W koszykarskich derbach Twarde Pierniki Toruń pokonały Enea Abramczyk Astorię Bydgoszcz 102:86. Kosmiczny mecz rozegrał Maurice Watson, który notując 20 asyst był bliski wyrównania rekordu ligi, który wynosi 21 ostatnich podań.
Ofensywny wieczór w Arenie Toruń rozpoczął się od wsadu Jamesa Eadsa po asyście Maurice'a Watsona. Pierwsze kilka minut było wyrównane. Po trójce swojego nowego rzucającego - Roda Camphora, bydgoszczanie prowadzili trzema punktami. Jak się okazało była to najwyższa przewaga punktowa gości. Chwilę później drużyna Twardych Pierników narzuciła swoje warunki gry i zaczęła odjeżdżać. Minutę przed końcem pierwszej kwarty przewaga wyniosła już 11 punktów, ale po celnej trójce Michała Chylińskiego przewaga zmalała do 8 punktów na koniec pierwszych 10 minut. Bydgoszczanie mieli przede wszystkim problemy ofensywne i nawet jeśli udało im się wychodzić na otwarte pozycje, to zawodziła egzekucja.
Druga kwarta to wysoki nacisk w obronie Enea Abramczyk Astorii, który nie przynosił jednak rezultatów. Koszykarze Twardych Pierników często mijali wysoką defensywę i zdobywali szybkie punkty. Ofensywa i szybkie granie trwało aż do przerwy, zakończonej pewną przewagą gospodarzy 54:41.
Po przerwie niewiele się zmieniło jeżeli chodzi o plany gry obydwu zespołów. Gospodarze zwalniali szybkie ataki gości, a goście starali się przerwać akcję tuż po wznowieniach. W pewnym momencie ta obrona zaczęła przynosić rezultat. Enea Abramczyk Astoria zmniejszyła przewagę, a gdy przy stanie 71:61 James Eads sfaulował Roda Camphora przy próbie za trzy, ten wykorzystał wszystkie rzuty wolny i bydgoszczanie mieli już tylko 7 punktów straty (77:70). Jak to w derbach, nie zabrakło też innych emocji- obie drużyny sporo dyskutowały z sędziami, a to kończyło się przewinieniami technicznymi.
W pierwszych czterech minutach decydującej kwarty bydgoszczanie zdobyli tylko 3 punkty. Chwilę później sektor kibiców gości znów mógł jednak mieć nadzieję na wygraną w Toruniu, bo dzięki serii punktowej bydgoszczanie zbliżyli się na 5 oczek (86:81). Końcówkę dużo lepiej rozegrali jednak gospodarze. W trzy minuty udało się odbudować bezpieczną, 12-punktową przewagę, której gospodarze nie oddali już do końca, a rzutem za trzy w ostatniej minucie Maurice Watson podkreślił swój świetny występ dając drużynie drugą przekroczoną setkę z rzędu.
Występ Watsona był o jedną asystę od wyrównania rekordu PLK. 20 ostatnich podań to drugi najlepszy występ w historii ligi jeżeli chodzi o asysty (statystyki są prowadzone od 2003 roku). Rozgrywający dorzucił do tego 19 punktów i 7 zbiórek.
- To był naprawdę dobry mecz. Jesteśmy świetnie zgranym zespołem. Miałem dużo asyst ale zasługi trzeba oddać zespołowi, nie mogę sam wszystkiego trafiać. Naprawdę kocham grać z moimi kolegami i daje nam to dużo radości - podsumował po meczu Watson.
Twarde Pierniki Toruń - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 102:86 (26:18, 28:23, 23:29, 25:16) Twarde Pierniki Toruń: Trevor Thompson 24, Maurice Watson 19, Bartosz Diduszko 17, James Eads 11, Aaron Cel 8, Jahenns Manigat 8, Michał Kołodziej 6, Michał Samsonowicz 5, Szymon Janczak 4, Ignacy Grochowski, Mateusz Kruszkowski, Jakub Dusza - nie zagrali.
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz: Wes Washpun 22, Roderick Camphor 12, Jakub Nizioł 12, Mateusz Zębski 11, Alan Herndon 8, Michał Chyliński 7, Andrzej Pluta 6, Klavs Čavars 5, Michał Krasuski 3, Michał Aleksandrowicz 0, Karol Kutta, Patryk Kędel - nie zagrali.