Rozmowa Dnia
Agnieszka Pawłowska: By mieć pracę w przyszłości, ważne są pewne kompetencje
Około 58 proc. godzin pracy w Europie, a w Polsce nawet 61 proc. można by zautomatyzować z pomocą dostępnych już technologii - wynika z tegorocznego raportu McKinsey Global Institute. Jej udział może nawet wzrosnąć. Według autorów raportu przyszłość pracy będzie polegać na współdziałaniu ludzi, agentów AI i robotów.
Czego więc warto się nauczyć, by mieć pracę za kilka czy kilkanaście lat? - Istotne są kompetencje związane z robotyzacją, automatyzacją, obsługą AI czy drukiem 3D - mówi Agnieszka Pawłowska. - Ważne też są kompetencje społeczne, bo nie będzie dobrze działającego przedsiębiorstwa bez ludzi, którzy nie będą umieli współpracować, komunikować się ze sobą - dodaje.
Wśród pięciu kluczowych kompetencji miękkich w dobie rozwoju technologii wymienia się: ciekawość i otwartość na nieoczywiste rozwiązania, odwagę do działania, kreatywność, współczucie połączone z empatią i umiejętność komunikacji z innymi ludźmi.
Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, wspólnie z Izbą Przemysłowo-Handlową z Torunia realizuje projekt „Włącz się w rynek pracy”, skierowany do młodych ludzi z naszego regionu (w wieku od 18 do 29 lat). Ma im pomóc w znalezieniu pierwszego zatrudnienia.
- Oferujemy indywidualne doradztwo zawodowe i staż w firmie dopasowanej do umiejętności i oczekiwań - informuje gość „Rozmowy Dnia”. - Będziemy zapraszać młodych ludzi do tego, żeby wzięli udział w naszym projekcie stażowym. Na początku spotkają się z doradcą zawodowym, żeby móc odkryć ich możliwości i potencjał, a później pośrednik pracy postara się dopasować odpowiedniego pracodawcę do kompetencji tego młodego człowieka - dodaje Agnieszka Pawłowska.
Michał Słobodzian
Reportażyści Polskiego Radia PiK zostali nagrodzeni i wyróżnieni w trzecim Ogólnopolskim Konkursie na Reportaż Radiowy imienia Ireny Linkiewicz „Po prostu człowiek”. Żaneta Walentyn i Michał Słobodzian otrzymali drugą nagrodę za audiodokument "Tu się nie płacze". Wyróżnieni zostali: Adriana Andrzejewska-Kuras za reportaż "Tyle i aż tyle" oraz Michał Zaręba za opowieść "To nie moja ręka".
- Emocje już trochę opadły, ale z pewnością będziemy cieszyć się jeszcze przez kilka dni. Za nami fantastyczny czas. Cieszymy się, że nasze reportaże stanowiły 1/4 finałowej 12. Wszystkie zostały nagrodzone lub wyróżnione - mówi Michał Słobodzian. - To historyczny moment dla naszej rozgłośni. W ciągu ostatnich 3 lat zdobyliśmy kilkanaście nagród i wyróżnień. M.in. Żaneta Walentyn zajęła II miejsce w prestiżowym Prix Europa. Takiej passy nigdy nie było.
Na czym polega fenomen reportażu?
- To dłuższa forma, przy której trzeba się nieco skupić. Siłą reportażu jest opowieść i bliskie spotkanie z człowiekiem - mówi nasz redakcyjny kolega. - Podobno wszystko już w tej formie opowiedziano, ale jeszcze nie przez pryzmat każdego autora. Wciąż staramy się ten reportaż unowocześniać. Łączymy go z podcastami. Nasza percepcja się zmienia i staramy się za tym nadążać.
Cała rozmowa do wysłuchania poniżej.
Więcej naszych „Rozmów Dnia" TUTAJ.
Nagrodzone prace reportażystów Polskiego Radia PiK:
Audiodokument „Tu się nie płacze":
To opowieść o potwornych dylematach i piekle pełnym śmierci oraz muzyki. On był bydgoszczaninem, ona lwowianką. On uczył gry na altówce i komponował, ona skończyła konserwatorium i grała na skrzypcach. Nigdy się nie poznali, a mimo to ich losy splotła muzyka w nieludzkim czasie i w nieludzkim miejscu. Ona grała w orkiestrze obozowej w Birkenau, on w lagerkapeli w Auschwitz. Józef Kropiński i Helena Dunicz-Niwińska to bohaterowie audiodokumentu Żanety Walentyn i Michała Słobodziana pt. „Tu się nie płacze”.
Reportaż „Tyle i aż tyle" Adriany Andrzejewskiej-Kuras:
Reportaż „To nie moja ręka" Michała Zaręby:
Rafał Kensik: Porównanie badań z poprzednich lat pokazuje, jak niska jest sprawność dzieci
- Niestety, jest tak źle, jak pokazuje raport - przyznaje gość Agnieszki Marszał. - Porównując badania z 2025 do 2009 roku, to one pokazują, jak niska jest sprawność dzieci. Zaznaczę, że braliśmy pod uwagę tylko trzy testy: skok z miejsca, bieg wahadłowy 5x10 oraz beep test - dodaje.
A jak wypadli uczniowie z naszego regionu w testach przeprowadzonych w Kujawsko-Pomorskim Centrum Edukacji Nauczycieli w Bydgoszczy? - Wyniki były różne - są uczniowie, którzy uczęszczają na wychowanie fizyczne i którzy po zajęciach lekcyjnych aktywnie spędzają czas. U tych osób testy wypadły dobrze - mówi Rafał Kensik. - Niestety jednak większość osób migała się od zajęć i przynosiła zwolnienia, które wypisywali rodzice. U nich te testy niestety były bardzo słabe - informuje.
Gość „Rozmowy Dnia” podkreśla, że u uczniów najbardziej w oczy rzuca się brak wydolności, słaba siła, problemy z koordynacją czy nadmierna masa ciała. - Od razu widać koślawość kolan, wystające łopatki, głowę wysuniętą do przodu, zapadniętą klatkę piersiową - wymienia.
Remigiusz Rakowski
- Młody kierowca, który zdobędzie uprawnienia po 3 września, będzie wchodzić w tak zwany okres próbny, który będzie trwać 2 lata, a dla osób, które zdobędą uprawnienia jako 17-latkowie, będzie trwał maksymalnie 3 lata. Po 20. roku życia ten okres mija. Musimy pamiętać o tym, że to jest próba dla tego młodego kierowcy, żeby nabrał doświadczenia, jeździł zgodnie z przepisami i nie łamał przepisów ruchu drogowego - podkreśla kom. Remigiusz Rakowski z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.
- Niestety musimy powiedzieć, że tych wykroczeń policjanci ujawnili bardzo dużo. 222 wykroczenia, które dotyczyły samych kierujących hulajnogami elektrycznymi. To bardzo duża liczba. Najczęstszym wykroczeniem popełnianym przez osoby na na hulajnogach elektrycznych była jazda po chodniku z prędkością większą niż ta zbliżona do prędkości pieszego. Bardzo często widzimy, jak młodzi kierowcy zjeżdżają z jezdni ze ścieżki rowerowej na chodnik i wówczas omijają tych pieszych nie respektując ich przepisów, ich ich prawa - dodaje policjant.
Gość audycji wskazał, że najczęściej wykroczenia na jednośladach popełnia młodzież między 13 a 17 rokiem życia.
Prezes PZLA Sebastian Chmara o aferze w PKOl: Ta instytucja przestała dbać o polski sport
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Został zatrzymany w związku ze śledztwem w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, będącej sponsorem komitetu. Postępowanie prowadzone jest pod kątem oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy.
Prezesowi komitetu śledczy zarzucają:
- przyjęcie korzyści w związku z wpływem na umowę sponsorską PKOl z Zondacrypto,
- faworyzowanie grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
W sprawie pojawił się też luksusowy zegarek wart ok. 40 tysięcy euro, który Radosław Piesiewicz miał otrzymać od prezesa Zondacrypto. Szef PKOl nie przyznaje się do winy.
- To jest taka wielka bomba, która niejako zakończyła albo może rozjaśniła ten cały galimatias, który wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego od jakiegoś czasu już trwa. Kontrowersje, dyskusje, podział w PKOl były od dawna i to przyznam szczerze sytuacja wcześniej bez precedensu. Ta instytucja przestała dbać o polski sport - podkreśla Sebastian Chmara, prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
Zdaniem rozmówcy ta sytuacja doprowadziła do sporów politycznych w świecie sportu. - To spowodowało, że przestaliśmy dyskutować o sporcie, a zaczęliśmy przy okazji sportu dyskutować o polityce i to jest dla sportu bardzo złe. To musimy zakończyć - dodaje.
Na wtorek, 8 września, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Mieczysław Nowicki, zwołał posiedzenie prezydium zarządu PKOl. Polski Związek Lekkiej Atletyki będzie głosować za odwołaniem Radosława Piesiewicza.
- Osobiście uważam, że w trybie pilnym należałoby zwołać walne zebranie delegatów Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ponieważ sprawa według mnie jest sprawą nadzwyczajną i najwyższa władza, jaką bez wątpienia jest nadzwyczajne walne zgromadzenie, powinna podjąć decyzję o tym, żeby zamknąć ten temat, ten brzydki rozdział dla polskiego sportu. Pora rozpocząć nowy, czysty, być może nawet z przyspieszonymi wyborami na prezesa PKOl - uważa Sebastian Chmara.
Polskim sportowcom grozi wykluczenie z międzynarodowych rozgrywek. Międzynarodowy Komitet Olimpijski przesłał list do członków PKOl, w którym są trzy scenariusze rozwiązania kryzysu:
- rezygnacja Radosława Piesiewicza,
- podjęcie przez organy PKOl decyzji o zawieszeniu bądź odwołaniu prezesa,
- jeśli problem nie zostanie rozwiązany, MKOl zawiesi PKOl w prawach członkowskich.
Janusz Zemke o sprawie Marka Z., byłego dyrektora bydgoskiego muzeum: „Jest paskudna”
- Każdy proces, a jest to paskudna sprawa, oznacza także, że w te swoje osobiste sprawy wikła się instytucje, a trzeba przede wszystkim je chronić oraz karać tych, którzy łamią prawo - dodał.
Jak już informowaliśmy, po rozmowie Marka Z. w ministerstwie 28 sierpnia złożył on rezygnację z pełnionego dotychczas stanowiska. Została ona przyjęta jeszcze tego samego dnia. Za zarzucany czyn mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.
Marek Z. od 20 lat nie jest żołnierzem w służbie czynnej. Za swoją służbę był odznaczany. Dyrektorem Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy został w styczniu tego roku. Jego proces przed sądem w Szubinie ma rozpocząć się 8 września.
Tą sprawą zainteresowało się MON, ze względu na fakt, że Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy podlega pod ministerstwo.
Będzie więcej ataków sabotażowych ze strony Rosji? „Widać, że eskaluje działania”
- Widać, że Rosja eskaluje swoje działania, ale stara się to robić w taki sposób, by nie dać się bezpośrednio złapać za rękę, więc często do tych aktów dywersyjnych wykorzystuje się obywateli innych państw - powiedział Janusz Zemke w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK, nawiązując do ostatnich prawdopodobnych aktów sabotażu, do których doszło w Polsce i w Niemczech.
Mowa o podpaleniu w fabryce produkującej części do dronów w Skarżysku-Kamiennej, podłożeniu ładunków wybuchowych koło elektrowni w Brandenburgii czy uzbrojone drony na lotnisku w Lipsku. Służby polskie i niemieckie twierdzą, że to rosyjskie akcje sabotażowe. - Rosja wykorzystuje obywateli innych państw, którzy często nie mają pojęcia, kto jest zleceniodawcą - poinformował były wiceminister obrony. - Wykonawcy przeważnie robią to z pobudek czysto finansowych, materialnych i Rosja to stosuje - dodał.
Bezpieczeństwo regionalnych zakładów zbrojeniowych
Zatem, czy w obliczu zagrożeń z zagranicy zakłady zbrojeniowe w naszym regionie oraz firmy z sektora obronnego są dobrze zabezpieczone? - Piony odpowiadające za bezpieczeństwo poszczególnych zakładów zostały umocnione - zadeklarował Janusz Zemke, który obecnie jest doradcą prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej. - Jednym z zagrożeń podstawowych, które spółki zbrojeniowe muszą brać pod uwagę, to jest zagrożenie kradzieży technologii. Pamiętajmy, że przeciwnicy chcą przede wszystkim pozyskać technologię, jaką my stosujemy po to, żeby starać się skutecznie jej przeciwdziałać - dodał.
Marek Wojtkowski o konflikcie we włocławskim szpitalu. Pracownicy chcą odwołania dyrektora
Na początek fakty: na czele komisji kontrolującej szpital, a powołanej przez Urząd Marszałkowski wcale nie stoi Marek Wojtkowski, a takie informacje się pojawiały, a zaraz po nich fala komentarzy, że trudno w takim razie o rzetelność bezstronność.
Marek Wojtkowski wyjaśnił na naszej antenie, że kontrolę w szpitalu we Włocławku prowadzą pracownicy merytoryczni Departamentu Zdrowia i Departamentu Audytu i Kontroli Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.
Potrwa do października – długo – bo i zarzutów jest sporo, między innymi o funkcjonowanie tak zwanego saloniku VIP czy narażenie lecznicy na blisko 30 milionów straty z powodu złych wycen procedur na SOR-ze.
Dyrektor szpitala Dariusz Szczepański na konferencji zwołanej kilka dni temu w bardzo emocjonalnym tonie mówił o tym, że szpital nie ma pieniędzy i ma długi, a bez pieniędzy nowy budynek, który powstaje, może nie być w pełni wykorzystywany.
Gość Agnieszki Marszał, Marek Wojtkowski, odpowiadał w „Rozmowie Dnia”, że Urząd Marszałkowski robi swoje, czyli inwestuje, a pozyskanie pieniędzy i lekarzy jest zadaniem dyrektora placówki. Pytany o to, czy może w takim razie włocławski szpital potrzebuje nowego dyrektora, odpowiedział, że na razie nic na to nie wskazuje.
Dr Izabela Mazanowska: Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele
Kim byli zamordowani jesienią 1939 roku? - Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele - mówi dr Izabela Mazanowska z Referatu Badań Historycznych Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy. - Dysponujemy właściwie kilkoma relacjami świadków, którzy może pamiętali albo słyszeli tylko o tym, że w październiku 1939 roku do Borówna ludzi przywożono ciężarówkami, natomiast kim oni byli, a także kim były te osoby, które ich przywoziły - tego niestety nie ustalono. Są podejrzenia, że w tej grupie znajdowali się pacjenci szpitala psychiatrycznego w Świeciu i to też częściowo potwierdziły ekshumacje, które odbyły się w tym miejscu jesienią 1945 roku - dodaje nasza rozmówczyni.
Obecnie przedmiotem zainteresowania śledczych IPN-u są miejsca związane z „Action 1005", czyli akcją, która miała miejsce w 1944 roku. - Jest rok 1942, losy II wojny światowej zaczynają się przechylać w stronę Aliantów - informuje dr Izabela Mazanowska. - W III Rzeszy na szczeblu centralnym zostały więc wydane rozkazy, że należy zacząć zacierać ślady zbrodni popełnionych nie tylko na terenie Polski, ale również Białorusi, Ukrainy, ziem wcielonych czy też Generalnego Gubernatorstwa. Jeżeli chodzi o region Pomorza i Kujaw to w 1944 roku podjęto działania latem. Były koordynowane przez gestapo bydgoskie oraz grudziądzkie - dodaje.
Czy jest szansa na zidentyfikowanie ofiar zbrodni hitlerowskich w Borównie? W jakich jeszcze miejscach w naszym regionie mogą być prowadzone badania? Posłuchajcie całej „Rozmowy Dnia".
Grażyna Dziedzic: Nowa reforma oświaty to nie rewolucja
- To nie jest rewolucja. Wiele z tych zmian pojawiało się już w szkołach jako dobre praktyki. Ta reforma ma zaczerpnąć z tych najlepszych przykładów - mówi Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty. - Każda zmiana niesie trochę niepokoju. Jeśli mamy lekki stres, to znaczy, że jesteśmy odpowiedzialni, aby tę zmianę zrealizować dobrze. Uważam, że nauczyciele bardzo dobrze poradzą sobie z tymi wszystkimi nowościami.
Jaki jest cel tych zmian?
- Oczekuje się, że szkoła ma być wymagająca, ale przyjazna i inspirująca. Wiedza ma przekładać się na lepsze rozumienie świata. Stąd wiele takich zadań, które mają wyzwolić u uczniów poczucie sprawczości - uważa Grażyna Dziedzic.
Oczekiwania wobec szkoły są większe niż jedna instytucja może unieść - wynika z raportu „Szkoła do życia” wydanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Dokument powstał na podstawie ogólnopolskiego badania. Wskazano w nim, że 25 proc. badanych ogólnie ocenia współczesną szkołę dobrze, a 36 proc. źle. Najsurowsi są najmłodsi: negatywną ocenę wystawiło 46 proc. osób w wieku 18-25 lat.
Co nie podoba się uczniom? Najczęściej wymieniają przeładowany i archaiczny program nauczania oraz problemy związane z nauczycielami.
A czego uczniowie i rodzice mogą oczekiwać od szkoły? Posłuchajcie całej rozmowy.
Jak zmieni się szkoła po wakacjach? Mówiła o tym regionalna kurator oświaty Grażyna Dziedzic w „Rozmowie Dnia”
Polscy nauczyciele kończą rok szkolny skrajnie wyczerpani. Jak wynika z ogólnopolskiego raportu przygotowanego na zlecenie ZNP, 50 proc. nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, jak bezsenność, przewlekłe bóle i wyczerpanie.
Co czwarty nauczyciel chce odejść z zawodu. - O nauczycieli trzeba zadbać, bo bez dobrych pedagogów nie ma dobrej szkoły, a bez dobrostanu nauczyciela nie ma dobrostanu ucznia - mówiła w „Rozmowie Dnia” kujawsko-pomorska kurator oświaty Grażyna Dziedzic.
Za chwilę powiedziała kilka słów o nadchodzącej reformie. - Ma osiem kluczowych filarów, jednym z nich jest zadbanie o to, żeby polski nauczyciel darzył swój zawód nie tylko miłością, ale żeby pracodawca zadbał o niego - poinformowała Grażyna Dziedzic.
Kurator oświaty przyznaje, że zarobki nauczycieli są niewystarczające. - Te pieniądze, które dostali nauczyciele na początku mojej kadencji kuratorskiej (od 2024) jedynie zalepiły tragiczne dziury, ale nic nie poszło do przodu. Mamy tutaj wiele do zrobienia - przyznaje gość „Rozmowy Dnia”.
Zobacz także
O tej inwestycji mówi się we Włocławku od lat. Czy tunel ujrzy wreszcie światło dzienne?
2024-02-29, 17:37We Włocławku ma powstać bezkolizyjny przejazd pod torami kolei warszawsko-bydgoskiej. Chodzi o połączenie Zazamcza ze Śródmieściem. Tunel ma powstać pod torowiskiem w linii ulicy Wienieckiej - obiecuje prezydent Marek Wojtkowski ubiegający… Czytaj dalej »
Politechnika we Włocławku? To jedna z wyborczych propozycji tamtejszej Lewicy
2024-02-29, 16:11Utworzenie Politechniki Włocławskiej i mieszkania dla studentów, gabinet psychologiczny i stomatologiczny w każdej szkole oraz 15-minutowa komunikacja miejska to wyborcze obietnice Lewicy we Włocławku skierowane do młodych ludzi. Czytaj dalej »
Komitet „przyjdzie z młotami i skruszy beton”. Społecznicy z Torunia startują w wyborach
2024-02-29, 14:08Komitet Wyborczy Wyborców Koalicja Ruchów Miejskich przedstawił w czwartek kandydatów do Rady Miasta Torunia. Aktywiści zapowiedzieli także wystawienie kandydata na prezydenta. Będziemy młotem kruszyli beton - powiedziała Magdalena… Czytaj dalej »
Krzysztof Kułakowski przedstawił plany dla Świecia. Jezioro Deczno w centrum uwagi
2024-02-29, 12:03Burmistrz Świecia rozpoczął kampanię wyborczą. Krzysztof Kułakowski chce kontynuować to, co zaczął pięć lat temu. Czytaj dalej »
Toruń zyska most śródmiejski? Chce tego kandydat na prezydenta Paweł Gulewski
2024-02-28, 17:21- Budowa mostu śródmiejskiego to jeden z pomysłów na usprawnienie poruszania się po Toruniu i lepsze skomunikowanie lewobrzeża - zapewniał podczas konferencji Paweł Gulewski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta miasta. Obiekt… Czytaj dalej »
Wojciech Piniewski: Inowrocław łączy walory uzdrowiskowe z biznesowymi [Rozmowa dnia]
2024-02-28, 09:40W Inowrocławiu zapowiada się ostra walka o fotel prezydenta. Swój start w wyborach potwierdziło dotąd czworo kandydatów. Jeden z nich, Wojciech Piniewski, był gościem „Rozmowy Dnia” Polskiego Radia PiK. Czytaj dalej »
„Razem dla Bydgoszczy”: nie zgadzamy się, by w Radzie Miasta były osoby dyskryminujące innych
2024-02-27, 18:54Kandydaci z komitetu „Razem dla Bydgoszczy” nie chcą by, w Radzie Miasta „zasiadały osoby, które obrażają ludzi o odmiennych poglądach, są nietolerancyjne oraz wykluczają i dyskryminują innych”. - A takie osoby można znaleźć… Czytaj dalej »
W weekendy postój za darmo dla wszystkich. Schreiber proponuje, jak uzdrowić P&R
2024-02-27, 16:47Darmowe parkingi w ramach systemu Park&Ride dla wszystkich w weekendy oraz bezpłatny postój w dni powszednie dla osób posiadających bilety okresowe komunikacji miejskiej - takie rozwiązania proponuje kandydat Bydgoskiej Prawicy na prezydenta… Czytaj dalej »
Nowa Lewica w Bydgoszczy: Jesteśmy za wzmocnieniem roli samorządów
2024-02-26, 21:29Nowa Lewica w regionie gotowa do wyborów samorządowych. - Do sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego wystawimy listy we wszystkich sześciu okręgach - zapowiadał Piotr Hemmerling wicewojewoda i współprzewodniczący Rady Wojewódzkiej… Czytaj dalej »
Krzysztof Kukucki: Przywrócimy Starówce we Włocławku przedwojenny blask
2024-02-26, 20:48Kandydat Nowej Lewicy na prezydenta miasta deklaruje, że w kamienicach należących do miasta, powstaną mieszkania na wynajem o wysokim standardzie. To sprawi, że Starówka - podobnie jak przed wojną - stanie się najbardziej prestiżową… Czytaj dalej »