Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Michał Borowczyk w „Rozmowie Dnia": Fałszywy alarm może wydłużyć czas oczekiwania na pomoc

2026-05-28
Dyspozytor medyczny Michał Borowczyk w studiu PR PiK. / Fot. Izabela Langner

Dyspozytor medyczny Michał Borowczyk w studiu PR PiK. / Fot. Izabela Langner

Rozmowa Dnia PR PiK - Michał Borowczyk

Czy fałszywe zgłoszenia są zmorą dyspozytorów medycznych? W jaki sposób dyspozytorzy weryfikują wezwania? Jakie mogą być konsekwencje fałszywego alarmu?

Gościem Michała Słobodziana w porannej „Rozmowie Dnia" był Michał Borowczyk z Dyspozytorni Medycznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy oraz z Katedry Ratownictwa Medycznego Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu.

- Służb nigdy nie zabraknie, ale jeśli będą zajęte realizacją fałszywych zleceń, to może to wydłużyć czas oczekiwania na pomoc w sytuacjach, gdy jest ona niezbędna. Za fałszywe wezwanie ponosimy koszty finansowe, a nawet ryzykujemy czyimś zdrowiem i życiem - mówi Michał Borowczyk. - Osoba, która jest autorem takiego zgłoszenia - za wprowadzenie służb w błąd - może być ukarana co najmniej grzywną 1500 zł oraz pokryciem kosztów całej akcji. W skrajnych przypadkach jest to nawet kara do 15 lat więzienia.

Jak weryfikowane są zgłoszenia na nr alarmowe?

- Przeprowadzamy dokładny wywiad z alarmującym, a następnie porównujemy te informacje z centralną bazą danych i lokalizacją autora telefonu - mówi Michał Borowczyk. - Najlepiej podczas wykonywania zgłoszenia alarmowego skupić się na odpowiadaniu na pytania dyspozytora. On wypyta nas o wszystkie ważne szczegóły w odpowiedniej kolejności. I pomoże.

Rozmawialiśmy również o systemach SOS w samochodach i o tym, w jaki sposób skutecznie wezwać pomoc.

Mirosław Wróblewski, prezes UODO: Zbyt lekkomyślnie przekazujemy swoje dane osobowe

2026-05-27
Mirosław Wróblewski/fot. Zdzisław Nawrat

Mirosław Wróblewski/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - Mirosław Wróblewski, prezes UODO

Mieszkańcy regionu mogli spotkać się z pracownikami Urzędu Ochrony Danych Osobowych w ramach akcji „UODO rusza w kraj”. Prezes urzędu Mirosław Wróblewski mówił w środowej „Rozmowie Dnia”, że spotkania pokazały rosnącą świadomość, ale wciąż mamy wiele do zrobienia.

Nadal zbyt często udostępniamy swoje dane bez przemyślenia. - Często jest tak, że wyrazimy zgodę na przetwarzanie danych osobowych, a nie zorientujemy się, że wyraziliśmy także zgodę całej grupie kapitałowej - informuje Mirosław Wróblewski. - To czasami jest nawet kilkaset podmiotów i potem się dziwimy, że otrzymujemy telefony z niechcianym marketingiem.

Prezes UODO mówi o sprzeciwie telefonicznym. Jeden prosty komunikat sprawi, że nie będziemy już dostawać niechcianych treści. - Sprzeciw telefoniczny wyrażony wyraźnie „proszę usunąć moje dane z państwa bazy” jest skuteczny bezwarunkowo i z tego trzeba korzystać - radzi Mirosław Wróblewski.

Rozszerza się zakres danych osobowych, które powinniśmy chronić w związku z rozwojem AI. Już nie tylko PESEL czy adres zamieszkania, ale też wizerunek i głos to aspekty, które powinniśmy chronić. - Zjawiska w postaci deep fake'ów, zastosowanie algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą nie tylko spowodować straty finansowe, ale mogą to być także strategie reputacyjne, czyli można podłożyć głos i wypowiedzieć jakieś tekst, manifest polityczny. Potem jednak taka osoba musi wytłumaczyć się reszcie świata, że to nie była ona, tylko świetnie zmanipulowany algorytm - mówi prezes UODO.

Nawet najtrudniejsza misja wojskowa kiedyś dobiega końca, misja matki chorego dziecka nie kończy się nigdy

2026-05-26
Ppłk Małgorzata Orłowska/fot. Bartosz Nawrocki

Ppłk Małgorzata Orłowska/fot. Bartosz Nawrocki

„Rozmowa Dnia” z ppłk dr inż. Małgorzatą Orłowską

Macierzyństwo bywa jak pole bitwy, zwłaszcza gdy na froncie pojawia się niepełnosprawność dziecka. Takie matki żyją w podobnym stresie, co żołnierze. Ich bohaterstwo jednak mało kto zauważa. - Każdego dnia wstają i podejmują decyzję, że kolejny raz dadzą radę i będą nieść pomoc drugiemu człowiekowi - mówi ppłk. Małgorzata Orłowska.
Ppłk dr inż. Małgorzata Orłowska z Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie spotkała się z mamami chorych dzieci wczoraj w Bydgoszczy. W Dniu Matki w „Rozmowie Dnia” o analogie służby wojskowej i opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem pytała ją Adriana Andrzejewska-Kuras.

- O ile żołnierz (czy to kobieta, czy mężczyzna) może liczyć na wsparcie ze strony przełożonych i instytucji, które nas przygotowują do służby czy konkretnej misji, o tyle matek dzieci ze szczególnymi potrzebami do trudów codzienności nikt nie przygotowuje. One żyją w permanentnym stresie. Każda misja, każde zadanie ma początek i koniec, a dzieci są wymagające, trzeba być 24 godziny na dobę w gotowości. Mamy żyją w napięciu, czekając na kolejny oddech, na przespaną noc, ciągle w strachu, żeby nie wydarzyło się dziecku nic nieprzewidzianego, nic złego - mówi ppłk dr inż. Małgorzata Orłowska. - Mamy też powinny pomyśleć o sobie, o wytchnieniu. Prosić o pomoc to nie wstyd. To jest wręcz odwaga, wyraz bohaterstwa. Jest udowodnione, że długotrwały stres zmienia całe nasze życie. W wojsku mamy specjalistów, pomagają np., kiedy po misjach ktoś cierpi na zespół stresu pourazowego, trafia wtedy do odpowiedniego ośrodka, ma opiekę. O mamach z dziećmi z niepełnosprawnościami niewiele się mówi w tym kontekście, a też potrzebują czasem, by ktoś zaopiekował się nimi i mogą cierpieć w podobnym stopniu. jak żołnierze z PTSD - dodaje.

Ppłk. Małgorzata Orłowska podkreśla, że mamy dzieci z niepełnosprawnościami zasługują na wielki szacunek.

- Bo każdego dnia wstają i podejmują decyzję, że kolejny raz dadzą radę, poradzą sobie i będą nieść pomoc drugiemu człowiekowi. Dziecko, niesienie mu dobra, jest dla nich na pierwszym miejscu - mówi Małgorzata Orłowska.

Cała „Rozmowa Dnia” z ppłk dr inż. Małgorzatą Orłowską poniżej.
___________________________________________________

Adriana Andrzejewska-Kuras otrzymała Nagrodę Prezydenta Bydgoszczy za reportaż „Tyle i aż tyle” na Konkursie Artystycznych Form Radiowych „Grand PiK 2026” organizowanego przez Polskie Radio PiK w Bydgoszczy. To opowieść o matce, która po śmierci syna Noaszka postanowiła, że nie dopuści, by jakiekolwiek dziecko w naszym kraju przebywało samo na intensywnej terapii. Poruszyła całą Polskę. Reportażu „Tyle i aż tyle” można posłuchać tutaj.

Małgorzata Baranowska: Rośnie bezrobocie w Kujawsko-Pomorskiem. Rolnicy dołączyli do statystyk

2026-05-25
Małgorzata Baranowska. / Fot. Marek Ledwosiński

Małgorzata Baranowska. / Fot. Marek Ledwosiński

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Małgorzatą Baranowską

Skąd się biorą duże dysproporcje w skali bezrobocia w Kujawsko-Pomorskiem? W jakich zawodach warto się kształcić? O tym, po godz. 8.30 w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK, Maciej Wilkowski rozmawiał z Małgorzatą Baranowską, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.



Poziom bezrobocia na Pomorzu i Kujawach to 8,3%, czyli około 2 proc. więcej niż średnia krajowa. W ostatnich miesiącach widoczny był wzrost liczby osób bez pracy. Z czego to wynika? Przyczyn jest kilka.

- Na te liczby wpłynęła na pewno nowa ustawa, którą wprowadziliśmy 1 czerwca w zeszłym roku. Tym dokumentem rozszerzyliśmy grupę osób, które mogą być zarejestrowane w urzędach pracy. Wcześniej na przykład rolnicy nie mogli się rejestrować. Teraz osoba, która posiada więcej niż dwa hektary ziemi może być zarejestrowana jako bezrobotna i szukać zatrudnienia właśnie za pośrednictwem urzędów pracy - mówiła Małgorzata Baranowska.

Łukasz Krupa: Po rozdzieleniu Bydgoszczy i Torunia wreszcie możemy liczyć na rzetelne dane

2026-05-22
Łukasz Krupa, zastępca prezydenta Bydgoszczy/fot. Magdalena Gill/Archiwum

Łukasz Krupa, zastępca prezydenta Bydgoszczy/fot. Magdalena Gill/Archiwum

PR PiK - Rozmowa Dnia - Łukasz Krupa

Potencjały Bydgoszczy i Torunia od 2027 roku nie będą łączone przez Eurostat, czyli Biuro Statystyczne Komisji Europejskiej. Zabiegała o to Bydgoszcz popierana przez wojewodę, sprzeciwiał się Toruń wspierany przez marszałka województwa.

- Dzięki zmianie możemy liczyć na rzetelne dane, które pokażą rzeczywiste potencjały zarówno Bydgoszczy, jak i Torunia - mówił w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK zastępca prezydenta Bydgoszczy Łukasz Krupa. - Zbierając łączne dane - tak, jak to było dotychczas - nie ma możliwości wyodrębnienia ich dla miasta Torunia i dla miasta Bydgoszczy z ich powiatami. W efekcie z poziomu kraju, czy Europy, na mapie Polski nie ma odrębnie Bydgoszczy i odrębnie Torunia, tylko jesteśmy razem, co już jest pewnym przekłamaniem. Ktoś może myśleć o dwumieście, a czegoś takiego przecież nie ma. To są osobne miasta i jeżeli inwestor szuka terenów inwestycyjnych i chce konkretne dane, to domaga się ich oddzielnie dla Bydgoszczy i dla Torunia. (...)

Jerzy Rafalski: Ludzie są w stanie zapłacić duże pieniądze tylko po to, żeby lecieć na Marsa

2026-05-21
Jerzy Rafalski/fot. Zdzisław Nawrat

Jerzy Rafalski/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - Jerzy Rafalski

Jakie są dziś największe tajemnice kosmosu? Co jest stawką kosmicznej rywalizacji? Kto liczy się w tym wyścigu? W Światowym Dniu Kosmosu gościem „Rozmowy dnia” był Jerzy Rafalski z toruńskiego planetarium.

Gość Agnieszki Marszał przyznaje, że kosmos skrywa przed ludźmi wiele tajemnic. - Czy jest tam paliwo przyszłości? Czy są planety podobne do Ziemi? Czy na egzoplanetach, które krążą wokół gwiazd, jest życie? Czy w kosmosie żyje obca cywilizacja? Pytań jest wiele - przyznaje Jerzy Rafalski.

Są przesłanki, że paliwo przyszłości jest w kosmosie. - To dlatego, że słońce promieniuje. Emituje hel-3, to byłoby świetne paliwo przyszłości, wysokoenergetyczne. Gdybyśmy tylko potrafili je jakoś zmagazynować na Ziemi - rozmyśla gość „Rozmowy Dnia”.

A po co ludziom Mars? Od lat mówi się o tym, że ludzie mogliby odbywać podróże na tę planetę. - Były nawet sprzedawane bilety, tylko, że w jedną stronę. Wiele osób było zainteresowanych - przyznaje Jerzy Rafalski. - Mimo że to była bardziej symboliczna akcja, to pokazała, że ludzie są w stanie zapłacić duże pieniądze tylko po to, żeby lecieć na Marsa. Chcą pokazać, że są w stanie tam przeżyć - dodaje.

Waldemar Sieńko: Żywność ze znakiem „produkt polski" musi spełnić rygorystyczne normy

2026-05-20
Waldemar Sieńko/fot. Tomasz Kaźmierski

Waldemar Sieńko/fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK - Rozmowa Dnia - Waldemar Sieńko

- Polacy najchętniej kupują polską żywność. Ponad 80 proc. konsumentów deklaruje, że podczas zakupów sięga po polskie produkty spożywcze – mówił Waldemar Sieńko, gość „Rozmowy Dnia” w Polskim Radiu PiK.

Wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych opowiadał, że blisko połowa polskich konsumentów jest w stanie zapłacić więcej za produkt z oznaczeniem pochodzenia.

Ponadto od 1 maja obowiązuje tymczasowa umowa pomiędzy krajami Mercosur a Unią Europejską. Kraje Ameryki Południowej obniżyły cła na europejskie towary przemysłowe, w tym samochody. W zamian europejskie rynki otworzyły się na tamtejszą żywność. Konsumenci obawiają się o jej jakość. Jak mówił Waldemar Sieńko, te produkty były i są kontrolowane przez polskie służby. - Kontrole były już wcześniej. Z punktu widzenia inspekcji jakości handlowej, również sprawdzamy obszar kontroli granicznych – tłumaczył. - Główny Inspektorat Jakości Handlowej opracowywał strategię działania i ona funkcjonuje. Pamiętajmy również o tym, że to konsument będzie weryfikował produkty i jeżeli one nie będą się sprzedawały, to nie będzie na nie popytu. Trzeba jednak podkreślić, że to, co przechodzi przez granicę wspólnotową Unii Europejskiej jest nadzorowane i kontrolowane. (...)

Od 3 września wstrzymany będzie import określonych produktów pochodzenia zwierzęcego z Brazylii do Unii Europejskiej. Chodzi o takie towary, jak mięso wołowe, końskie, drobiowe, ryby, skorupiaki, miód i osłonki. Brazylia nie przedstawiła stosownych oświadczeń gwarantujących wdrożenie środków, które zapewnią, że określone antybiotyki nie są stosowane u zwierząt, z których mięso trafia na rynek unijny.

Prof. Wojciech Szczęsny: Lex Szarlatan nie rozwiąże do końca problemu dezinformacji szarlataństwa

2026-05-19
Prof. Wojciech Szczęsny/fot. Izabela Langner

Prof. Wojciech Szczęsny/fot. Izabela Langner

PR PiK Rozmowa Dnia - prof. Wojciech Szczęsny

Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł ostrzegać pacjentów przed szarlatanami i nakładać wysokie kary finansowe za prowadzenie pseudomedycznych praktyk. Zakłada to przyjęta przez rząd ustawa Lex Szarlatan.

- Szarlatanem jest osoba, która usiłuje leczyć ludzi metodami, które są niesprawdzone naukowo - tłumaczył gość „Rozmowy Dnia”. - Są one oparte na jakichś anegdotach typu, że dzięki temu mój dziadek został wyleczony, a mój wujek żyje mimo tego, że lekarze powiedzieli, że ma raka, który już nie podlega dalszemu leczeniu. On żyje już pół roku, dzięki temu, że przyjmuje jakieś suplementy, które ktoś mu zalecił - dodał.

Zdaniem prof. Wojciecha Szczęsnego, skala dezinformacji szarlataństwa jest duża. - Najgorsza jest taka dezinformacja, która dotyczy ludzi będących w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Podam przykład: Zgłosił się do nas młody człowiek, około 40 lat, u którego wykryto nowotwór jelita grubego. Na takim etapie, że można było spokojnie ten guz wyciąć. Sądzę, że nawet nie byłoby chemioterapii, bo zmiana była miejscowa. Niestety natomiast ktoś zaproponował temu panu, żeby zagłodził raka, bo rak, jeśli nie ma pokarmu, to zginie. Więc przestał jeść, przez pół roku jadł tylko kromkę chleba dziennie i popijał wodą. Kiedy ten mężczyzna do nas przyszedł ważył 40 kilogramów, przy wzroście 1,85 m. Zaczęliśmy go żywić, chcieliśmy go operować, ale przez te pół roku nastąpił rozwój nowotworu, przerzuty do wątroby oraz do innych organów. Ten człowiek niestety zmarł - opowiedział.



Ustawa Lex Szarlatan ma ukrócić procedery takie, jak ten właśnie opowiedziany. - Myślę, że ta ustawa nie rozwiąże do końca tego problemu - uważa gość „Rozmowy Dnia”. - Jeżeli rzeczywiście ta ustawa będzie realizowana, to to jest bardzo dobre narzędzie. Natomiast jeżeli ktoś się leczył u szarlatana przez pół roku czy dłużej i doprowadza się do stanu takiego, jak chociażby ten człowiek, o którym wspomniałem, to leczenie na tym etapie kosztowało grubo ponad milion złotych. Płacą za to podatnicy, a zarabia na tym sam szarlatan. Jeżeli jednak zaczęlibyśmy działać wcześniej, kosztowałoby to w okolicach 100 tysięcy złotych - dodał prof. Wojciech Szczęsny.

Agnieszka Czyżewska-Jacquemet: Reportażyści wychodzą poza dziennikarstwo w kierunku kompozycji i literatury

2026-05-18
Agnieszka Czyżewska-Jacquemet/fot. Radosław Łączkowsi/archiwum

Agnieszka Czyżewska-Jacquemet/fot. Radosław Łączkowsi/archiwum

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Agnieszką Czyżewską-Jacquemet

Rozpoczyna się Konkurs Artystycznych Form Radiowych Grand PiK 2026. O sile historii opowiadanych dźwiękiem i przyszłości radia rozmawialiśmy z reportażystką Agnieszką Czyżewską-Jacquemet z Polskiego Radia Lublin, która jest moderatorką warsztatów sztuki radiowej.



Jak mówiła Agnieszka Czyżewska-Jaquement, reportaż i audiodokument to próba wyjścia poza dziennikarstwo.
- My, bazując na tym warsztacie dziennikarskim, czyli na tym ustaleniu faktów, wydarzeń, przyczyny i skutku, budujemy opowieść, która powinna nosić cechy uniwersalne, opowieść opartą na bliskości z bohaterem i na świadomym użyciu dźwięku.

Największa trudność w pracy reportażysty to wcale nie znalezienie tematu i bohatera...

- Przede wszystkim trzeba zacząć od własnej ciekawości świata i to jest największa trudność, żeby właśnie nie szukać sensacji, nie szukać tematu, który nam załatwi historię, nie szukać bohatera, który nam załatwi opowiadanie historii, nie szukać wreszcie wydarzenia, które nam załatwi opowiadanie historii. Bo ani bohater, ani wydarzenie, ani temat nie jest historią. Trzeba w sobie znaleźć ten właściwy sposób na opowiedzenie historii i to jest najtrudniejsze, czyli wkład autorski - mówiła Agnieszka Czyżewska-Jacquemet.

Jak mówi Agnieszka Czyżewska-Jacquemet, ludzie kochają opowieści, więc i reportaż, i w ogóle radio mają przyszłość.
- Myślę, że nawet większą ma przyszłość niż media obrazkowe, które bardzo absorbują wszystkie zmysły i nie mogą towarzyszyć tak, jak towarzyszy radio.

Na koniec jeszcze ciekawe wyniki badania. Z kwietniowego raportu o uczestnictwie Polaków w kulturze, który opublikował „Tygodnik Powszechny", wynika, że wśród młodych ludzi rośnie grupa analogowców. Młodzi częściej sięgają po książki i radio, a coraz rzadziej korzystają ze streamingu.

Mikołaj Buzała

2026-05-15
Mikołaj Buzała/fot. Maciej Wilkowski/archiwum

Mikołaj Buzała/fot. Maciej Wilkowski/archiwum

PR PiK - Rozmowa Dnia - Mikołaj Buzała

W sobotę (16 maja) Noc Muzeów. W regionie będzie można zwiedzić podziemia, gabinety władzy i zabytkowe budynki. Wyjątkowe wydarzenie co roku przyciąga tłumy spragnionych wrażeń mieszkańców i turystów.

- To nie tylko okazja, by po zmroku zwiedzić zabytki czy zajrzeć do miejsc na co dzień niedostępnych, ale też spotkać się z ciekawymi ludźmi - muzealnikami, naukowcami i innymi ekspertami oraz usłyszeć ich historie - mówił gość „Rozmowy Dnia”, bydgoski przewodnik Mikołaj Buzała. - To jedyna taka okoliczność, gdzie można jakiegoś autorytetu dotknąć, porozmawiać, zapytać. To jest zawsze bardzo kuszące. Jeśli na wielką historię, która działa się pokolenia temu, spojrzymy z perspektywy nie wielkich wydarzeń gdzieś daleko na świecie, tylko tego, jak to rezonowało u nas w mieście, to zaraz się okaże, że nasz dziadek w tym uczestniczył, albo jakiś sąsiad. Taka jest prawda o tej historii, że nie działa się tylko gdzieś na wielkich salonach, tylko faktycznie w naszych miastach i miasteczkach. (...)

Zobacz także

Małgorzata Kidawa-Błońska: władza, która odsuwa sędziów, kieruje nas na Wschód

2019-11-30, 13:22

Radosław Sikorski nie wystartuje w prawyborach prezydenckich PO

2019-11-19, 14:51

Są ludzie, są uczelnie, jest autostrada. Włocławek ma biznesowy potencjał

2019-11-07, 10:25

Infrastruktura, praca i usługi publiczne - to cele posła Kwiatkowskiego

2019-10-27, 12:17

Kto na kim wisiał i dlaczego, czyli sądowa sprawa o zaklejanie wyborczych plakatów

2019-10-22, 15:40

Już po wyborach. Czas posprzątać wyborcze plakaty i bannery

2019-10-18, 14:38

Powyborcze roszady w samorządzie województwa. Poseł do zarządu, wicemarszałek na posła

2019-10-18, 13:50

Marcin Sypniewski w PR PiK: - Jesteśmy nieprzygotowani na kryzys gospodarczy...

2019-10-17, 10:23

Rozmowa Dnia

2019-10-17, 06:00

PKW podała nazwiska posłów i senatorów z regionu kujawsko - pomorskiego [wideo]

2019-10-14, 21:18
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę