określić jego wygląd, wiek i płeć
Wiodący temat tego tygodnia w PR PiK to zaginięcia. Zdarza się, niestety nie tak rzadko, że finał poszukiwań jest tragiczny i odnajdywane są ludzkie szczątki, co do których istnieje przypuszczenie, że może to być osoba zaginiona. Wówczas do akcji wkracza antropolog.
Biegła sądowa z dziedziny antropologii, doktor Alicja Drozd-Lipińska, potwierdza, że są metody odtworzenia rysów twarzy na podstawie zachowanej czaszki:
- Mamy narzędzia pozwalające, na przykład, na rekonstrukcję wyglądu przeżyciowego człowieka - mówi dr Drozd-Lipińska. - To jest nauka, która wywodzi się od takiej starszej metody Michaiła Gierasimowa. Oczywiście nie do końca jesteśmy w stanie zrekonstruować wygląd. Nie powiemy, czy on był brunetem, czy blondynem, czy miał jasne oczy, czy ciemne, czy uszy były bardziej czy mniej odstające, bo tego po prostu nie wiemy, natomiast pewne punkty mają ściśle określoną grubość mięśnia, przyczepiają się w konkretnych miejscach na czaszce i wizja, którą stworzymy, może nam cokolwiek o tym człowieku powiedzieć.
To nie jedyne zadania antropologa w tak dramatycznych okolicznościach. Jego praca pozwala na ustalenie płci i wieku osoby, a także czasu, jaki minął od jej śmierci. Oczywiście dominującą metodą obecnie stały się genetyczne badania porównawcze DNA.
Więcej poniżej w relacji Marka Ledwosińskiego. A o metodzie Michaiła Gierasimowa czytaj także TUTAJ