Legia Warszawa przegrała u siebie ze szwajcarskim Lugano 1:2 w 5. kolejce fazy zasadniczej piłkarskiej Ligi Konferencji Europy. Jagiellonia Białystok poległa na wyjeździe z czeskim FK Mlada Boleslav. To pierwsze porażki polskich zespołów na tym etapie rozgrywek.
Legia wygrała sześć ostatnich konfrontacji z rzędu w Lidze Konferencji i nie straciła w nich gola. W starciu z Lugano chciała kontynuować tę passę. Natomiast szwajcarski zespół pokonał HJK Helsinki 3:0, Mladę Bolesław 1:0 i Gent 2:0 oraz przegrał 1:4 z TSC Backa Topola. Przed rozpoczęciem meczu przypomniano zmarłego piłkarza i trenera Legii Lucjana Brychczego, jego pogrzeb odbył się w poniedziałek. Pamięć legendarnego zawodnika uczczono minutą ciszy, a na skrzypcach odegrano melodię utworu Elvisa Presleya. Później kibice Legii rozłożyli wielką sektorówkę z napisem „Żegnaj Legendo” i wizerunkiem Brychczego.
W 11. minucie Paweł Wszołek podał do Marca Guala, który trafił w poprzeczkę. Do odbitej piłki dopadł Ryoya Morishita i głową umieścił ją w bramce. Tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę dla gości głową zdobył Mattia Bottani. W doliczonym czasie kontratak Lugano zakończył się strzałem Mohameda Belhadja, ale skutecznie interweniował Kobylak. Na kwadrans przed końcem w zamieszaniu po podaniu z rzutu wolnego dobrze odnalazł się Albian Hajdari z bliska strzelił gola na 2:1. W doliczonym czasie Kacper Przybyłko był bliski strzelenia gola dla Lugano. Pod koniec meczu dwie żółte kartki w krótkim czasie otrzymał Radovan Pankov.
W przyszły czwartek warszawska drużyna zagra w Sztokholmie ze szwedzkim Djurgardens.
Legia Warszawa – FC Lugano 1:2 (1:1)
Bramka: Ryoya Morishita (11')
Jagiellonia przed starciem z Mladą Bolesław nie poniosła jeszcze porażki w rozgrywkach LKE. Białostoczanie plasowali się na podium tych rozgrywek.
Nieznaczną przewagę mieli goście. To mistrzowie Polski dłużej utrzymywali się przy piłce i ją rozgrywali, ale nie przekładało się to na zagrożenie pod bramką gospodarzy. „Jaga” szukała gry krótkimi podaniami, by sforsować obronę przeciwnika. W 19. minucie bliski przejęcia piłki w polu karnym był Afimico Pululu, upadł w starciu z obrońcą, sędzia nie przyznał rzutu karnego. Druga połowa przyniosła emocje i lepszą grę gospodarzy. Czesi mieli doskonałą okazję, by objąć prowadzenie, jednak Abramowicz wygrał pojedynek sam na sam z Vasilem Kusejem. W 76. minucie piłkę stracił Lamine Diaby-Fadiga. Odebrał mu ją Kusej, zagrał w poprzek boiska do Patrika Vydry, który nie dał szans Abramowiczowi. Przyjezdni próbowali wyrównać, ale nie przyniosło to efektów. W doliczonym czasie gry szkocki sędzia David Dickinson pokazał Dieguezowi nie żółtą, a czerwoną kartkę za faul bez piłki.
Porażka w Czechach zakończyła imponującą serię siedemnastu meczów Jagiellonii bez przegranej w ekstraklasie, Pucharze Polski i Lidze Konferencji. Na zakończenie tegorocznych występów, w 6. kolejce fazy zasadniczej LKE białostoczanie zagrają u siebie za tydzień ze słoweńską Olimpiją Lublana.
Jagiellonia Białystok – FK Mlada Boleslav 0:1 (0:1)