Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Jerzy Kanclerz o awansie: To głównie sukces zawodników, bo to oni są aktorami tych zawodów

2026-09-25
Gościem „Rozmowy Dnia” był Jerzy Kanclerz. /fot. Izabela Langner

Gościem „Rozmowy Dnia” był Jerzy Kanclerz. /fot. Izabela Langner

„Rozmowa Dnia” z Jerzym Kanclerzem (25.09.2026)

Młodzi żużlowcy Abramczyk Polonii Bydgoszcz wygrali wszystkie młodzieżowe rozgrywki w tym roku. Drużyna awansowała do PGE Ekstraligi. Tam czekają już na nią ekipy z Grudziądza i Torunia. Między innymi o tym Maciej Wilkowski rozmawiał z Jerzym Kanclerzem, prezesem Abramczyk Polonii Bydgoszcz, kibicem, który był na wszystkich turniejach Grand Prix.

Emocje jeszcze nie opadły

Żużel to Temat Tygodnia w Polskim Radiu PiK. Tygodnia, który jest pełen sukcesów żużlowców z naszego regionu. Jest radość z niedzielnego awansu Abramczyk Polonii Bydgoszcz, jest też euforia ze środowego, juniorskiego triumfu.

- Z tego co naliczyłem, jest siedem sukcesów i medali. W Krośnie zdobyliśmy Młodzieżowe Mistrzostwo Polski Par Klubowych, do tego MIMP: złoto srebro, ponadto w srebrnym kasku złoto, srebro i brązowym kasku Maks Pawełczak zajął w Grudziądzu drugie miejsce. Takiego roku nie mieliśmy i trzeba powiedzieć, że w historii takie sukcesy odniosły tylko trzy kluby: Unia Leszno, Polonia Piła oraz Abramczyk Polonia Bydgoszcz w tym sezonie - mówi Jerzy Kanclerz.

Jak podkreśla prezes klubu, ten sukces jest zasługą zawodników sztabu szkoleniowego, między innymi Dariusza Śledzia, Jacka Woźniaka, Krzysztofa Kanclerza, Marka Ziębickiego.

- To jest głównie sukces zawodników, bo to oni są aktorami tych zawodów. To, co ustaliliśmy podczas zgrupowania w Żninie przed sezonem, zostało zrealizowane. Natomiast w żużlu trzeba mieć też trochę szczęścia. Jest takie powiedzenie do trzech razy sztuka i nam się w tym sezonie to udało. Wiadomo, że o tą ekstraligę zabiegaliśmy dwa lata temu. Pechowy 15 wyścig zremisowany i, że tak powiem, dwumecz z Rybnikiem został przegrany, w ubiegłym roku z Unią Leszno. Dwa mecze potem baraże z Gorzowem również przegrane. W tym roku się udało - dodaje.

Remont przeszkodzi klubowi?

Jaka będzie przyszłość bydgoskiego klubu? Szykuje się modernizacja stadionu przy ul. Sportowej. Ma być budowana trybuna na pierwszym łuku, prawdopodobnie rozpocznie się w 2027 roku. Prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz zabiega o to, aby prace rozpocząć dopiero jesienią przyszłego roku.


- Będę rozmawiał z panem prezydentem. Wiadomo, że to w mieście jest, że tak powiem, dział inwestycji, który o tym decyduje. Co z decyzją trudno powiedzieć, tylko jeżeli budowa rozpocznie się w maju lub czerwcu 2027 roku, to klub traci co najmniej 4 tysiące kibiców na dwa sezony - zwraca uwagę Jerzy Kanclerz.

W tym sezonie klub sprzedał 3 700 karnetów, o 600 więcej niż w 2025 roku. W przyszłym sezonie bydgoska drużyna zakłada budżet w granicach 18 milionów złotych netto.

Ireneusz Nitkiewicz: W razie nagłego kryzysu wejdźmy w aplikację, włączmy radio lub telewizję

2026-09-24
Ireneusz Nitkiewicz/fot. Tomasz Kaźmierski

Ireneusz Nitkiewicz/fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Ireneuszem Nitkiewiczem

Kolejne naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej i incydenty zagrażające bezpieczeństwu. Na ile te sytuacje powinny budzić nasz niepokój? Czy do sytuacji kryzysowej można się przygotować?

M.in. na te pytania w czwartkowej „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK odpowiadał Ireneusz Nitkiewicz, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy.


Do końca roku wszystkie miejsca ukrycia i doraźnego schronienia mają być wyraźnie oznaczone.

- Dzięki temu w sytuacji zagrożenia będzie je łatwiej znaleźć – mówił Ireneusz Nitkiewicz.

- Będą porozumienia w przypadku prywatnych zarządców, żeby były jasne informacje - poza aplikacją, dzięki której można znaleźć miejsca ukrycia, które są w pobliżu - żeby te miejsca były odpowiednio oznaczone. Chodzi o to, żebyśmy nie musieli w momencie zagrożenia, kiedy wiadomo, że działamy w nerwach, działamy w stresie, żebyśmy nie musieli szukać, biegać, czy to są te drzwi, czy tamte drzwi. One będą jasno oznaczone - zapewnia Ireneusz Nitkiewicz.

Dodał, że wkrótce szkoły dostaną wytyczne wraz z procedurami na wypadek konieczności ewakuacji m.in. związanej z atakiem z powietrza. O tym, że przygotowanie takich dokumentów jest konieczne, informowały związki zawodowe nauczycieli.


„Ataki na Polskę wyglądają na przypadkowe, ale to element szerszej operacji”

2026-09-23
Dr Łukasz Napiórkowski/ Fot. Adriana Andrzejewska-Kuras

Dr Łukasz Napiórkowski/ Fot. Adriana Andrzejewska-Kuras

„Rozmowa Dnia” z dr Łukaszem Napiórkowskim

System alarmowania ludności w Polsce ma być skuteczniejszy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiada rewolucję i pracuje nad wdrożeniem nowoczesnych rozwiązań.
  • Co się zmieni?
  • Dlaczego wielu Polaków ignoruje rządowe alerty?
  • Jak powinniśmy reagować na ostrzeżenia?
Na te i inne pytania odpowiadał dr Łukasz Napiórkowski, ekspert do spraw bezpieczeństwa narodowego z Uniwersytetu WSB Merito w Toruniu, w „Rozmowie Dnia” w Polskim Radiu PiK.

- Powstaje nowy, rozbudowany system, w którym operatorzy komórkowi mają wysyłać bezpośrednio - do wszystkich osób przebywających na terenie województwa, w którym występuje zagrożenie - informacje o tym, jak się zachować. Dodatkowo zapowiadana jest nowa aplikacja, która będzie rozszerzeniem tego, co już mamy, czyli między innymi regionalnego systemu ostrzegania. Będzie zawierała szczegółowe procedury wskazujące, jak powinniśmy się zachować w danej sytuacji - mówi dr Łukasz Napiórkowski.

Według zapowiedzi, aplikacja ma być wdrożona w 2027 roku. Niebezpiecznych incydentów w Polsce - w związku z wojną na Ukrainie - zdarza się coraz więcej. Dlatego tak ważne jest, by rządowe systemy alarmowe działały i by obywatele właściwie reagowali na alerty - uważa ekspert.

- Nie możemy czuć się bezpiecznie. Te wszystkie ataki na nas, na Polskę, wyglądają na przypadkowe, lecz to jest element szerszej operacji hybrydowej, która ma przede wszystkim zastraszać nas jako członka NATO. To ma testować nasze możliwości obronne - mówi Łukasz Napiórkowski.

Krzysztof Gawkowski

2026-09-22
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski/fot. Izabela Langner

Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski/fot. Izabela Langner

„Rozmowa Dnia” z Krzysztofem Gawkowskim

Na jakim etapie jest ustalanie sprawców wycieku wrażliwych danych (w tym numerów PESEL, historii chorób i wystawionych recept), który może dotyczyć nawet 19 milionów Polaków? Czy mamy do czynienia z handlem czasem prezydenta? Czy po słowach o zdradzie stanu pójdą czyny? Na te pytania odpowiadał w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Spotkanie za 100 tysięcy?

Czy prezydent dopuścił się zdrady stanu i czy handluje się czasem głowy państwa? Media donoszą, że przedstawicielom biznesu oferowano pakiety za 100 tysięcy dolarów, dzięki którym mogli mieć możliwość spotkania z Karolem Nawrockim twarzą w twarz podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że to nieprawda.

- Już sama propozycja oferty, że można spotkać się z prezydentem, zapłacić 100 000 zł jest i straszna i śmieszna. Straszna dlatego, bo może się okazać, że za prezydentem stoi grupa ludzi, która chce na prezydenturze zarabiać. To nielegalne i śmieszne, że w ogóle komuś przyszło do głowy, żeby prezydenta w takie coś zamieszać, bądź samemu prezydentowi, żeby zgodzić się, aby takie propozycje padały. Było w Polsce wielu prezydentów, z różnych obozów: lewicowych i prawicowych. Nie było żadnego, który chciałby, żeby płacono 100 000 dolarów za jego spotkanie. To jest tak wstrętne, że mam wrażenie, że ktoś zwariował w Pałacu Prezydenckim - mówi Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.

Co dalej z wyciekiem danych Polaków?

W sierpniu resort cyfryzacji informował, że z powodu cyberataku na firmę MyDr wyciekły dane 19 milionów Polaków. Te dotyczyły między innymi leków i recept. Firma jest dostawcą systemu służącego przede wszystkim do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Polacy masowo ruszyli do urzędów, by zastrzec numery PESEL. Jak mówi Krzysztof Gawkowski, nic nie wskazuje na to, że mamy do czynienia z atakiem z zagranicy, a państwo stanęło na wysokości zadania, zabezpieczając wszystkie dane.

- To wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z jakimś atakiem rosyjskim, ale też czasami są stawiane różne zasłony, kurtyny, czasami nie wiadomo do końca. Takie postępowania też są wielowątkowe - zaznacza wicepremier.

Uważa również, że dostawca systemu musi zostać ukarany. - Za to, że nie upilnował tych danych. Ja jestem w ogóle zwolennikiem przyciskania do muru wszystkich, którzy mówią „My Nie mamy problemu z cyberbezpieczeństwem, jesteśmy bezpieczni". Nie ma dzisiaj w przestrzeni cyfrowej bezpiecznych. Każda taka firma musi inwestować. Już przestało mnie obchodzić, że firmy narzekają, że nie mają na to pieniędzy. Zarabiasz? Masz na dywidendy? To płać - dodaje.

Wyczekany sukces żużlowej Abramczyk Polonii Bydgoszcz. I co dalej?

2026-09-21
Krzysztof Kanclerz/ Fot. Izabela Langner

Krzysztof Kanclerz/ Fot. Izabela Langner

„Rozmowa Dnia” z Krzysztofem Kanclerzem

Po 13 latach żużlowa Abramczyk Polonia Bydgoszcz wywalczyła upragniony awans do PGE Ekstraligi. Cel osiągnięty, pojawia się pytanie o następne kroki. Czy klub jest już gotowy na walkę z najlepszymi? Między innymi o to w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK Patryk Głowacki pytał Krzysztofa Kanclerza, kierownika bydgoskiej drużyny.

- 13 lat to bardzo dużo, szkoda, że bydgoscy kibice tak długo czekali na awans do żużlowej ekstraligi. Wierzymy, że teraz stadiony będą zapełnione, a Bydgoszczanie będą chętnie chodzili na mecze - mówi Krzysztof Kanclerz. - Bydgoszcz jest miastem żużla, czułem ciarki na plecach, gdy komplet kibiców - 12 czy 13 tysięcy osób - krzyknęło: „Polonia Bydgoszcz”. Zawodnicy to czuli, to nas niosło. Kibiców mamy ekstraligowych, zespół mamy ekstraligowy. Teraz czekamy jeszcze, żeby stadion był ekstraligowy. Miejmy nadzieję, że będzie piękniał. Takie warunki, jakie są na nowej trybunie, powinny być na całym stadionie. Tymczasem łuki wyglądają koszmarnie. Pewne kroki zostały już jednak poczynione. Włodarze miasta zapewniają, że są zarezerwowane pieniądze na budowę pierwszego łuku. Projekt ma być gotowy do końca października - dodaje.



Klub ma jasny cel na nadchodzący sezon.

- Zamieszamy w tej lidze. Chcemy się w niej utrzymać. Pierwszy sezon będzie bardzo trudny, aczkolwiek uważam, że w tej batalii wyróżnią się Wiktor Przyjemski i Maksymilian Pawełczak. Ta dwójka już pokazała, że potrafi się ścigać z najlepszymi. Udowodnią teraz, że potrafią z nimi wygrywać - dodaje.

Kierownik bydgoskiej drużyny deklaruje, że sprzedaż karnetów ruszy w połowie października, a ich ceny mają być atrakcyjne.

- Może zostaną minimalnie podniesione, ale chcemy, żeby stadion był na każdym meczu wypełniony po brzegi - mówi Krzysztof Kanclerz.

„Tego w Polsce jeszcze nie było" - Maciej Puto o Bydgoskim Festiwalu Muzycznym

2026-09-18
Maciej Puto/fot. Izabela Langner

Maciej Puto/fot. Izabela Langner

PR PiK „Rozmowa Dnia" z Maciejem Puto

Wybitni artyści, znakomite orkiestry, muzyczne odkrycia i niezwykłe spotkania różnych tradycji, stylów i epok – rozpoczyna się Bydgoski Festiwal Muzyczny Kontrasty. Gościem „Rozmowy dnia" był Maciej Puto - dyrektor Filharmonii Pomorskiej.



- Po raz pierwszy w Polsce zastosowana została technologia d&b Soundscape - wyjaśnia Maciej Puto.
- Ten dźwięk nie dociera z głośników zawieszonych nad estradą po prawej i po lewej stronie – takie typowe stereo – lecz głośniki są rozmieszczone wokół całej widowni: z przodu, z tyłu i z góry. Efekt jest taki, jak rzeczywiście w sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej. Dlaczego? Jak to osiągnęliśmy? Ponieważ dla tych mikroprocesorów, które są używane podczas tej realizacji dźwięku, stworzyliśmy niejako plan czy też przestrzeń skopiowaną z sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej.

Strażnicy miejscy skontrolują przejazdy kolejowe. Będą mogli wystawić wysoki mandat

2026-09-17
Mirosław Bartulewicz, komendant Straży Miejskiej w Toruniu/fot. Tomasz Bielicki

Mirosław Bartulewicz, komendant Straży Miejskiej w Toruniu/fot. Tomasz Bielicki

„Rozmowa Dnia” z Mirosławem Bartulewiczem

Strażnicy miejscy mają nowe uprawnienia. O zmianach mówił w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK komendant Straży Miejskiej w Toruniu Mirosław Bartulewicz. Jedną z ważniejszych jest możliwość karania za nieodpowiedzialne zachowania na przejazdach kolejowych. Strażnicy miejscy pojawią się tam, gdzie często dochodzi do wykroczeń. Będą mogli wystawić mandat nawet w wysokości 3 tys. zł.

- Wytypujemy miejsca, gdzie dochodzi do naruszeń popełnianych przez pieszych czy kierowców pojazdów niezmotoryzowanych. To będą kontrole wspólne z policją i strażą ochrony kolei lub samodzielne akcje strażników miejskich - mówi Mirosław Bartulewicz.

W zakresie zatrzymywania kierowców samochodów uprawnienia strażników się nie zmieniły, więc nadal mogą to zrobić policjanci.

Zmiany obowiązują od połowy września.
  • Strażnicy mogą karać m.in. za wjeżdżanie lub wchodzenie na przejazd kolejowy przy opuszczonych, opuszczających się rogatkach lub gdy podnoszenie szlabanów jeszcze się nie zakończyło.
  • Będą kontrolować szkoły, przedszkola, kluby sportowe i obiekty turystyczne pod kątem wdrożenia prawnych procedur chroniących dzieci przed przemocą.
  • Wystawią mandat za uchylanie się od ochronnego szczepienia psa przeciwko wściekliźnie.
  • Strażnicy będą kontrolować, czy wykonano obowiązkową deratyzację i co jest spalane w piecach.
  • Będą mogli nałożyć mandat za fotografowanie, filmowanie, skanowanie obiektów wojskowych oraz infrastruktury krytycznej.
  • Mandat będzie można też dostać za niestosowanie się do poleceń strażników miejskich.


Które z tych regulacji są dla strażników miejskich najważniejsze?

- Te podkreślające nasze uprawnienia związane z wydawaniem poleceń - mówi Mirosław
Bartulewicz. - W przypadku niewykonania polecenia strażnika może dojść do użycia środków przymusu bezpośredniego, przy utrudnianiu wykonania czynności służbowych funkcjonariusza możemy wyciągnąć konsekwencje w postaci mandatu. To potrzebne, zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z osobami zakłócającymi spokój i porządek - dodaje.

Dr inż. Marcin Karwasz: Większa integracja środków transportu to klucz do przyszłości

2026-09-16
Dr inż. Marcin Karwasz. / Fot. Bartosz Nawrocki

Dr inż. Marcin Karwasz. / Fot. Bartosz Nawrocki

Rozmowa Dnia PR PiK - Marcin Karwasz

Jak budować bezpieczne, zrównoważone i przystępne systemy transportowe? Czy przyszłość to dobrze zorganizowany transport publiczny, czy może urządzenia transportu osobistego?

Właśnie rozpoczyna się Europejski Tydzień Mobilności. To kampania Komisji Europejskiej promująca zrównoważony transport. Tegoroczne hasło przewodnie brzmi „Mobilność dla każdego”. Przy tej okazji gościem porannej „Rozmowy Dnia" Polskiego Radia PiK był dr inż. Marcin Karwasz, kierownik Katedry Inżynierii Drogowej, Transportu i Geotechniki Wydziału Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Bydgoskiej.

- Dostęp i możliwości przewozu są niezwykle istotne. Środki transportu powinny być dostosowane do różnorodności osób: dzieci, osób starszych i niepełnosprawnych - mówi dr inż. Marcin Karwasz.

Do czego dążymy? Jaki będzie transport przyszłości?

- Środki transportu powinny być ze sobą mocno powiązane. Aby była możliwość swobodnego wyboru podczas podróży - tłumaczy naukowiec. - I od wielu lat kładziony jest na to nacisk. Abyśmy swobodnie mogli łączyć środki podróży długodystansowej - jak pociąg i autobus - z osobistymi środkami transportu. Większa integracja to klucz.

Włodzimierz Kiełczyński: Wjeżdżając na przejazd kolejowy musimy mieć możliwość zjazdu

2026-09-15
Włodzimierz Kiełczyński/ Fot. PKP PLK, zdjęcie z kampanii „Bezpieczny przejazd”

Włodzimierz Kiełczyński/ Fot. PKP PLK, zdjęcie z kampanii „Bezpieczny przejazd”

Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Włodzimierz Kiełczyński

- Najczęstsze przyczyny wypadków to lekceważenie i pomijanie znaku STOP, przejeżdżanie na czerwonym świetle czy wjeżdżanie na przejazd, kiedy przejechał pociąg, ale sygnalizacja jeszcze się świeci - informuje dyrektor. - Poza tym, wjeżdżając na przejazd musimy mieć możliwość zjazdu z niego - dodaje.

Jeżeli już nasz pojazd znajdzie się między zamkniętymi rogatkami, mamy ok. 15 sekund, by opuścić przejazd. - Wystarczy uderzyć w rogatkę z niewielką prędkością, wyłamać ją. Nie powinna wyrządzić samochodowi szkody - mówi Włodzimierz Kiełczyński. - Jeżeli jednak auto odmówi posłuszeństwa i nie jesteśmy w stanie go zepchnąć, możemy wysiąść i uciec poza rogatki. W przypadku, gdy mamy jeszcze trochę czasu, choć są to sekundy, możemy zadzwonić na numer 112, podając numer identyfikacyjny przejazdu, który jest widoczny na żółtej naklejce na napędzie rogatki z prawej strony - podkreśla dyrektor.

Tylko w poniedziałkowy (14 września) poranek kierowcy w całej Polsce 23 razy wyłamali rogatki na przejazdach kolejowych lub zatrzymali się na przejeździe po włączeniu czerwonego światła. Przypomnijmy, w minionym tygodniu pociąg pasażerski uderzył w ciężarówkę, która wjechała na przejazd. Jedna osoba zginęła, dziewięć zostało rannych. Maszynista pędzącego pociągu, gdy zobaczy przeszkodę, ma niewiele możliwości. - Wdroży nagłe hamowanie pociągu, a jeżeli zdąży to uda się do kabiny mechanicznej, czyli kabiny, w której znajdują się silniki trakcyjne, żeby tam chronić swoje życie - mówi Włodzimierz Kiełczyński. - W momencie uderzenia samochód jest roztrzaskiwany, lokomotywa często się wykoleja, a osoby podróżujące mogą spaść z siedzeń i być poszkodowane - dodaje.

Utrata prawa jazdy za wjazd na przejazd na czerwonym świetle? Rząd pracuje nad projektem

W tej chwili za wjechanie na przejazd przy czerwonym świetle grozi mandat w wysokości dwóch tysięcy złotych i 15 punktów karnych. Rząd ma pracować nad projektem zaostrzającym przepisy, który będzie zakładał utratę prawa jazdy na minimum trzy miesiące, gdy wjedziemy na przejazd po włączeniu sygnalizacji ostrzegawczej. -Ważna jest przede wszystkim nieuchronność kary, że każde naruszenie przepisów przez kierowcę na przejeździe kolejowo-drogowym musi zakończyć się negatywnymi konsekwencjami dla kierowcy - zaznacza gość „Rozmowy Dnia”.

Prof. Roman Leppert o wynikach testu kompetencji 15-latków: Mamy do czynienia z regresem

2026-09-14
Prof. Roman Leppert. / Fot. Izabela Langner / Archiwum

Prof. Roman Leppert. / Fot. Izabela Langner / Archiwum

„Rozmowa Dnia" z prof. Romanem Leppertem (14.09.2026)

Jeden z lepszych wyników w Europie, ale niepokoi fakt, że co czwarty polski nastolatek nie rozumie tekstu, który czyta. To część wniosków z najważniejszego międzynarodowego testu kompetencji 15-latków PISA. O komentarz do wyników badania poprosiliśmy prof. Romana Lepperta, pedagoga z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

1/4 polskich 15-latków nie rozumie tekstu, który czyta - wynika z międzynarodowego badania PISA. Sprawdza ono umiejętności matematyczne uczniów, rozumowanie w naukach przyrodniczych i rozumienie tekstów.

Azjaci biją nas na głowę w każdej z badanych dziedzin. Co piąty polski i europejski uczeń może mieć w przyszłości problem nawet ze zrozumieniem rachunków za media. Zdaniem prof. Romana Lepperta, mimo dobrego wyniku na tle innych krajów UE, to nie ma powodu do radości.

- Jak patrzy się na rozkład danych w kolejnych badaniach, to widzimy, że w długiej, ponad 20-letniej perspektywie mamy do czynienia z regresem. Od 2000 do 2018 roku mieliśmy wzrost, teraz mamy spadek. Ja myślę, że nie ma tutaj jednej przyczyny. Mamy do czynienia przynajmniej z kilkoma przyczynami. Po pierwsze przyczyna tkwi w tym, czego uczymy. Po drugie, po co to robimy. Po trzecie, jak to robimy. Czyli pewnie gdy mówimy o tym, czego uczymy, to musielibyśmy bliżej przyglądać się kwestii podstaw programowych, czy szerzej sposobu funkcjonowania szkoły - wskazuje naukowiec.

Wskazuje również, że z tego badania wychodzą ogromne różnice między liceami, technikami oraz szkołami branżowymi. Na przykład w branżówkach 7 na 10 uczniów nie zdobywa poziomu drugiego w matematyce, a w czytaniu poniżej tego poziomu jest 68 proc. uczących się.

- Dodajmy, że ten poziom jest traktowany jako taki podstawowy do funkcjonowania w społeczeństwie, więc widać, że szkoła branżowa ma tutaj poważny problem - zaznacza prof. Roman Leppert.

Zobacz także

Rozmowa Dnia

2024-01-30, 06:00

Piękno nie kończy się z wiekiem! Pokazują to wybory Miss Bydgoszczy 80+ [zdjęcia, wideo]

2024-01-28, 07:51

Darmowe autobusy, gastronomia i kino letnie. Propozycje Arkadiusza Fajoka dla inowrocławian

2024-01-25, 19:47

Kosiniak-Kamysz w Toruniu: Samorządy powinny decydować, na co poświęcać środki

2024-01-21, 13:50

Zarząd Powiatowy PO zdecydował. Wojciech Piniewski kandydatem na prezydenta Inowrocławia

2024-01-20, 17:25

„Nie róbmy polityki – róbmy miasto”. Ewa Koman kandydatką na prezydenta Inowrocławia

2024-01-19, 20:26

Dwóch kandydatów na stanowisko rektora UMK. Andrzej Sokala nie ubiega się o kolejną kadencję

2024-01-19, 16:31

Prezydent Włocławka Marek Wojtkowski ogłosił, że będzie walczył o reelekcję

2024-01-16, 20:32

USA: Donald Trump zwycięzcą republikańskich prawyborów w Iowa [wideo]

2024-01-16, 12:26

Premier Tusk: Wybory samorządowe odbędą się 7 i 21 kwietnia [wideo]

2024-01-15, 14:43
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę