Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Bartosz Bieliński

2026-06-10
Bartosz Bieliński/fot. nadesłane

Bartosz Bieliński/fot. nadesłane

Rozmowa Dnia z Bartoszem Bielińskim. Materiał Macieja Wilkowskiego

Jak zmiany w przepisach związanych z ruchem drogowym wpływają na poprawę bezpieczeństwa? Czy kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich jeżdżących rowerami i hulajnogami? M.in. o tym Maciej Wilkowski podczas „Rozmowy Dnia” rozmawiał z Bartoszem Bielińskim, wiceprezesem Polskiego Związku Motorowego.

Jedna z poruszonych kwestii dotyczyła kasków na głowach rowerzystów i osób korzystających z hulajnóg. Obecnie kask muszą mieć osoby do 16. roku życia, co zdaniem Bielińskiego nie jest odpowiednie. – Kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich. Czym różni się głowa 16-latka od dorosłej osoby? Mam nadzieję, że dorosłym będzie głupio, że dzieci jeżdżą w kaskach i stwierdzą, że także należy założyć ochronę na głowę. Oby to weszło ludziom w nawyk i zrobiła się na to moda – przyznał.

Nasz rozmówca odniósł się także do zagadnienia dotyczącego zmian w egzaminie na prawo jazdy. Kursanci będą zmagać się z mniejszą liczbą pytań, ominie ich także plac manewrowy. To lepiej czy gorzej? – Czas pokaże, zobaczymy, jakie efekty przyniesie zmiana. Zmiany są po to, by kierowcy przestawali uczyć się zdać egzamin, a zaczęli uczyć się jeździć – zaznaczył wiceprezes PZMot-u. – Są jednak rzeczy, które powinny być dodane, jak choćby manewrowanie samochodem w trakcie poślizgu itd. – dodał.

Nie zabrakło także tematu ogólnego bezpieczeństwa na polskich drogach. Czy fotoradarów powinno być więcej? – Wystarczy podać przykład Szwecji, gdzie jest prawie 3000 fotoradarów. U nas jest niespełna 500. Bezpieczeństwo na drogach w obu krajach jest nieporównywalne. Trzeba jednak ustawiać fotoradary w rozsądnych miejscach – stwierdził Bartosz Bieliński.

Rozmowa odbyła się w trakcie finału Ogólnopolskiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego rozgrywanego w Koronowie. – Stan wiedzy dzieci na temat bezpieczeństwa jest naprawdę wysoki. Dzieciaki potrafią rozgryźć pytania, z którymi mieliby problem niektórzy na egzaminie na prawo jazdy. Warto zaznaczyć, że uczestnicy nie korzystają z żadnej pomocy w postaci telefonów. Sprawdzane są zresztą nie tylko umiejętności teoretyczne, ale też praktyczne, a także wiedza z zakresu pierwszej pomocy – powiedział nasz rozmówca.

WOAK Toruń skrócił czas pracy. Dyrektor: Chcemy utrzymać ten tryb po zakończeniu pilotażu

2026-06-09
Łukasz Wudarski/fot. Zdzisław Nawrat

Łukasz Wudarski/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - Łukasz Wudarski, dyrektor WOAK Toruń

Mija pół roku od wprowadzenia w Polsce pilotażu skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Z naszego regionu bierze w nim udział m.in. Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu. Jego dyrektor Łukasz Wudarski podsumował na antenie Polskiego Radia PiK ten czas.

- Skróciliśmy dzień pracy - informuje Łukasz Wudarski. - Z powodu tego, że pracujemy w tak zwanym systemie równoważnym - mamy do wypracowania w ciągu tak zwanego okresu rozliczeniowego jakąś pulę godzin - my tą pulę skróciliśmy. Jeżeli wieczorem nie ma żadnych wydarzeń i pracujemy w trybie, nazwijmy to, administracyjnym to pracujemy po 7 godzin - dodaje.

Dyrektor WOAK Toruń zapowiada, że niedługo będą pracować jeszcze krócej. - Program zakładał, że do końca czerwca pracujemy w trybie 35 godzin w tygodniu, a od 1 lipca w trybie 32 godzin w tygodniu - zaznacza gość „Rozmowy Dnia”.

Łukasz Wudarski przyznaje, że skrócenie dnia pracy wymagało jej przeorganizowania oraz przeprowadzenia szkoleń. Uważa jednak, że udział w ministerialnym pilotażu sprawdza się. - Pracownicy są bardzo zadowoleni, zresztą my również - przyznaje. - Chcielibyśmy utrzymać ten tryb skróconego czasu pracy po zakończeniu programu - dodaje dyrektor WOAK Toruń.

Były też pewne trudności. - Największy problem mieliśmy z wprowadzeniem i wdrożeniem systemu do monitorowania czasu pracy - podkreśla Łukasz Wudarski. - Okazało się, że system, który wybraliśmy to bardzo dobry system, ale to jest prawdziwy kombajn, a my raczej takiego kombajnu nie potrzebowaliśmy. Potrzebny nam był zdecydowanie prostszy program - dodaje.

Piotr Całbecki: Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem

2026-06-08
Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. / Fot. Radosław Jagieła

Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. / Fot. Radosław Jagieła

Rozmowa Dnia PR PiK - Piotr Całbecki

Z czego Piotr Całbecki jest najbardziej dumny myśląc o Kujawsko-Pomorskiem?

– Jest wiele powodów do dumy. Mamy wspaniałych i solidarnych mieszkańców, którzy są gotowi nieść pomoc w każdej sytuacji i na każdym szczeblu – od wsparcia sąsiedzkiego po działania na poziomie województwa – mówi marszałek Piotr Całbecki.

– Nasz region tworzą dwa subregiony – Kujawy i Pomorze. Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Powstają nowe szpitale, rozwija się kolej, a współpraca między samorządowcami przynosi wymierne efekty. Może nie jesteśmy najbogatszym regionem w kraju, ale radzimy sobie bardzo dobrze – podkreśla marszałek.

Problemy?

– To niekończący się katalog. Wciąż mierzymy się m.in. z opóźnieniami w niektórych inwestycjach. Przykładem jest szpital we Włocławku, który mógłby być już ukończony, gdyby nie problemy z poprzednich lat. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy realizację projektu przejęły Kujawsko-Pomorskie Inwestycje Medyczne - twierdzi Piotr Całbecki. - Wkrótce ogłoszony zostanie kolejny przetarg związany z tąinwestycją, który umożliwi wyburzenie starej części szpitala i budowę nowego obiektu w tym miejscu.

Podczas rozmowy pytaliśmy również o statystyczny rozdział Bydgoszczy i Torunia.

37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów. Dr Arkadiusz Kierys: Prędzej czy później rządzący oddaliby władzę

2026-06-05
Dr Arkadiusz Kierys w toruńskim studiu PR PiK. / Fot. Zdzisław Nawrat

Dr Arkadiusz Kierys w toruńskim studiu PR PiK. / Fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - dr Arkadiusz Kierys

To już 37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów, które odbyły się w czerwcu 1989 roku. Zdaniem gościa „Rozmowy Dnia” dra Arkadiusza Kierysa, historyka z Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, ówczesna opozycja nie odniosłaby zwycięstwa, gdyby nie zła sytuacja gospodarcza Polski.

- To byłoby niemożliwe, gdyby sytuacja gospodarcza była taka, jaka obecnie jest np. w Chinach komunistycznych - uważa gość „Rozmowy Dnia”. - Po pierwsze ludzie nie wyszliby na ulicę. Proszę pamiętać, że niemalże każde polskie wystąpienie odbywało się po jakichś podwyżkach cen artykułów, najczęściej spożywczych, mięsnych - dodaje.

- Wyniki wyborów z czerwca 1989 roku dla wszystkich były zaskoczeniem - uważa historyk. Sądzi również, że nawet, jeśli rozstrzygnięcia przy urnach były inne, prawdopodobnie prędzej czy później rządzący oddaliby władzę. - Mimo że komuniści się spodziewali to może rzeczywiście mieli nadzieję, że porażka nie będzie aż tak duża, że zachowają władzę. Myślę, że jeśli komuniści wygraliby tamte wybory, to załamanie się bloku sowieckiego byłoby odłożone w czasie - mówi dr Arkadiusz Kierys.

Gość „Rozmowy Dnia” zaznacza, że wynik wyborów pozwolił na bezkrwawe przejęcie władzy i wprowadzenie demokracji. - Do wspólnego stołu zasiedli strażnicy i ci, którzy niedawno w tych więzieniach byli - uważa. - Chociaż są różne oceny, np. Andrzej Zybertowicz mówił m.in., że ówczesna władza podzieliła się władzą z własnymi agentami, co bardzo poruszyło niektóre środowiska, szczególnie solidarnościowe, ludzi, którzy z pełną determinacją przystąpili do rozmów z władzą komunistyczną właśnie po to, żeby nie było rozlewu krwi, ale żeby nastąpiły zmiany - dodaje dr Arkadiusz Kierys.

Alan Grinde: 128,5 tys. mieszkańców Bydgoszczy jest narażonych na hałas drogowy w ciągu dnia

2026-06-03
Alan Grinde/ Fot. Nadesłane

Alan Grinde/ Fot. Nadesłane

Rozmowa Dnia PR PiK - Alan Grinde

Hałas to Temat Tygodnia w Polskim Radiu PiK. Według Światowej Organizacji Zdrowia to drugi, po zanieczyszczeniu powietrza, czynnik środowiskowy zagrażający zdrowiu Europejczyków. Jak Bydgoszcz radzi sobie z tym problem? Sprawdzali to autorzy raportu „Hałas pod czy poza kontrolą?”, którzy przeanalizowali działania 16 miast wojewódzkich w Polsce. O jego szczegółach Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała z Alanem Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej.

- Bydgoszcz zajęła 7. miejsce w rankingu 16 miast. Z danych wynika, że 128,5 tys. jej mieszkańców jest narażonych na hałas drogowy w ciągu dnia - mówił gość porannej „Rozmowy Dnia" w Polskim Radiu PiK. - Miasto jest bardzo dobrze przygotowane do walki z hałasem. Posiada 7 czujników na żywo monitorujących jego poziom. To więcej niż w Warszawie. Bardzo szczegółowo potrafi też zdiagnozować, gdzie występują największe przekroczenia norm.

Minusy?

- Bydgoszcz nie ma drastycznych zaniedbań w skali kraju. Tak jak w każdym mieście brakuje miejsc ciszy i nie ma przygotowanych działań prewencyjnych w parkach, aby odizolować je np. ekranami od szkodliwego hałasu - twierdzi Alan Grinde. - Brakuje też nieco współpracy z NGO-sami, aby lepiej diagnozować potrzeby konkretnych grup społecznych.

Najważniejsze rekomendacje? M.in. skupienie się na miejscach ciszy oraz konsultacjach społecznych.

Warto wspomnieć, że pod względem hałasu - województwo kujawsko-pomorskie w raporcie zajęło ostatnie miejsce na mapie kraju. Dlaczego? Posłuchajcie.

Jadwiga Wojciechowska

2026-06-02
Jadwiga Wojciechowska/fot. Zdzisław Nawrat

Jadwiga Wojciechowska/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Jadwigą Wojciechowską

Ukryty głód dotyka polskie dzieci - wynika z raportu Federacji Banków Żywności. Żołądki maluchów wypełniane są jedzeniem bez wartości, które nie odżywia właściwie organizmu. Mamy do czynienia z tzw. niedożywieniem jakościowym, które jest trudne do wykrycia. M.in. o tym problemie rozmawialiśmy z Jadwigą Wojciechowską, prezesem Banku Żywności w Toruniu.



Jak się okazuje, wśród najmłodszych mamy do czynienia z tzw. niedożywieniem jakościowym, które jest trudne do wykrycia. O co jeszcze pytała swojego gościa Adriana Andrzejewska-Kuras? Chociażby o zmieniający się profil głodu.

Bo głód wśród dzieci się zmienia. Coraz mniej maluchów ma puste brzuchy, ale coraz więcej ma je wypełnione złej jakości jedzeniem. Produkty przetworzone, słodkie napoje, słone przekąski czy słodycze zastępują na przykład drugie śniadanie.

Rodzice wybierają te produkty, bo są tańsze niż zdrowa żywność, jednak najczęściej przyczyną złej diety jest nie bieda, a brak świadomości, o czym mówiła rozmówczyni Adriany Andrzejewskiej-Kuras.

- Rodzice nie mają świadomości, jak to jest szkodliwe dla organizmu - mówi Jadwiga Wojciechowska. - Nie jest to widoczne na zewnątrz, przynajmniej nie od razu. Dopiero po czasie widzimy, że dzieci zaczynają chorować, mniej się angażują w nauczanie. Jest bardzo dużo dzieci otyłych, naprawdę przeraźliwie otyłych. Nie wiem dlaczego rodzice nie zwracają na to uwagi.

Ci rodzice, których nie stać na to, by kupić dobrej jakości jedzenie dla dziecka mogą skorzystać z pomocy banku żywności.

- Odbieramy żywność ze sklepów, żywność krótkoterminową, produkty drogie i dobre jakościowo. Na przykład jogurty, te droższe. One nie są sprzedawane, bo są drogie i wtedy trafiają do nas - mówi Jadwiga Wojciechowska.

Dodaje, że w Toruniu z pomocy banku korzystają 74 rodziny, a dodatkowo żywność wydaje 16 organizacji. - Te rodziny codziennie odbierają żywność krótkoterminową.

Problem ukrytego głodu i niedożywienia jakościowego dotyczy nie tylko dzieci, ale też seniorów, którzy często muszą wybierać między zakupem jedzenia a leków.

- Oni mają naprawdę niskie emerytury, a do tego wszystkiego wstydzą się i tłumaczą, że są ludzie w jeszcze gorszej sytuacji. I dlatego nie przychodzą do nas, niestety. Powinno się kierować tych ludzi do nas. My z nimi porozmawiamy, pracownicy zatwierdzą i będą dostawać te nasze paczki żywnościowe, które są naprawdę bardzo fajne, atrakcyjne - mówiła Jadwiga Wojciechowska.

Edyta Tubiszewska: „Wszystko, co dla dziecka najważniejsze, jest za darmo"

2026-06-01
Edyta Tubiszewska/fot. Łukasz Olszówka

Edyta Tubiszewska/fot. Łukasz Olszówka

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Edytą Tubiszewską

Jak dzieci widzą i czują świat? Co jest dla nich ważne? Co daje im szczęście, a co wywołuje smutek? Czym jest szczęśliwe dzieciństwo? Gościem „Rozmowy Dnia" była psycholog dziecięcy Edyta Tubiszewska.



- Wszystko to, czego potrzebuje dziecko dla prawidłowego rozwoju jest za darmo: przytulenie, które daje ukojenie, kołysanie, wygłupy na dywanie, zabawa w piaskownicy, pisanie patykiem w piasku, budowanie zamków. To zapisuje się w pamięci dziecka i to daje poczucie akceptacji, bezpieczeństwa i miłości. Takie momenty właśnie, gdzie mama jest ze mną tu i teraz - mówiła Edyta Tubiszewska, psycholog dziecięcy, którą gościła w studiu PR PiK Agnieszka Marszał.

Podkreślała, że czas i relacje - to najlepszy prezent, jaki możemy dać naszym dzieciom. Apelowała, by poświęcić dzieciom uwagę i zrozumienie i nie lekceważyć ich problemów.

- Mimo, że byliśmy kiedyś dziećmi, to troszkę mam takie poczucie, że zapomnieliśmy, jak to jest być dzieckiem. Często jest tak, że te duże sprawy w małych głowach są przez nas interpretowane, jako takie błahostki, a chwilami nie zauważamy podstawowych potrzeb dzieci. A one przede wszystkim potrzebują uwagi, gdy o tym mówią, potrzebują zwykłego czasu, przytulenia, czyli czegoś, co coś kształtuje pozytywną samoocenę i wpływa na poczucie własnej wartości - mówiła Edyta Tubiszewska.

Wakacyjne szkolenie w wojsku. Kpt. Bartłomiej Budnik: Zapłacimy za nie, ale to nie urlop. Trzeba dać coś od siebie

2026-05-29
Kpt. Bartłomiej Budnik/fot. Izabela Langner

Kpt. Bartłomiej Budnik/fot. Izabela Langner

PR PiK Rozmowa Dnia - kpt. Bartłomiej Budnik

Można zdobyć nowe umiejętności, a przy okazji zarobić. Gdzie? W wojsku. 8 czerwca wystartuje kolejna edycja programu „Wakacje z wojskiem". Dobrowolne, bezpłatne szkolenie trwa 27 dni. Turnusy organizowane będą w blisko 90 lokalizacjach na terenie całej Polski. Jak wygląda takie szkolenie? Kto może skorzystać i jak się zgłosić? W „Rozmowie Dnia" pytaliśmy kpt. Bartłomieja Budnika z Wojskowego Centrum Rekrutacji w Bydgoszczy.

- Te szkolenia są przeznaczone dla wszystkich chętnych - mówi kpt. Bartłomiej Budnik. - Wystarczy, że mamy skończone 18 lat, mamy zdolność do czynnej służby wojskowej, czyli jesteśmy zdolni fizycznie i psychicznie do pełnienia tej służby. Oczywiście potrzeba również dużo dobrych chęci. Górna granica wieku to teoretycznie 63 lata, ale ja bym jednak proponował, żeby młodzi ludzie i w sile wieku przeszkolili się w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, na przykład w ramach programu „Wakacje z wojskiem".

Za udział w szkoleniu każdy uczestnik otrzyma wynagrodzenie. Zatem, jak wygląda taki jeden dzień szkoleniowy? - Mówiąc „Wakacje z wojskiem" nie mamy na myśli urlopu, ponieważ tutaj będzie trzeba jednak coś od siebie dać - sygnalizuje gość „Rozmowy Dnia". - Wstać wcześnie rano, wziąć udział w porannym rozruchu, stanąć do porannego apelu i potem rozpocząć dzień szkoleniowy. Ochotnik poznaje najprostszą żołnierkę, uczy się zachowania w grupie, jak dać sobie radę w przygodnym terenie, podstaw survivalu, pierwszej pomocy. Nauczy się również strzelać, rzucać granatem, pozna tajniki topografii. Zobaczy, jak odnaleźć się w terenie, który jest mu kompletnie obcy - informuje kpt. Bartłomiej Budnik.

Michał Borowczyk w „Rozmowie Dnia": Fałszywy alarm może wydłużyć czas oczekiwania na pomoc

2026-05-28
Dyspozytor medyczny Michał Borowczyk w studiu PR PiK. / Fot. Izabela Langner

Dyspozytor medyczny Michał Borowczyk w studiu PR PiK. / Fot. Izabela Langner

Rozmowa Dnia PR PiK - Michał Borowczyk

Czy fałszywe zgłoszenia są zmorą dyspozytorów medycznych? W jaki sposób dyspozytorzy weryfikują wezwania? Jakie mogą być konsekwencje fałszywego alarmu?

Gościem Michała Słobodziana w porannej „Rozmowie Dnia" był Michał Borowczyk z Dyspozytorni Medycznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy oraz z Katedry Ratownictwa Medycznego Collegium Medicum w Bydgoszczy UMK w Toruniu.

- Służb nigdy nie zabraknie, ale jeśli będą zajęte realizacją fałszywych zleceń, to może to wydłużyć czas oczekiwania na pomoc w sytuacjach, gdy jest ona niezbędna. Za fałszywe wezwanie ponosimy koszty finansowe, a nawet ryzykujemy czyimś zdrowiem i życiem - mówi Michał Borowczyk. - Osoba, która jest autorem takiego zgłoszenia - za wprowadzenie służb w błąd - może być ukarana co najmniej grzywną 1500 zł oraz pokryciem kosztów całej akcji. W skrajnych przypadkach jest to nawet kara do 15 lat więzienia.

Jak weryfikowane są zgłoszenia na nr alarmowe?

- Przeprowadzamy dokładny wywiad z alarmującym, a następnie porównujemy te informacje z centralną bazą danych i lokalizacją autora telefonu - mówi Michał Borowczyk. - Najlepiej podczas wykonywania zgłoszenia alarmowego skupić się na odpowiadaniu na pytania dyspozytora. On wypyta nas o wszystkie ważne szczegóły w odpowiedniej kolejności. I pomoże.

Rozmawialiśmy również o systemach SOS w samochodach i o tym, w jaki sposób skutecznie wezwać pomoc.

Mirosław Wróblewski, prezes UODO: Zbyt lekkomyślnie przekazujemy swoje dane osobowe

2026-05-27
Mirosław Wróblewski/fot. Zdzisław Nawrat

Mirosław Wróblewski/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - Mirosław Wróblewski, prezes UODO

Mieszkańcy regionu mogli spotkać się z pracownikami Urzędu Ochrony Danych Osobowych w ramach akcji „UODO rusza w kraj”. Prezes urzędu Mirosław Wróblewski mówił w środowej „Rozmowie Dnia”, że spotkania pokazały rosnącą świadomość, ale wciąż mamy wiele do zrobienia.

Nadal zbyt często udostępniamy swoje dane bez przemyślenia. - Często jest tak, że wyrazimy zgodę na przetwarzanie danych osobowych, a nie zorientujemy się, że wyraziliśmy także zgodę całej grupie kapitałowej - informuje Mirosław Wróblewski. - To czasami jest nawet kilkaset podmiotów i potem się dziwimy, że otrzymujemy telefony z niechcianym marketingiem.

Prezes UODO mówi o sprzeciwie telefonicznym. Jeden prosty komunikat sprawi, że nie będziemy już dostawać niechcianych treści. - Sprzeciw telefoniczny wyrażony wyraźnie „proszę usunąć moje dane z państwa bazy” jest skuteczny bezwarunkowo i z tego trzeba korzystać - radzi Mirosław Wróblewski.

Rozszerza się zakres danych osobowych, które powinniśmy chronić w związku z rozwojem AI. Już nie tylko PESEL czy adres zamieszkania, ale też wizerunek i głos to aspekty, które powinniśmy chronić. - Zjawiska w postaci deep fake'ów, zastosowanie algorytmów sztucznej inteligencji, które mogą nie tylko spowodować straty finansowe, ale mogą to być także strategie reputacyjne, czyli można podłożyć głos i wypowiedzieć jakieś tekst, manifest polityczny. Potem jednak taka osoba musi wytłumaczyć się reszcie świata, że to nie była ona, tylko świetnie zmanipulowany algorytm - mówi prezes UODO.

Zobacz także

599 komitetów wyborczych z regionu zgłosiło swój udział w wyborach samorządowych

2024-02-13, 13:22

Łukasz Schreiber z poparciem Konfederacji. Powstał KWW „Bydgoska Prawica”

2024-02-12, 18:11

Schreiber: Musimy odpowiedzieć na największy problem komunikacji miejskiej – brak kierowców [Rozmowa dnia]

2024-02-12, 09:45

Rozmowa Dnia

2024-02-12, 06:00

Schreiber zapowiada darmową komunikację. I ogłasza hasło kampanii: „Naprzód Bydgoszcz"

2024-02-11, 15:37

Były wojewoda Mikołaj Bogdanowicz ogłosił start w wyborach. Tę gminę dobrze zna

2024-02-10, 15:55

Arkadiusz Fajok: Przede wszystkim mamy działać, a nie dokonywać wojenek [Rozmowa dnia]

2024-02-08, 09:55

Paweł Gulewski będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Torunia

2024-02-07, 21:07

We Włocławku nie będzie wspólnej listy KO i Lewicy. „Do tanga trzeba dwojga”

2024-02-07, 18:57

Edukacja, kultura, sport we Włocławku. Działacze KO podsumowują kadencję

2024-02-07, 17:10
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę