Gość programu

Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak z zespołu Big Cyc

2026-06-19
Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak. Fot. Julita Górska

Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak. Fot. Julita Górska

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak z zespołu Big Cyc

19 czerwca ukazuje się jubileuszowa reedycja winylowa drugiej płyty zespołu BUG CYC, pt. „Nie wierzcie elektrykom". Do wydawnictwa dołączony zostanie bonusowy singiel z udziałem Renaty Przemyk oraz Arka Jakubika z Dr Misio. To właśnie na tej płycie zespół po raz pierwszy tak ostro zakpił z nowych politycznych świętości, narodowych mitów i polskiej rzeczywistości początku lat 90. XX wieku. Kontrowersje wywołały już sam tytuł oraz okładka z karykaturą Lecha Wałęsy, ale skandal szybko zamienił się w sukces – album zdobył status złotej płyty i stał się jednym z najważniejszych wydawnictw w historii polskiego rocka. O tym opowiadają Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - liderzy zespołu Big Cyc.

„...problemy, które poruszaliśmy w naszych utworach bardziej albo mniej w niektórych rodzinach rezonowały. Było to dla nas zawsze bardzo miłe zwłaszcza, że my bardzo chcielibyśmy budować taką wspólnotę, takiego współodczuwania i tego poczucia, że jesteśmy jedną wielką tak naprawdę wspólnotą ludzką, która od dawien dawna, po dziś dzień, przeżywa z gruntu bardzo podobne rzeczy jak: potrzeba miłości, akceptacji, wolności, decyzyjności i aktywnego patrzenia na świat (...) właściwie można w sumie zrobić całą taką serię dla nastolatków i dla późnych nastolatków i oczywiście dla dorosłych, którzy cały czas pielęgnują w sobie dziecko, więc tematów jest nieograniczona ilość...

Piątek, 19 czerwca 2026 o godz. 22:05
„Nie wierzcie elektrykom”, kiedy to było? 35 lat temu?
Krzysztof Skiba – Tak, teraz mija okrągła rocznica wydania tego albumu i z tej okazji jest cudna, winylowa reedycja.

I takie prześmiewcze nastroje Wam towarzyszą od tych 35 lat?

Krzysztof Skiba - Tak, cały czas jesteśmy w dobrym humorze i w dobrym nastroju. Ta płyta jest najeżona żartami, tam jest dużo ironii, dużo sarkazmu, dużo takiego big cycowego humoru. Ona też jest taką rejestracją nastrojów, rozczarowań i niepokojów tamtych czasów, mimo że to jest w wersji takiej z przymrużeniem oka. Chociażby sam tytuł świadczy o tym, kto wówczas był prezydentem. Są takie piosenki, które opowiadają konkretnie o tej rzeczywistości. Jednak mimo upływu lat, uważam, że ta płyta się nie zestarzała, że ...stety czy niestety niektóre z tych piosenek są nadal aktualne, bo właśnie w Polsce pewne sprawy, pewne szaleństwa, nasze takie narodowe są stałą, niezmienną, więc tutaj Big Cyc uchwycił taki algorytm dziwactwa polskiej, garbatej wolności i w sposób muzyczny to opisał.

Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - Fajna jest też ta koncepcja, chyba taka bardzo nietypowa, jak na polski rynek muzyczny, czyli konwencja radiowa. Ona jest (ta płyta) bardzo radiowa, w tym sensie, że tam jest parodia pewnej stacji radiowej, albo to jest koncept album, czyli audycja radiowa przeplatana piosenkami. My tę płytę nagrywaliśmy dość szybko, ponieważ po sukcesie płyty „Z partyjnym pozdrowieniem” było dość duże ciśnienie wytwórni, żeby zrobić coś nowego, a nie było na to specjalnie czasu. Graliśmy wtedy mnóstwo koncertów, więc zrobiliśmy zgrupowanie i w ciągu 3 tygodni powstały piosenki do tej płyty. Były już tam jakieś pomysły i wydaje mi się, że to wyszło tej płycie na dobre, bo ona jest bardzo spójna, bardzo stylowa, tym razem poszliśmy w takie bardziej ostre granie.

Krzysztof Skiba - Cały czas jest ten element humoru charakterystyczny dla Big Cyca. To był też okres, kiedy zaczęliśmy sobie zdawać sprawę z możliwości studia nagraniowego, ponieważ już przy płycie „Z partyjnym pozdrowieniem” troszeczkę się nauczyliśmy, gdzie trzeba dodać jakąś ścieżkę, gdzie można coś tam zaaranżować, czy dołożyć jakiś instrument. I tutaj już jakby z taką koncepcją tego albumu bardzo spójnego, pojechaliśmy do studia Andrzeja Puczyńskiego w Warszawie ją nagrać.

Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - A ten charakter audycji radiowej jest bardzo fajnym pomysłem, zamysłem i jakby zamyka tę całą koncepcję. Jest to taki koncept album, gdzie audycja radiowa, w której Paweł Konnak i Krzysiek Skiba, autorzy wtedy bardzo popularnego programu „Lalamido”, są jakby przerywnikiem między tymi kawałkami, które komentują i są prezenterami radiowymi.

Krzysztof Skiba - Taką ciekawostkę powiem, że po latach tacy wierni fani, kiedy przychodzili z tą czy inną płytą do podpisu, to potrafili cytować z pamięci całe fragmenty z tej płyty, tych naszych wygłupów, jako radiowców i to było dosyć miłe. Ja już nawet nie pamiętałem, co myśmy nagrali, to był przecież spontan i to był taki żywioł, taka improwizacja, a później okazało się po latach, że dla niektórych są to kultowe teksty, które są jakimś takim wytrychem. Na przykład, że zna się dobrze, ma się w jednym palcu całą twórczość, a dowodem na to były obszerne cytaty z tych żartów radiowych. Ja z Pawłem myśmy to wymyślali praktycznie na poczekaniu w studiu. Też tam widać, jak bawimy się trochę efektami, bo to jest takie troszkę zrobione jak słuchowisko radiowe. Tam się pojawiają jakieś dźwięki, syreny alarmowe, jakieś zatrzaskiwanie drzwi, otwieranie i tak dalej. No to wszystko szło w kierunku takiego teatru radiowego, miało sugerować audycję radiową. No ale właśnie taką post absurdalną, taką jakby w stylu trochę Monty Pythona, czy właśnie „Lalamido”.

Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - Ta płyta też ma bardzo ciekawą oprawę graficzną, bo koperta wykonana przez Paulusa nawiązuje do alternatywnych zinów muzycznych i politycznych. Natomiast okładka, na której Lech Wałęsa stoi słuchając boomboxa ze znaczkiem Playboya w klapie, była też sporą kontrowersją, bo wydawca Polskie Nagrania postawił warunek, że albo Lech Wałęsa bez tytułu „Nie wierzcie elektrykom”, albo tytuł bez Lecha Wałęsy. To były jeszcze jakieś takie stare naleciałości, jeszcze jakiś taki strach przed cenzurą, chociaż to już była wolna Polska, ale jednak w ludziach, w tych, którzy kierowali przemysłem muzycznym, cały czas coś tam się działo, że może będą jakieś nieprzyjemności, może będą kłopoty, my natomiast byliśmy bardzo uparci i przez 2 tygodnie negocjowaliśmy, że ma być i Wałęsa i tytuł „Nie wierzcie elektrykom” i doprowadziliśmy do tego że w takiej formie ta płyta się ukazała. Okazało się że nikt nie poszedł do więzienia, nikogo nie ukarali, nikt nie dostał mandatu, tak się po prostu rodziła wolna Polska.

Krzysztof Skiba - Tak, to były początki trzeciej RP, takie dosyć niemrawe, chaotyczne, pełne niepokoju. Ja pamiętam, że na przykład jeszcze stacjonowały wojska Armii Czerwonej na terenie Polski. Słynne miasto Legnica i nie tylko. Wielkie bazy, gdzie mieszkały całe rodziny oficerów Armii Czerwonej. Pamiętam, że był też to taki okres przesileń w samym Związku Radzieckim, który tak się powoli rozpadał. Z jednej strony Jelcyn, tutaj jeszcze Gorbaczow, był też bunt Janajewa, to taki twardogłowy komunista, który chciał powrotu. On ostatni chciał uratować ten Związek Radziecki, który się właśnie na oczach całego świata rozsypywał i stąd piosenka „Ruskie idą”, która jest też satyryczną wizją inwazji Armii Czerwonej na zachodnią Europę i tam w finale piosenki w trzeciej zwrotce: „ci dzielni czerwonoarmiści dochodzą do Paryża”, więc no mało brakowało, żeby tak się stało. No ale ku szczęściu Europy i Polski Armia Czerwona już wtedy okazała się za słaba, a sam Związek Radziecki był jakby kolosem na glinianych nogach i tak się chwiał, że się w efekcie rozpadł. No teraz mamy recydywę tego, bo on się z powrotem buduje i z powrotem chce odzyskać te tereny, które kiedyś należały do strefy jego wpływów, stąd myślę, że ta piosenka paradoksalnie właśnie może być takim ostrzeżeniem, także dzisiaj.

Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - Ja pamiętam, że ta płyta była nagrywana bardzo szybko i nagrywaliśmy to w studiu Andrzeja Puczyńskiego. Brakowało nam jeszcze jednego kawałka i pamiętam, że chcieliśmy zakończyć już sesję, a Andrzej mówi: „panowie są 33 minuty, to jest za mało, trzeba wymyślić jakiś kawałek. Ja idę teraz na obiad, (a mieszkał nad studiem), a wy kombinujcie.” No więc bardzo zestresowani usiedliśmy. Krzysiek złapał za pióro, my za gitary i w ciągu dosłownie 10 minut nagraliśmy największy przebój z tej płyty pod tytułem „Polacy”. Zrobiliśmy to bardzo szybko, bardzo szybko nagraliśmy. Andrzej stwierdził, że to jest numer, który może swobodnie promować tę płytę. Rzeczywiście tak się stało, bo ten numer przetrwał, jest cały czas aktualny i pojawi się na tym albumie bonusowy singiel, w którym piosenkę troszeczkę w innej formie śpiewa Arek Jakubik, z zespołem Dr Misio i to będzie taki bonus. Z drugiej strony singla nagrała też Renata Przemyk z piosenką „Nie ma tu nikogo”.

Potrzebne były te bonusy?
Krzysztof Skiba - Tak potrzebne były, bo to jest coś ekstra. To są tak zwane „ekstraksy”. Wiadomo, że płyta jest wydana na nowo dla wszystkich miłośników winyli, którym sam jestem. Czasami ktoś może nie bardzo kocha tę płytę, ale wie, że musi ją mieć w swoim zestawie i było bardzo duże ciśnienie, od właśnie miłośników płyt winylowych, żeby zrobić coś jeszcze ekstra, żeby ta płyta różniła się od wydawnictwa z przed 35 lat. I po pierwsze graficznie się różni, bo jest rozkładana, są dodane jeszcze niepublikowane zdjęcia, a do tego jako smaczek, ten singiel, który podkreśla, że te piosenki mogą mieć całkiem inny wymiar. No to są przede wszystkim takie właśnie smaczki, rarytasy dla fanów. Fani uwielbiają bonusy. Oryginalna płyta, plus drugi singiel jako taki właśnie dodatek, czyli można powiedzieć dwa w jednym i to zawsze fanom takie ciekawostki, takie dodatki ekskluzywne bardzo się podobają. Więc to właśnie ukłon w kierunku zbieraczy winyli. To też nieprzypadkowy wybór, coś dodatkowego, bo Renata Przemyk wystąpiła z tą piosenką na festiwalu „Pol’and’Rock”. A Arek Jakubik wykonał tę piosenkę na 30-leciu Big Cyca na festiwalu w Sopocie, także było to jakby związane z tym odnawianiem naszych archiwalnych płyt i myślę, że to będzie bardzo ciekawy dodatek.

A mieliście okazję dowiedzieć się, jaka była reakcja bohaterów waszych piosenek, czyli między innymi Lecha Wałęsy, czy to w ogóle go nie interesowało?
Krzysztof Skiba - Z tego co wiem, to jego synowie słuchali z kaset zespołu Big Cyc i na pewno znali także tę piosenkę i tę płytę. Natomiast sam Lech Wałęsa nie skomentował na szczęście tej piosenki. Myślę, że miał na tyle poczucie humoru, żeby nie zajmować się żartami jakichś tam szarpidrutów. Dzisiaj pewnie byłoby inaczej. Dzisiaj by uznano to za wielką obrazę jakiegoś polityka, takiego czy innego, może byłyby nawet protesty, jakieś pikiety, manifestacje, rozszarpywanie szat i tak dalej. Wtedy ta Polska, mimo że dosłownie 5 minut wcześniej odzyskano niepodległość i ta wolność spadła nam jak dachówka z dachu na głowę, ale byliśmy upojeni tą wolnością i nikomu nie przyszło do głowy, żeby czegoś zakazywać.

Jacek Dżej Dżej Jędrzejak - Były pewne obawy, a wydawcy tu mówiliśmy wcześniej, że bali się czy to w tej formie wydać, czy może sam tytuł bez karykatury, czy karykatura bez tytułu. Natomiast nic się nie wydarzyło i jakby nawet nie było w tonie komuś zakazywać coś. Nie wypadało krytykować takich rzeczy, bo Polacy sobie uświadomili, że właśnie na tym polega wolność i były to takie czasy, może trochę naiwne, trochę takie geoentuzjazmu. Ta wolność miała trochę szalony wymiar, ale była cudowna, bo wszyscy się odblokowali. Pamiętam, że zawsze za głową nam siedział ten cenzor, że ktoś coś powie, ktoś do czegoś nie dopuści. W dziewięćdziesiątym roku, to wszystko pękło, jak tama na rzece i wszystkim się wydawało, że wszystko można i to było też cudowne.

Krzysztof Skiba - Nie było takiego hejtu jak dzisiaj. To było w ramach jakiś kulturalnych metafor. Nikt się nie obrzucał błotem, czy tam przekleństwami, ale naprawdę wszystko można było powiedzieć przeciwko wszystkiemu. Można było protestować i nie było to takie kontrowersyjne jak dzisiaj.

A powiedzcie, bo w ogóle rozpoczęliście od wysokiego „c”, mam na myśli „Z partyjnym pozdrowieniem”, gdzie na okładce była twarz Lenina, potem Lech Wałęsa, no trudno się z Wami współpracowało w tamtych czasach.
Krzysztof Skiba - Pamiętam, że wszystkie rozgłośnie radiowe odmówiły prezentacji tej płyty, bo już też mieli w głowie to, że mogą być jakieś kłopoty. Pamiętam, że mocno walczyliśmy o to, żeby może „Trójka” zagrała. Gdzieś jak był ten bunt, Janajewa i Jelcyna, to w „Trójce” chyba „Ruskie idą” puścili, ale generalnie na rotacji tych piosenek nie było. Natomiast uwaga, płytę wylansowali, nie ma co ukrywać, wylansowali piraci, którzy przeprowadzili zmasowany atak na stadionie dziesięciolecia, gdzie sprzedawali tę kasetę na łóżkach polowych. My nie mieliśmy z tego żadnych korzyści, korzyści materialnych. Natomiast ta sieć piracka spowodowała, że ta płyta była dosłownie wszędzie, w każdym sklepie, na każdym stoisku i po prostu z ciekawości wszyscy ją kupowali, bo nie było jej w radiu, a każdy był ciekawy, co też nowego Big Cyc przygotował na nowej płycie. No i te okładki szokujące zespołu. To był taki na początku, w tych pierwszych latach tej prehistorii Big Cyca to był ważny magnez, bo to był taki znak graficzny, który świadczył o tym, że o to jest przed wami jakiś zupełnie inny zespół, taki którego wcześniej nie było, taki, który szokuje okładkami i robi sobie takie poważne komiksowe żarty. Ten Lenin na okładce to też przecież miał irokeza, miał kolczyk w uchu, był w punkowej kurtce z ćwiekami, miał znaczek anarchii w klapie. Więc komuniści nie byli z tego zbytnio zadowoleni. Wyczuwali instynktownie, że to są naśmiewania się z wodza rewolucji, który dzisiaj może już nie robi takiego wrażenia. Jest jakąś pożywką, kartką z historii, ale w tamtych czasach był jeszcze postacią, bo gdzieś portrety tego Lenina wisiały w domach partii i na akademiach. Całkiem niedawno recytowało się wierszyki w szkole o Leninie, a tutaj taka obraza w postaci na pół świętej. Przecież to postać, która ma pomniki w całym Związku Radzieckim i w Chinach i jeszcze w innych krajach, więc w Polsce przecież także później dopiero zaczęto zdejmować te jego popiersia i jego pomniki demontować, gdzieś tam wstydliwie ukrywać je w jakichś magazynach.

Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak. Fot. Julita Górska
Krzysztof Skiba i Jacek Dżej Dżej Jędrzejak. Fot. Julita Górska

To zainteresowanie Big Cycem też wynikało trochę z tego, z tej Waszej działalności.
Krzysztof Skiba - Przed założeniem zespołu, my byliśmy zawsze aktywni politycznie, wydawaliśmy ziny, organizowaliśmy tajne koncerty. Myślę, że to też powodowało, że było duże zainteresowanie zespołem Big Cyc, ponieważ my jakby z podziemia w ciągu 2-3 tygodni po wydaniu płyty z partyjnym pozdrowieniem zyskaliśmy dość dużą popularność, no i wszyscy byli ciekawi, w jaki sposób to pociągniemy, czy będziemy mieli pomysły, czy te nowe piosenki będą na takim samym poziomie, jak pierwsza płyta? Dlatego myślę, że duża ilość osób nawet nie słuchając nas w radiu i tak kupiła sobie tę kasetę czy płytę. Zresztą to ciekawostka, akurat ta płyta wyszła na trzech nośnikach: na płycie winylowej, na płycie kompaktowej i na kasecie. Wtedy ta płyta kompaktowa, to jeszcze nie był taki pewnik, bo pamiętam, że pierwszy album został wydany chyba pół roku po premierze, natomiast tutaj już był dostępny na wszystkich nośnikach i to też powodowało, że zasięg płyty był bardzo duży.
Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę