- Mam obietnicę prezesa zakładów chemicznych Anwil, że usiądziemy do stołu i opracujemy nowe procedury informowania o awariach - mówił w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK prezydent Włocławka Krzysztof Kukucki.
- Niedoinformowanie to prosta droga do dezinformacji i paniki - mówił Kukucki, komentując sprawę poniedziałkowej awarii w zakładach chemicznych Anwil. Mieszkańcy i samorządowcy narzekali na brak szybkich i pełnych informacji. Było dużo niepokoju i domysłów, a w mediach społecznościowych pojawiły się fałszywe przekazy, które mogły wywołać panikę.
- Mieliśmy informację o tym, że MPO zbiera jakieś zdechłe ptaki. To się pojawiło na portalach społecznościowych, a każdy mieszkaniec wie, że we Włocławku MPO nie ma. Obok naszej granicy toczy się wojna – nie mówię, że ta awaria ma związek z tą wojną, bo absolutnie nie, natomiast ta panika i przykład, o którym powiedziałem – informacja, że służby miejskie dokonują jakichś czynności, a nie zgadza się choćby nazwa spółki komunalnej – widać jak na dłoni, że te cyberzagrożenia są blisko nas. Ewidentnie ktoś z zewnątrz próbował jeszcze bardziej „nakręcić” tę sytuację. Mieszkańcy mieli prawo oczekiwać od zakładów chemicznych pełnej informacji – podkreślił Kukucki.
Prezydent Włocławka rozmawiał w tej sprawie z prezesem Anwilu. Ustalili, że spotkają się zespoły robocze - ze strony miasta i spółki i wypracują nowe procedury przekazywania informacji.
Całej rozmowy można wysłuchać poniżej.
W poniedziałek w zakładzie Anwil doszło do rozszczelnienia jednego z aparatów instalacji na wydziale chlorku winylu. W związku ze zdarzeniem ogłoszono alarm chemiczny trzeciego stopnia; został on uruchomiony zapobiegawczo i dotyczył terenu spółki oraz ul. Krzywa Góra. - W wyniku zdarzenia nikt nie został poszkodowany, nie było zagrożenia dla mieszkańców miasta - podkreślono w komunikacie.