Atak Rosjan na dworzec w Dnieprze, Donald Trump z coraz większą sympatią wypowiadający się o Rosji oraz potencjalny podział stref wpływów na świecie - o tym mówili Michał Słobodzian i Maciej Jastrzębski w kolejnych „Wieściach ze Wschodu”.
14 ofiar śmiertelnych ataku Rosjan na dworzec w Dnieprze. Czy to dowód na to, że Ukraina z coraz większym trudem przechwytuje drony? - Składają się na to cztery aspekty - mówi Maciej Jastrzębski:
- Rosja ma coraz nowocześniejszy, szybszy i skuteczniejszy sprzęt, a Ukraina cierpi na deficyt rakiet do systemów Patriot oraz ma problem ze wczesnym wykrywaniem dronów odrzutowych,
- Rosjanie chcą, by w Ukrainie kompletnie zatrzymało się życie,
- Ukraińcy chcą spokoju, przez co stają się mniej ostrożni,
- Obywatele tego kraju lekceważą zagrożenia, kiedy wyje alarm, oni nie uciekają do schronów - wymienia dziennikarz Polskiego Radia.
Prezydent Rosji Władimir Putin domaga się kapitulacji Ukrainy, jest coraz śmielszy w swoich żądaniach. Z kolei prezydent USA Donald Trump krytykuje prezydenta Ukrainy i z coraz większą sympatią wypowiada się o Rosji. Jak rozumieć takie podejście? - Każdy z tych polityków rozgrywa swoją własną kampanię - uważa Maciej Jastrzębski. - Donald Trump walczy o dusze, serca i umysły Amerykanów, a Władimir Putin przede wszystkim o to, by Donald Trump pozostał jego sojusznikiem - przyznaje.
Czeka nas Jałta 2.0?
Coraz więcej mówi się o spotkaniu przywódców USA, Rosji i Chin, którzy mieliby podzielić świat na strefy wpływów. - Moim zdaniem jest to wskazywanie wprost, czego chcieliby przywódcy tych trzech krajów, a przede wszystkim, na czym zależy Władimirowi Putinowi - mówi dziennikarz Polskiego Radia. - To on w każdym swoim wystąpieniu podkreśla, że chodzi o zmianę geopolitycznego porządku świata. Myślę jednak, że doprowadzenie do sytuacji, jak w latach 1944-45, kiedy odbywały się konferencje jałtańskie, na których wskazywano, które kraje w czyjej strefie wpływów się znajdą, nie ma racji bytu we współczesnym świecie - uważa Maciej Jastrzębski.