Małżonkowie wykazali się wyjątkową czujnością i przekazali oszustów w ręce prawdziwych policjantów. Co więcej, jednego z nich nawet wpuścili do domu i aż do przyjazdu policji zachowali zimną krew.
Jak relacjonuje aspirant sztabowy Dorota Rupińska z Komendy Powiatowej Policji w Rypinie, do dyżurnego rypińskiej policji zadzwoniła kobieta i przekazała, że jej mąż właśnie rozmawia z mężczyzną, który podaje się za policjanta.
- Rzekomy policjant powiedział, że syn małżonków miał wypadek, w trakcie którego potrącił ciężarną kobietę i trzeba wpłacić kaucję w wysokości 40 tysięcy zł, aby mógł odpowiadać z wolnej stopy. Dodał również, że po te pieniądze ktoś przyjedzie - mówi asp. sztab. Dorota Rupińska.
Dalej wyjaśnia, że małżeństwo zorientowało się, że to próba oszustwa, dlatego natychmiast z drugiego telefonu powiadomiło rypińską policję. Dyżurny natychmiast wysłał na miejsce patrole, które zabezpieczyły teren.
- Po chwili zgłaszająca przekazała, że ktoś przyszedł pod ich dom. Na szczególne uznanie zasługuje postawa zgłaszającego, który do końca nie dał po sobie poznać, że wie, że ma do czynienia z oszustem. Wykazał się nie lada odwagą i opanowaniem. Zaprosił tego mężczyznę do swojego domu pod pretekstem przekazania pieniędzy. Policjanci zastali w mieszkaniu zgłaszającego próbę popełnienia przestępstwa, który trzymał szarpiącego się oszusta. Policjanci natychmiast go przejęli i zatrzymali. Był nim 28-latek z Wrocławia.
- Jego 23-letni kompan, także z Wrocławia, uciekł, ale został zatrzymany kolejnego dnia.
- Mężczyźni za usiłowanie oszustwa zostali aresztowani na 3 miesiące. Grozi im do 8 lat więzienia. Kryminalni podejrzewają, że mają na koncie więcej takich przestępstw.