UMK czeka na finał sprawy samozwańczej psycholog. „Podrabianie dokumentów moralnie naganne”
Wracamy do sprawy szefowej fundacji im. Waldemara Dąbrowskiego, która posługiwała się sfałszowanym dyplomem doktora psychologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Annie P. postawiono dziewięć zarzutów. Co na to uczelnia?
Swoje podejrzenia UMK zgłosił prokuraturze w 2024 roku. O komentarz poprosiliśmy dr Patryka Tomaszewskiego, rzecznika prasowego toruńskiej uczelni.
- Uniwersytet obserwuje sytuację. Wiemy, że ten dyplom nie został obroniony na naszej uczelni – mówił. - Nasi pracownicy z psychologii szybko zareagowali. Sytuacja jest naganna, ale nie ferujemy wyroków. Czekamy na to, co się wydarzy. Uważamy, że należy takie sprawy nagłaśniać, ponieważ podrabianie dokumentów jest nie tylko karalne, ale moralnie naganne. Szczególnie w takich zawodach, gdzie jest kontakt z pacjentami - osobami, które są leczone, czy też diagnozowane.
Kobieta podawała się za psychologa, ale też ogłaszała płatne porady, co wykazała dziennikarska prowokacja naszego reportera. Anna P. nie przyznaje się do winy. Grozi jej do 8 lat pozbawienia wolności.