Lanie wody przetrwało wieki, choć współcześnie zbliżyło się do kodeksu wykroczeń
Dziś Poniedziałek Wielkanocny, znany też jako „lany”. Zgodnie z tradycją to dzień oblewania wodą, choć za chuligańskie wybryki można otrzymać nawet kilkaset złotych mandatu.
Dawniej świąteczne polewanie wodą było symbolem oczyszczenia i wiosennego odrodzenia, o czym mówi Dorota Kalinowska z Muzeum Etnograficznego we Włocławku.
- W okresie tradycyjnej kultury mentalność mieszkańców wsi była inna - przypomina etnolog. - Należy pamiętać, że woda jest symbolem życia. Jeżeli zostanę oblana, to może uda mi się wyjść za mąż, będę rodzić dzieci, będę miała szczęśliwe życie, bo przecież woda daje życie. Wiadomo, że my to wiemy w sposób naturalny, natomiast kontakt z tą wodą jakby wzmacniał siłę możliwości życia i przekazywania tego życia. Dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy i nie przenosimy tej symboliki, która dawniej była czytelna, na dzisiejsze zachowania.
Według staropolskiej tradycji kobiety, które nie zostały oblane wodą w Poniedziałek Wielkanocny, mogły mieć powody do smutku. Oznaczało to brak zainteresowania ze strony kawalerów i perspektywę bycia panną przez kolejne lata.
- Za przekraczanie granic w oblewaniu wodą policja może nałożyć mandat za zakłócanie porządku publicznego lub nieobyczajne wybryki.
- W skrajnych przypadkach, gdy sprawa trafi do sądu, można spodziewać się wysokiej grzywny.
- Osobna kwestia to odpowiedzialność cywilna: jeśli obleje się kogoś, kto ma przy sobie drogi sprzęt (telefon, aparat, laptop), lub zniszczy mu się ubranie, sprawca może zostać obciążony kosztami naprawy lub zakupu nowego przedmiotu
- Więcej o dawnym zwyczaju poczytać można: TUTAJ