Czy soulowi wokaliści lat sześćdziesiątych byli ofiarami klęski muzycznego urodzaju? Można tak powiedzieć... Takiego nasycenia genialnymi śpiewakami jak na soulowej scenie sprzed kilkudziesięciu lat nie było chyba nigdy wcześniej, ani nigdy później. Tam nie wystarczyło znakomicie śpiewać, bo wszyscy znakomicie śpiewali. Potrzeba było wiele szczęścia, żeby móc się przebić. Chyba dlatego o wokalistach, których usłyszymy w najbliższym odcinku audycji pamiętają tylko najwięksi fani. Wystąpią: ZZ Hill i Clay Hammond.
Autor: Przemysław Draheim
Emisja: „Muzyka źródeł”, 23 września 2026
0:00
0:00