Grupy nastoletnich hulajnogistów pędzą drogami awaryjnymi przy autostradach, ale i głównymi arteriami miast. Policjanci usiłują ich wyłapywać, ale brakuje im choćby hamowni do sprawdzania możliwości pojazdów. Czy jest szansa, że zmiany w prawie dadzą służbom narzędzia do walki z hulajnogowymi gangami?
- Więcej czasu zajmuje znalezienie instrukcji do danego modelu hulajnogi niż faktyczne zdjęcie blokady prędkości. Na to wystarczy 10 minut we własnym garażu. Są grupy na komunikatorach, można dołączyć i umówić się na ściganie. Najczęściej takie zabawy są organizowane na drogach awaryjnych, bo tam nie ma świadków, a na asfalcie jeździ się najszybciej - mówi anonimowo Bydgoszczanin. Zajmuje się serwisowaniem elektrycznych pojazdów i ich testowaniem.
Jak policjanci mierzą prędkość hulajnogistów? Czy planowane zmiany w przepisach sprawią, że przestaniemy pozwalać na to, by dzieci ginęły w wypadkach na hulajnogach? Dlaczego pozwalamy dzieciom na jazdę pojazdem, który rozwija prędkość nawet do 100 km/h w kasku, który nie chroni nawet szczęki, tymczasem zanim wsiądą na motorower jadący 45 km/h muszą zdobyć prawo jazdy, założyć kask z homologacją i odzież ochronną?
Dlaczego hulajnogą może jechać 13-latek, który zdał egzamin na kartę rowerową, skoro podczas takiego kursu w szkole mowy nie ma o tym, jak poruszać się hulajnogą? Gośćmi Doroty Witt są Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu o bezpieczeństwie brd24.pl i mecenas Karolina Pilawska.
Autor: Dorota Witt
Emisja: Regionalny Punkt Widzenia, 29 września 2026
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony