Okres przedświąteczny to szczyt sprzedaży karpia, bez którego wiele osób nie wyobraża sobie wigilijnej kolacji. Klienci już rozpoczęli zakupy, ryby nie powinno zabraknąć - informuje Tomasz Puławski, prezes Gospodarstwa Rybackiego w Ślesinie.
W galarecie, smażony na maśle, pieczony z warzywami - nieważne jak podany, ważne by karp był na wigilijnym stole. Dla wielu rodzin to tradycja, bez której trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie.
Tradycją stały się więc i kolejki w punktach sprzedaży zwłaszcza po ryby od najpopularniejszych hodowców w regionie.
Jak mówi Tomasz Puławski, prezes Gospodarstwa Rybackiego w Ślesinie, gdzie hodowany jest karp nakielski, wpisany na listę produktów tradycyjnych, cena nie zmieniła się w porównaniu z ubiegłym rokiem.
- To pochodna wielu czynników. Dla konsumentów to dobra informacja. Ruch jest. Rozpoczyna się zwykle już na przełomie listopada i grudnia, co w sumie nie dziwi, bo z rybą to - wiadomo - nie jest tak łatwo. Trzeba ją do domu przynieść, troszeczkę ją oprawić, przygotować. Nasze karpie można śmiało mrozić. Raczej w tym roku dna w stawach nie zobaczymy. Karpia nie powinno zabraknąć. Rok był dość obfity, więc jesteśmy przygotowani na wielu smakoszy tych ryb - mówi Tomasz Puławski.
- Karp już kupiony - dla rodziny i dla koleżanki. Bardzo smaczne są ryby stąd, to mój sprawdzony punkt. Nie są mułowate, zawsze jestem zadowolona. I święta dzięki nim są świętami - mówi jedna z klientek.
Cena świeżego karpia w gospodarstwach rybackich w województwie kujawsko-pomorskim wynosi od 22 do 30 złotych za kilogram.