Czwartek, 17 października 2019 r.   Imieniny: Wiktora, Marity, Ignacego
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia

Rozmowa dnia

Marcin Sypniewski [wideo]

Marcin Sypniewski./fot. Archiwum
Marcin Sypniewski./fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - Marcin Sypniewski
Gościem Rozmowy dnia był Marcin Sypniewski, lider Konfederacji w okręgu bydgoskim. 11 mandatów Konfederacji to sukces czy porażka? W jakich sprawach Konfederacja może głosować w Sejmie, tak jak PiS, a w jakich tak jak reszta opozycji? To niektóre zagadnienia, o które pytaliśmy naszego rozmówcę.

Michał Jędryka: O włos byłby pan posłem! Wczoraj nasz felietonista, profesor Janusz Sytnik-Czetwertyński, sformułował taką tezę, że wybory, które się odbyły w niedzielę w Polsce, mają taką dziwną cechę, że właściwie wszyscy są z nich niezadowoleni. Ma rację, czy nie?

Przede wszystkim, dziękuję ponad 32 tysiącom osób, które w okręgu bydgoskim zagłosowały na listy Konfederacji, w tym blisko 18 tysiącom osób, które zagłosowały na mnie. Z tego wyniku bardzo się cieszę. Liczba głosów jest bardzo duża, wynik piękny, szkoda, że trochę zabrakło do mandatu. Ogólnie jesteśmy zadowoleni, dlatego że udało się, pierwszy raz w historii istnienia naszego środowiska, wprowadzić grupę posłów do Sejmu jako Konfederacja, udało nam się pokonać barierę 5 procent, pokonać barierę „zmarnowanego głosu”, którym zawsze straszono naszych wyborców. Metoda przeliczania mandatów dała nam ich tylko 11, więc to zadowolenie nie jest pełne. Natomiast, faktycznie, patrząc na te wszystkie pozostałe siły polityczne, to z wyników ani nie może być zadowolone PiS, dlatego że w zasadzie jedynie obroniło liczbę posłów w Sejmie i stracił Senat, druga partia także poniosła porażkę. Lewica miała dosyć dobry wynik...

A o co chodziło z tymi dwoma kołami poselskimi. Był taki pomysł, by powołać dwa koła Konfederacji...

Ostatecznie koło będzie jedno. Na początku rzeczywiście padały takie pomysły z ust Janusza Korwin-Mikkego, natomiast koło będzie jedno, wszyscy posłowie będą występować jako jedność...

Pojawiło się także żądanie unieważnienia wyborów ze strony Konfederacji. To jest taki PR, żeby zwrócić na siebie uwagę, czy rzeczywiście były jakieś daleko idące nieprawidłowości?

Nieprawidłowość była, i to bardzo duża, dlatego że my wygraliśmy z TVP, z Wiadomościami, trzy sprawy sądowe w trakcie kampanii wyborczej. W przypadku dwóch spraw Wiadomości opublikowały sprostowanie, natomiast w piątek przed wyborami albo w sobotę, w czasie ciszy wyborczej, Wiadomości miały na początku również przeprosić nas za podawanie nieprawdziwych informacji oraz pokazać 5 wyników sondaży, w których przekraczamy 5 procent głosów. W ten sposób Wiadomości miały unieważnić to swoje wcześniejsze twierdzenie, że nie mamy żadnych szans na wejściu do Sejmu, co, jak się okazało, było całkowitą nieprawdą. Wiadomości tego nie zrobiły, nie wykonały prawomocnego wyroku sądu, i być może jest to podstawa do unieważnienia wyborów, a na pewno do wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które tego nie zrobiły.

Myśli pan, że to mogło mieć wpływ na wynik?

Oczywiście. Jest pewna grupa osób, która głosuje w sposób skalkulowany, która nie chce tracić głosu. Dlatego, jeżeli przez pewien czas były podawane informację, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu, jeżeli również socjologowie w Wiadomościach wypowiadali się, że głos na Konfederację, jest to głos stracony, no to wówczas faktycznie sprostowanie tej informacji mogło mieć duży wpływ na wynik. Jeszcze w piątek przed wyborami, redaktor Sakiewicz swojej „gadzinówce” wzywał nas do wycofania się i stwierdził, że nie mamy żadnych szans na wejście do Sejmu...(...)


Zbigniew Girzyński [wideo]

Zbigniew Girzyński. Fot. Archiwum
Zbigniew Girzyński. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Zbigniew Girzyński
Gościem Rozmowy dnia był poseł elekt Zbigniew Girzyński. Rozmawialiśmy o planach i perspektywach na najbliższą kadencję, a także o polityce historycznej Polski.

Michał Jędryka: Gratuluję powrotu do Parlamentu, jakie plany i zamierzenia?

Zbigniew Girzyński: Dziękuję. Przede wszystkim chciałem skupić się na tych obszarach, które są mi bliskie i na których dobrze się znam czyli nauka i szkolnictwo wyższe, z drugiej strony to obszar sportu i turystyki, gdyż zwłaszcza turystyka to jest niedoceniana, ale bardzo obiecująca część naszej gospodarki, budująca coraz więcej dochodu narodowego. Jesteśmy coraz bardziej zasobni, coraz chętniej wyjeżdżamy, Polska i nasz region ma wiele ciekawych ofert. Mam nadzieję, że będzie okazja wprowadzić mechanizmy, które będą z ważnej części naszego dziedzictwa narodowego czyniły atrakcyjną część gospodarki. (...).

Jak pan ocenia wpływ wydarzeń historycznych na społeczeństwo. Z jednej strony zachłystujemy się pragmatyzmem, a z drugiej renesans zainteresowania historią.

Uczestnicząc wczoraj w posiedzeniu Rady Dyscypliny Historii na UMK dowiedziałem się o ostatecznych wynikach rekrutacji na ten rok akademicki, na historię, ona jest od wielu lat rekordowa, to pokazuje, że wracamy do pewnych klasycznych schematów kształcenia, one są potrzebne. Wraca normalny poziom zainteresowania określonymi kierunkami kształcenia. Był okres, że wydawało się młodym ludziom wchodzącym w dorosłe życie, że to są rzeczy nieistotne, nie będące elementem, który może zbudować przyszłość. Dziś gdy rozmawia się z młodymi ludźmi, gdy pytam pro-seminarzystów, co ich skłoniło do tego, żeby wybrać historię, to podkreślają, że się nią pasjonują oraz podkreślają, że historia jest ważnym elementem tworzącym naszą tożsamość, poza tym, chcą sami być nauczycielami historii, bo uważają, że to jest ważna misja społeczna i ciekawe zajęcie. (...).

Trudno nie wspomnieć o tym, że rozmawiamy 41 lat po dniu wyboru Karola Wojtyły na papieża. Czy ta postać w przyszłej polskiej polityce historycznej, w kształtowaniu świadomości będzie miała znaczenie?

Zdecydowanie tak. To jest z całą pewnością najwybitniejszy Polak, który pojawił się na kartach naszej historii. Odegrał także istotną rolę w procesie demontażu porządku światowego, który wytworzył się po II wojnie światowej, w wyniku tzw. zimnej wojny. Rola Jana Pawła II, jego misja społeczna, zdolność porozumiewania się z wybitnymi postaciami ówczesnej polityki, jak Ronald Reagan, jak Margaret Thatcher, którzy nie byli katolikami, ale byli osobami o sercach otwartych na wolność, na propagowanie wartości demokratycznych, to wszystko spowodowało, że ten system komunistyczny, który prędzej czy później, byłby skazany na upadek, jednak pogrążył się w takim kryzysie, z którego, na oczach naszego świętego Jana Pawła II, Polska i inne kraje wyzwoliły się.




Radosław Sajna [wideo]

Prof. Radosław Sajna./fot. PR Radio PiK
Prof. Radosław Sajna./fot. PR Radio PiK
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sajna
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Radosław Sajna - politolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. O wynikach wyborów ze szczególną uwagą na uwarunkowania lokalne i regionalne.

Michał Jędryka: Nieuzyskanie większości w Senacie może w jakiś sposób przeszkadzać Prawu i Sprawiedliwość w realizacji programu? Czy sądzi pan, że plany na 100 dni, które były nakreślone w kampanii wyborczej uda się rzeczywiście w 100 dni przeprowadzić?

Radosław Sajna: Ciekawy jestem właśnie jak te gry polityczne będą wyglądać. Ten Senat rzeczywiście dał opozycji możliwość blokowania pewnych działań, a z drugiej strony wymagać będzie od strony rządowej, i być może opozycja też wykaże tu dobrą wolę, pewnej koncyliacyjności. Myślę, że możemy przynajmniej o tym pomarzyć, że będzie to jakiś pierwszy krok w stronę bardziej koncyliacyjnego podejścia do spraw publicznych i w ogóle do rządzenia krajem, bo opozycja ma szansę pokazać, że też bierze odpowiedzialność za sprawy kraju


Radosław Sojak [wideo]

Radosław Sojak. Fot. Archiwum
Radosław Sojak. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Radosław Sojak
Gościem Rozmowy dnia był socjolog, prof. Radosław Sojak, a rozmawialiśmy o wstępnych wynikach wyborów, pierwszych powyborczych komentarzach i deklaracjach oraz o możliwych scenariuszach politycznych w Polsce.

Krzysztof Czabański [wideo]

Krzysztof Czabański
Krzysztof Czabański
Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
Gościem Rozmowy dnia był w piątek (11.10.) minister Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych. Rozmawialiśmy między innymi o głównych wątkach kampanii wyborczej i o próbie jej podsumowania.

Michał Jędryka: Panie ministrze, czy panu jest duszno?

Duszno w studio? Tak, owszem, to studio wymagałoby jeszcze modernizacji...

A w atmosferze politycznej?

Nie, jest bardzo ciekawie? Dlaczego duszno?

Władysław Kosiniak-Kamysz zarzucając Platformie Obywatelskiej wywieszenie białej flagi, bo do tej pory pozostawiali otwarte furtki, powiedział: „Na pewno nie wybieramy się w stronę ugrupowania rządzącego, bo duszna atmosfera rządów autorytarnych musi się skończyć.” Tak mówił, a panu w polityce nie jest duszno...

To jest zbójeckie prawo w polityce, żeby różne rzeczy mówić, to jest taki rodzaj gawędy, która nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jeżeli panu Kosiniakowi-Kamyszowi jest duszno, to jego problem. Proszę zwrócić uwagę, że całe nasze działania przez ostatnią kadencję, to były działania na rzecz przywrócenia wolności, także wolności gospodarczej i medialnej, no i wolności obywatelskiej. Także nie wiem, no być może jest duszno komuś, kto przedtem miał jedną narrację, jedną telewizję, jedną gazetę, i sądzi, że tak jest najlepiej. Jeżeli tylko jego narracja jest w obiegu publicznym, to jemu może być rzeczywiście mało przyjemnie, jak się świat otworzył i Polska się otworzyła.

Kampania jest na ostatniej prostej i pewnie dlatego zaczyna być trochę bardziej emocjonująca, niewiele zostało czasu do ciszy wyborczej. Niektórzy dotychczasową kampanię oceniają jako nudną, niemrawą i rzeczywiście sensacji nie było, ale jeden z prawicowych publicystów, Piotr Semka, skomentował to w ten sposób, że jeśli opozycja prowadziła nieustającą kampanię przez 4 lata, to trudno powiedzieć teraz coś godnego uwagi, gdy przyszła kampania prawdziwa. Zgadza się pan z tym?

Jeśli chodzi o Piotra Semkę, to się zgadzam z jego opinią, ale nie zgadzam się z tymi opiniami, które pan przytoczył, że kampania jest nudna. Otóż ona nie jest nudna, ona może być może jest, nad czym ubolewam, ale to z winy opozycji, jałowa. Wolałbym, żeby nad propozycjami mojego obozu, nad propozycjami bardzo konkretnymi w różnych obszarach życia, była dyskusja merytoryczna, ale jej nie ma. Przedstawiamy program, uważamy, że to jest dobry program dla nas wszystkich obywateli, obiecujemy, że go będziemy realizować. Mamy wiarygodność. Przez ostatnie lata żeśmy realizowali zapowiedzi wyborcze, więc ludzie mogą nam ufać, że to, co teraz ogłaszamy, zrealizujemy. No ale przecież nigdy by nie zaszkodziła merytoryczna dyskusja na temat konkretnych rozwiązań. Tyle, że nie ma partnera do tej dyskusji. (...) Trochę mi szkoda, że opozycja poszła w dziwne emocje, i w dziwne jakieś konstrukcje z przeszłości, to co powiedział Piotr Semka, że skoro oni bez przerwy grali tymi emocjami, to teraz nie bardzo mają co powiedzieć. Co gorsza, nie mają programu. Ja za nich tego programu nie zrobię (...).

Tej rzeczowej dyskusji było rzeczywiście mało, natomiast było kilka godnych uwagi spotów wyborczych, np. słynny spot, w którym pan rozmawia z Jarosławem Kaczyńskim, ale był też spot Platformy z rodzinką przy stole, który był krytykowany. Czy uważa pan, że kampania zaczyna robić się właśnie zamiast merytorycznej, memiczna, taka internetowa?

To trochę jest nieuniknione, żyjemy jednak w mediokracji, jak niektórzy mówią, że to już nie jest demokracja, tylko mediokracja, i coś jest na rzeczy, gdy popatrzymy na rolę mediów. (...). Są różne narzędzia do komunikowania się, tak zwana sieć, w związku z tym, można powiedzieć, że media są elementem bardzo istotnym w kształtowaniu opinii publicznej, przy wymianie poglądów. I w tym sensie, przykłady spotów, które panu przywołał, mają rację bytu. Pełnią rolę również polityczną, wyborczą, więc ich celem jest zdobycie głosów dla partii, dla kandydata. Sieć to jest świat, po którym na pewno należy się poruszać. (...)

Tomasz Latos [wideo]

Tomasz Latos
Tomasz Latos
Gościem "Rozmowy dnia" był poseł Tomasz Latos, lider listy Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu w okręgu bydgoskim, a także przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Z posłem Latosem rozmawialiśmy m.in. o rządowych programach w zakresie ochrony zdrowia, o inwestycjach w Bydgoszczy i okolicach, a także o kampusie Akademii Muzycznej.

Michał Jędryka: Tuż przed wyborami odchodzą od nas wybitne postaci z polskiej polityki - wybitni politycy, wybitni ludzie. Wczoraj zmarł minister Szyszko, kilka dni wcześniej Kornel Morawiecki...

Tomaszs Latos: Rzeczywiście. To były niezwykłe osoby. Jeżeli mówimy o Kornelu Morawieckim to mogę śmiało powiedzieć bohater mojej młodości, jak pewnie i wielu innych ludzi i ich mojego pokolenia. Osoba, którą wszyscy podziwialiśmy za niezłomność, determinację, za wiarę w niepodległość, która na szczęście się ziściła. Niezwykła i bardzo bohaterska osoba. Z kolei pan profesor Szyszko to osoba, którą wszyscy niezwykle ceniliśmy za wielką fachowość i nie bardzo rozumieliśmy czasami ataki, które były w niego wymierzone, ponieważ on naprawdę z wielkim oddaniem i przekonaniem walczył o ochronę środowiska, o polskie lasy, o to, żeby Polska pod względem ekologicznym rozwijała się jak najlepiej. Był niezwykle temu oddany. Myślę, że jego zapracowanie też mogło wpłynąć na to tragiczne zdarzenie, ponieważ bardzo ciężko pracował. Kilka dni temu spotkałem go w naszym województwie, przyjechał właściwie na moment, bardzo zapracowany - z jednego spotkania zaraz pędził na kolejne, bo przecież kampania wyborcza. To jest coś, co na pewno jest ogromnym obciążeniem. Tak patrzę po lekarsku, czy to być może mogło też mieć jakiś wpływ na to tragiczne zdarzenie. Wszyscy bardzo współczujemy rodzinie...

W cieniu tych smutnych wydarzeń kończy się kampania wyborcza. To już finisz, ostatnie dni przed ciszą wyborczą. Wczoraj mieliśmy spotkanie w Strzelnie, gdzie pan wojewoda i minister Schreiber mówili mieszkańcom Strzelna, że jedna z tych 100 obwodnic, które zostały zaplanowane, to będzie właśnie obwodnica tego miasta. Ten program na 100 dni po wyborach, to jest program dla konkretnych ludzi?

Tak. Bardzo się cieszę z tej deklaracji. Kwestia obwodnicy Strzelna przewijała się w zasadzie od początku kadencji. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Pamiętam takie spotkanie ponad rok temu w Kancelarii Premiera, kiedy spotkaliśmy się z panem premierem Morawieckim, w składzie wszystkich posłów, ja wtedy też jako szef okręgu, i mówiąc o kilku najważniejszych zadaniach - tam też była mowa o mostach i paru innych sprawach - mówiliśmy o obwodnicach. I właśnie między innymi była mowa o obwodnicy Strzelna jako tej najbardziej potrzebnej w regionie, można powiedzieć wręcz klasyczny przykład z racji ważności zadania, które było wcześniej przez naszych poprzedników przez całe lata odkładane. Stąd wspaniale, że ta deklaracja ze strony pana premiera padła, ja premierowi ogromnie za to dziękuję. Będziemy mogli z dumą o tym mówić w kolejnej już kadencji i przede wszystkim cieszyć się będziemy wraz mieszkańcami, że będzie tam w końcu bezpieczniej i czyściej.

Byłem na tym spotkaniu i mieszkańcy Strzelna mówili, że to zadanie jest odkładane nawet nie tylko za poprzedników, ale właściwie od 40 lat.

Taka jest prawda, bo odkąd sięgam pamięcią, to o tym była mowa. Pamiętam też jak jeździłem na spotkanie do Strzelna, to w zasadzie nie było spotkania, żeby o tym nie mówi ono. Mówiono oczywiście też często o drugiej sprawie - o służbie zdrowia i pewnym konflikcie między Strzelnem a Mogilnem, ale przede wszystkim i niezależnie od poglądów politycznych i opcji wszyscy mówili o obwodnicy. Stąd bardzo się cieszę i bardzo dziękuję panu premierowi za tę deklarację. Cieszę się że wyciągnięto też pewne wnioski z notatek, które pan premier sobie robił na tym spotkaniu rok temu.

Wspomniał pan o ochronie zdrowia. Jest pan w nią mocną zaangażowany również jako przewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Oddano między innymi nowy oddział ortopedii w Szpitalu Biziela w Bydgoszczy.

Tak. Wczoraj była kolejna w tej kadencji uroczystość w Bizielu, tym razem związana z remontem oddziału ortopedii, ale wcześniej przecież i kardiologia i różne inne zadania, które były realizowane. Szpital Biziela to wielki w moim przekonaniu sukces mijającej kadencji. W tej sprawie mogę śmiało powiedzieć, że również mój osobisty sukces, bo postawiłem sobie jako punkt honoru załatwienie tej sprawy. Myślę o wieloletnim programie inwestycyjnym rozbudowy i modernizacji remontu Szpitala im. Biziela. To jest kwota 340 mln zł. Rzecz bez precedensu, bo dyrekcja szpitala mówiła, że w przeszłości wielu posłów przychodziło, obiecywało i mówiło że to da się zrealizować. Nie było to realizowane. W końcu my za naszych rządów taką decyzję podjęliśmy. A tak przy okazji mogę powiedzieć śmiało, że tylko dla bydgoskich szpitali to jest kwota około 400 mln zł, które w ciągu tylko tych czterech lat, tej kadencji, do tych szpitali napłynęła. A można jeszcze mówić przecież o innych szpitalach w regionie, więc to są jeszcze większe kwoty. Można też mówić o innych, mniejszych zadaniach, chociażby karetki, które nie tak dawno były oddawane. Też bardzo potrzebne zadanie, zwiększające bezpieczeństwo pacjentów w ramach ratownictwa medycznego.

A patrząc trochę szerzej na ochronę zdrowia pan również o tym mówił podczas konwencji w Bydgoszczy podczas spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, że reforma ochrony zdrowia to temat na pewno nie na jedną kadencję, a wciąż jeszcze narzekamy na kolejki do specjalistów, na długi czas oczekiwania, ale wspominał pan o tym, że pojawiły się pierwsze jaskółki poprawy.

Myślę, że wszyscy musimy mieć świadomość, że reforma w służbie zdrowia we wszystkich krajach, a znam te reformy z różnych krajów, to nigdzie nie była to jedna kadencja. To były 2 - 3 kadencje. My mamy ambitny plan, żeby to zrealizować w dwóch kadencjach. Stworzyliśmy dobre podwaliny do tego, aby to zrobić. Przede wszystkim podwaliny finansowe, ale również i organizacyjne. Zmiany dotyczące POZ, gdzie będzie wydzielona kwota pieniędzy na diagnostykę. To spowoduje, że część tych porad od specjalistów przesunie się do POZ. Bardzo dobrze - tak jest na świecie. To jest kwestia informatyzacji, kwestia sieci szpitali, rozliczeń ryczałtowych. To jest kwestia wielu innych zadań, ale na początek i przede wszystkim zwiększenia finansowania. Pamiętam jak ś.p. pan profesor Religa marzył o tym. Miał taki projekt, powiem więcej ten projekt był w Sejmie, o zwiększeniu nakładów do 6 proc. PKB. I za naszych poprzedników, czyli jak skończyły się pierwsze rządy Prawa i Sprawiedliwości, przez 8 lat nic się w tej dziedzinie działa. Nawet jeden z wiceministrów zdrowia rządu Platformy powiedział mi wówczas: Szkoda, że nie rządziliście kilka miesięcy dłużej, by ta potrzebna ustawa była przyjęta, nam byłoby łatwiej. I trzeba było czekać do ponownych rządów Prawa i Sprawiedliwości, aby wrócić do tego projektu 6 proc. Produktu Krajowego Brutto. Jest to realizowane i bardzo dobrze. I tak mógłbym jeszcze wymieniać wiele innych ważnych zagadnień i spraw, ale tak jak powiedziałem - podwaliny zostały stworzone. Również coraz więcej pielęgniarek odbiera prawo wykonywania zawodu, więc mamy już pomału odwracanie tej tendencji wyjazdów i myślę, że będzie coraz więcej i lekarzy i pielęgniarek.

Chciałbym jeszcze zapytać o kulturę, bo tutaj pan był również mocno zaangażowany w sprawie powstania kampusu Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, ale potem posłowie opozycji zarzucili panu, że tych pieniędzy nie ma.

Trzeba umieć czytać ustawę budżetowa, a jak się nie umie czytać ustawy budżetowy - no, chyba że ktoś ma złą wolę i świadomie mówi opinii publicznej nieprawdę. Zakładam, że jeden z posłów opozycji po prostu tylko nie umie czytać ustawy budżetowej i twierdził, że tych pieniędzy w projekcie budżetu na przyszły rok nie ma. Otóż one są, na kwotę blisko 52 milionów zł i zapewniam, że również i w kolejnych latach pieniądze na budowę kampus będą. To jest kwota blisko 300 mln zł i Akademia Muzyczna, powiem więcej Bydgoszcz, będzie zupełnie inna, na innym poziomie jeżeli ten projekt będzie zrealizowany. Zresztą jest wiele innych, mniejszych rzeczy w kulturze, które warto podkreślić - remont muzeum, na które poszły pieniądze centralne czy też spektakularne wręcz doposażenia Opery Nova czy Filharmonii Pomorskiej. W przypadku Opery Nova to była kwestia remontu sceny, filharmonia to oczywiście instrumenty, ale też wiele innych spraw. To naprawdę miliony, na które obie te instytucje czekały, a których być może by się nie doczekały, gdyby nie decyzje rządu Prawo i Sprawiedliwości.

Na zakończenie, jak pan podsumuje tę kampanię wyborczą - to, co się działo w ciągu ostatnich miesięcy?

Kampania wyborcza była, czy jest jeszcze, dość zadziwiająco spokojna. Może to dobrze. Myślę, że „jedynki” na wszystkich listach to na szczęście osoby, które się różnią politycznie, ale nie mogę im zarzucić, że działają jakoś bardzo nieelegancko w polityce. Nie, tak nie jest, więc być może dlatego ta kampania jest dość spokojne i wyważona, jednocześnie to było tak, jak jest w naszym haśle: „Dobry czas dla Polski”. Te 4 lata to był dobry czas dla Polski - programy społeczne: 500 plus, 13. emerytura i wiele, wiele innych. Liczne drogi lokalne, poszło na nie kilkakrotnie więcej pieniędzy niż za naszych poprzedników i wreszcie ważne obietnice na nową kadencję: 13. i 14. emerytura, pakiet badań profilaktycznych, podwyższenie pensji minimalnej do 3, a później 4 tys. zł i wiele innych spraw, które naprawdę będziemy realizować dla dobra Polski i dla dobra Polaków, bo Polakom to się po prostu należy. Uprzejmie proszę idźcie Państwo 13 października na wybory. Namawiam i zapraszam.



wybory

Paweł Szramka [wideo]

Paweł Szramka. Fot. Archiwum
Paweł Szramka. Fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem Rozmowy Dnia był poseł klubu Kukiz'15, Paweł Szramka. Polityk odpowiedział na pytania o przedwyborcze sondaże, o przyczyny połączenia sił z Polskim Stronnictwem Ludowym oraz o apel wicemarszałka Stanisława Tyszki, dotyczący debaty na temat przyszłości polskiego parlamentaryzmu.

Marcin Kupczyk: Ugrupowanie Kukiz'15 po połączeniu z PSL w Koalicję Polską w różnych sondażach pojawia się tuż pod lub tuż nad progiem?

Paweł Szramka: Sondaże zawsze pokazują jakiś trend, jednak jeśli chodzi o połączoną listę PSL i Kukiz'15 to nie mam wątpliwości, że przekroczymy próg, mało tego, myślę, że zrobimy całkiem dobry wynik, zwłaszcza tu Kujawsko-Pomorskiem, w moim okręgu nr 5 ten wynik będzie nawet bardzo dobry. Lista jest bardzo silna, jestem ja, jest poseł Sosnowski, jest pan Janusz Dzięcioł, są samorządowcy, osoby, który mają się już czym pochwalić. (...).

Dlaczego ugrupowanie Kukiz'15 połączyli się z PSL? Tak wcześniej krytykowano PSL, sam Paweł Kukiz krytykował wielokrotnie partyjniactwo, mówił, że przyszedł do polityki by z czymś takim walczyć, a przykładem partyjniactwa zawsze było PSL, które było krytykowane, że zawsze idzie w koalicję z tymi z którymi może zwyciężyć?

Przykłady partyjniactwa są w każdej partii politycznej, w każdej partii systemowej. Sęk w tym, że PSL zgodził się na nasze postulaty, żeby te partyjniactwo ograniczyć. My od początku mówiliśmy, że naszym głównym celem jest przywrócenie państwa obywatelom, żeby obywatele mieli większy wpływ na to co w polityce się dzieje, bo teraz mamy taki system wyborczy w którym w najbliższą niedzielę będziemy mogli postawić krzyżyk przy kandydacie, który już został zweryfikowany przez swojego szefa partyjnego, więc nie oszukujmy się, szef partyjny patrzy przede wszystkim z perspektywy swojego interesu. Tylko PSL zgodził się by powalczyć o zmianę tego systemu wyborczego, przypomnę, że Paweł Kukiz rozmawiał ze wszystkimi liderami, nie byli oni tym zainteresowani. (...).

Mieliśmy ostatnio do czynienia z ujawnieniem tzw. „taśm Neumanna”. Sławomir Neumann, przewodniczący klubu parlamentarnego POKO, został nagrany w grudniu 2017 roku w Gdańsku podczas spotkania z lokalnymi działaczami PO z Tczewa. Jak wiemy Sławomir Neumann przestał już być przewodniczącym klubu, ale niektórzy żądają więcej, aby przestał być politykiem w ogóle, aby nie kandydował do Sejmu. Jedna rzecz to knajacki język, a druga to treść tej rozmowy. (...).

Te rozmowy pokazują właśnie jak wyglądają partie polityczne w tym systemie. Tak naprawdę to są klany, które będą siebie bronić, nie istotne czy ktoś popełnił przestępstwo czy nie, jeśli nie będzie w interesie partyjnym, żeby taką osobę ukarać, to po prostu nie zostanie to uczynione. Mieliśmy z tym do czynienia w poprzedniej i obecnej kadencji, gdzie ewidentnie politycy zrobili coś co nie podobało się wyborcom, a zostali ochronieni przez swoich kolegów partyjnych, łącznie z tym, że nie uchylano immunitetu wtedy gdy ktoś na przykład, popełnił wykroczenie. To pokazuje, że politycy stawiają się ponad prawem, ponad przeciętnym obywatelem, a to doprowadza do tego, że politycy odrywają się od rzeczywistości, bo jeśli nie boją się, tego, że zostaną sprawiedliwie osądzeni, nie czekają w kolejkach do lekarzy, to mogą zapomnieć jak wygląda normalne życie. (...).




wybory

Jan Krzysztof Ardanowski [wideo]

Jan Krzysztof Ardanowski. Fot. Archiwum
Jan Krzysztof Ardanowski. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem Rozmowy Dnia był minister rolnictwa i rozwoju wsi, Jan Krzysztof Ardanowski. Polityka pytaliśmy, czy polscy rolnicy doczekają się takich samych dopłat, jakie mają ich koledzy w Europie Zachodniej, o szanse polskiego kandydata na unijnego komisarza do spraw rolnictwa oraz o tzw. taśmy Ardanowskiego, z których wynika, że pieniądze dla rolników mogą być zagrożone.


Marcin Kupczyk: Prawo i Sprawiedliwość gwarantuje, że polscy rolnicy będą otrzymywać dopłaty na takim samym poziomie, jak ich koledzy z Europy Zachodniej – z tych państw, w których rzeczywiście dopłaty są wyższe niż u nas. Zapewniał o tym między innymi prezes partii Jarosław Kaczyński. To realna obietnica?
Jan Krzysztof Ardanowski: Bardzo realna. Jestem zadowolony, że szef naszej partii, najważniejszy polityk w Polsce, ale również i premier mówią, że Polska nie wyraża zgody, żeby być dalej dyskryminowana. Mieliśmy łatwiejszą szansę na pozyskanie tych pieniędzy 7 lat temu, kiedy była ta perspektywa finansowa. Wtedy nie było groźby "brexitu", wydatków na ochronę klimatu, na imigrantów, których w międzyczasie Europa do siebie wpuściła. Można było te pieniądze zdobyć, ale nie negocjowaliśmy twardo. Dlaczego? Prawdopodobnie chodziło o to, żeby Tusk miał jakąś ważną posadę w Brukseli, więc nikt nie walczył, by ugrać coś dla polskiego rolnictwa.
Spotykałem się z ministrami rolnictwa Niemiec i Francji. Już nikt nie kwestionuje, że trzeba wyrównać płatności, bo już nie ma przyczyn, które do nich doprowadziły – między innymi niższych kosztów produkcji. Trzeba rozmawiać o szczegółach, bo nie ma czegoś takiego, jak jednolite płatności w Europie. Chodzi o to, żebyśmy sumowane pieniądze dla Polski podzielili na hektary i uzyskali nie mniej niż średnią europejską. Nie będziemy mieli takich dopłat, jak na Cyprze czy Malcie, bo tam są inne uprawy - oliwki, cytrusy. Tam jest wino, do którego są dużo większe dopłaty. Ale nie godzimy się na dyskryminację i Polska jest gotowa zawetować wieloletnie ramy finansowe, czyli budżet Unii Europejskiej, który wymaga jednomyślności. Myślę jednak, że do tego nie dojdzie, bo coraz więcej krajów w Europie również rozumie, że nie można utrzymywać tych historycznych dysproporcji.

”W większości mamy podobną wizję i jesteśmy przekonani, że rolnictwo jest ważnym działem gospodarki europejskiej" – tak Pan mówił po podpisaniu wspólnej deklaracji ministrów Polski, Niemiec i Francji. Dotyczy ona stanowiska tych trzech państw, odnośnie wdrażania nowych technologii w rolnictwie, zagrożeń i wyzwań w przypadku bezumownego "brexitu". Jakie to jest zagrożenie dla nas?
– Bardzo duże, bo Wielka Brytania ma otwarte granice dla towarów z Unii Europejskiej. Natomiast – jeżeli wyjdzie poza Unię – będzie krajem trzecim, będą obowiązywały cła, trzeba będzie wprowadzić kontrole na granicach. Wtedy eksport do Wielkiej Brytanii – nawet jeżeli się utrzyma – będzie o wiele mniej opłacalny. Wszystko będzie droższe. Dlatego domagamy się – i to jest stanowisko i Niemiec, i Francji, i moje – żeby Komisja Europejska wprowadziła jakieś mechanizmy ochronne dla rolników, którzy mogliby ucierpieć ze względu na urwanie eksportu do Wielkiej Brytanii. Cieszę się, że moi koledzy - ministrowie najważniejszych krajów europejskich potwierdzają to, o czym mówię – że trzeba mieć duży budżet rolny, jeżeli chcemy realizować wszystkie nowe wyzwania, stojące przed rolnictwem. Nie można dokładać rolnikom obowiązków i zabierać im pieniędzy.
Chodzi o to, żebyśmy również chronili rynek europejski przed żywnością gorszej jakości, nie spełniającą standardów europejskich – na przykład z Ameryki Południowej. Bardzo ważne jest, żebyśmy współpracowali w zakresie innowacyjności, nauki, bo ona może nam pomóc w ochronie klimatu, poprawieniu efektywności rolnictwa.
Mamy wiele wspólnych tematów. To co dla nas jest ważne i o czym bardzo wyraźnie mówiłem – nie możemy się godzić na niższe dopłaty i bardzo mocno będziemy zabiegali również o mniejsze gospodarstwa. Mamy ich dużo i nie chcemy ich likwidować. Chcemy, żeby również one uzyskiwały dochody na rynku. Proponujemy różne rozwiązania - takie, jak choćby bezpośrednie sprzedaże, możliwości partycypowania w rynku lokalnym i wsparcia specjalne dla tych rolników. Nasi najważniejsi partnerzy w Unii Europejskiej – duże kraje rolnicze Niemcy i Francja – to rozumieją i akceptują (...).



Mikołaj Bogdanowicz [wideo]

Mikołaj Bogdanowicz
Mikołaj Bogdanowicz
PR PiK - Rozmowa Dnia - Mikołaj Bogdanowicz
Gościem "Rozmowy dnia" był wojewoda kujawsko-pomorski i kandydat na senatora Mikołaj Bogdanowicz, którego pytaliśmy między innymi o podsumowanie kadencji na stanowisku wojewody i kluczowe problemy subregionu południowego województwa.


Michał Jędryka: Wziął Pan udział w sobotnim pogrzebie Kornela Morawieckiego. Co Pana z zdaniem wniósł on do naszego życia politycznego?
Mikołaj Bogdanowicz: Był wyjątkowym człowiekiem, zasłużył się w sposób wyjątkowy dla Polski. To, co powiedział pan prezydent Andrzej Duda podczas Mszy św. – myślę, że to przemówienie przejdzie do historii, podobnie jak słowa pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego czy homilia arcybiskupa Jędraszewskiego – wybitne słowa, skierowane do Polaków, dotyczyły właśnie służby Kornela Morawieckiego. To był człowiek, który przesiedział w więzieniu, walczył za naszą ojczyznę jako działacz "Solidarności" walczącej, pomagał bezinteresownie innym ludziom. Pan premier na Powązkach przypominał, że jego ojciec zawsze skłaniał się, by pomagać słabszym. Zawsze przy kimś takim potrafił się zatrzymać i udzielić pomocy. Ostatnie przesłanie, o którym mówił pan premier na Powązkach – bardzo wzruszające to było przemówienie – to były słowa jego taty, aby myśleć cały czas o Polsce i zbudować zgodę narodową. Na pewno zapamiętam to na bardzo, bardzo długo.

Zgoda narodowa to było przesłanie Kornela Morawieckiego. Mówiło się, że to były jedne z jego ostatnich słów. Wciąż chyba tej zgody brakuje w Polsce.
– Jestem tego samego zdania. Przez 4 lata mojej pracy w Bydgoszczy, na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, starałem się nie budować konfliktów, a je zasypywać i tworzyć sytuacje, w których wszyscy moglibyśmy zyskiwać. Nie zawsze się to oczywiście udawało, ale wszyscy powinniśmy do tego dążyć. Wiadomo, że opozycja ma swoje prawa, że ma się przeciwników i zwolenników. Jak się podejmuje decyzje na takim stanowisku jak moje, nie wszystkim muszą się podobać. Ogólnie jednak powinniśmy myśleć o Polsce i w tym kierunku powinny iść wszystkie nasze decyzje, więc myślę, że mamy szansę na zgodę narodową.
Cieszę się, że pan premier w swoim przemówieniu, w ostatnich słowach nad trumną taty powiedział – myślę, że to będzie misja pana premiera – żeby będzie dążył do tego, by tej zgody było więcej i żeby bardziej likwidować różnice, niż je budować.

W myśleniu o Polsce przejdźmy na poziom lokalny. W ubiegłym tygodniu odbyła się uroczystość przekazania symbolicznych czeków na budowę dróg z Funduszu Dróg Samorządowych. Jak w naszym województwie wygląda sytuacja dróg lokalnych, bo to wiąże się z jednym z punktów programu Prawa i Sprawiedliwości?
– Drogi w Polsce po stronie wschodniej wyglądają dużo gorzej niż po stronie zachodniej. My jesteśmy po środku tej granicy i rzeczywiście nieźle to niekiedy wygląda w różnych powiatach i gminach, ale są ciągle takie gminy, miejscowości czy powiaty, które wymagają budowy dróg w dużym zakresie. Bez tego gminy nie będą się prawidłowo rozwijały.
Cztery lata funkcjonowania rządu Prawa i Sprawiedliwości w województwie kujawsko-pomorskim to przeszło 1070 km dróg, 500 zrealizowanych zadań - mówimy o tych, które były zrealizowane i są w trakcie realizacji do końca 2019 roku. Przeszło miliard złotych zainwestowanych w drogi lokalne, razem z samorządowcami – myślę, że to duże osiągnięcie i to cały czas będzie na tym poziomie utrzymywane.
To perspektywa kilku lat, kiedy problem dróg samorządowych powinien zniknąć się z mapy potrzeb mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego. Mamy zaniedbania na terenach wiejskich, na drogach osiedlowych, bo wcześniej nie było do takich dróg dofinansowania. Teraz jest możliwe z budżetu państwa i bardzo się cieszę, że mogę pośredniczyć – organizować konkursy i przekazywać te pieniądze samorządowcom (...).



Krzysztof Czabański [wideo]

Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
Rozmowa Dnia - Krzysztof Czabański
Rozmowa dnia - Krzysztof Czabański
Gościem Rozmowy Dnia w sobotę, 5 października był poseł Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, poseł z okręgu toruńskiego włocławskiego Prawa i Sprawiedliwości, „dwójka” na liście tego okręgu.

Magda Jasińska: Na razie jeszcze nie wiemy, jakie finansowanie mediów publicznych będzie w przyszłości. Mamy abonament, który trzeba płacić...

Dobrze, że pani to podkreśliła, bo trzeba płacić, zwłaszcza, że skutki niepłacenia mogą być dosyć dotkliwe, łącznie z karami, i tak dalej, ale nie chcę nikogo broń Boże straszyć, zwłaszcza rano, ale przypominać mniej przyjemne rzeczy. Niepłacenie abonamentu może się przykro jednak skończyć, to są kwoty sięgające 2 tys. zł. Sporo osób, niestety, jest w takiej sytuacji, ale generalnie rzecz biorąc, ten system wymaga zmiany. Trzeba ustalić nowy system finansowania mediów publicznych, z tym, że nim do tego, jeżeli pani pozwoli, przyjdziemy, to dwie uwagi związane z ludźmi, którzy płacą i nie płacą. O tych drugich już powiedziałem. Natomiast mało kto zauważa ten prawie milion gospodarstw domowych, który uczciwie, rzetelnie przez lata płaci abonament RTV i nieraz zapewne jest wyśmiewany...

Na przykład przez sąsiadów...

Na przykład. Czują się być może niezbyt komfortowo, ale płacą, bo po pierwsze przestrzegają prawa, po drugie uważają, że media publiczne służą wszystkim. No trochę ich tylko dziwi, że to oni tylko utrzymują media, które służą wszystkim. To jest nie w porządku. Ten system rzeczywiście w tej chwili jest i nieefektywny, i niemoralny, kiedy tylko mała część społeczeństwa płaci na media, które służą wszystkim. Chciałbym w momencie, kiedy będziemy odchodzić od tego systemu i wprowadzimy nowy, efektywny system finansowania mediów publicznych, żebyśmy docenili obywateli którzy płacili rzetelnie przez lata. Moja propozycja jest taka, żeby tym docenieniem, zadośćuczynieniem i gestem przede wszystkim, byłoby sprezentowanie radiowych odbiorników cyfrowych tym gospodarstwom, które płacą abonament RTV. Jak już wspomniałem, to blisko milion gospodarstw domowych. W tej chwili odbiorniki cyfrowe radiowe kosztują od 80 zł do 100 zł. Przy takim hurtowym zakupie na pewno cena byłaby o wiele niższa...

To już niezły hurt...

Być może przy takiej skali rynku odbioru gwarantowanego, bo Skarb Państwa ten odbiór gwarantuje, bo to by było finansowane z pieniędzy budżetowych, to być może znalazłby się też polski producent, który chciałby takie radioodbiorniki cyfrowe produkować, co byłoby miłe, bo wiązałoby się z dodatkowymi miejscami pracy, nie tylko przy montażu, ale i przy dostarczaniu, więc to byłaby korzyść gospodarcza także, ale również byłaby to korzyść dla wszystkich odbiorców, nie tylko tych, którzy by dostali to odbiorniki, Otóż zwiększyłaby się konkurencja na rynku radiowym, bo proszę zwrócić uwagę, że ten rynek jest właściwie zamknięty. Są potentaci na tym rynku, parę stacji komercyjnych plus radio publiczne i nikt więcej już nie ma wejścia, ponieważ nie ma częstotliwości. W związku z tym nie rośnie konkurencja, a konkurencja na rynku jest potrzebna dla dobra odbiorcy. (...)



1234567