Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Koniec dwóch filii biblioteki publicznej w Bydgoszczy? Zbigniew Ostrowski: Powinny być finansowane przez miasta

2026-06-18
Zbigniew Ostrowski wicemarszałek województwa/fot. Tomasz Bielicki

Zbigniew Ostrowski wicemarszałek województwa/fot. Tomasz Bielicki

PR PiK Rozmowa Dnia - Zbigniew Ostrowski

Czy filie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy przy ul. Bohaterów Kragujewca 11 i Ujejskiego zostaną zlikwidowane? Uchwała z takim zamiarem ma trafić pod obrady sejmiku województwa w najbliższy piątek. Jakie są powody planów likwidacji? M.in. o to pytaliśmy wicemarszałka województwa Zbigniewa Ostrowskiego.

- Ta uchwała to jest niemalże końcowy etap rozmów, które prowadzimy z Bydgoszczą i Toruniem, na temat prowadzenia filii miejskich - powiedział Zbigniew Ostrowski w „Rozmowie Dnia”.

Jak przyznał gość na antenie Polskiego Radia PiK, sprawa dotycząca tych dwóch filii Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy ma swój początek... w 1999 roku. - Wtedy to, na mocy ustawy o prowadzeniu bibliotek Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy i Toruniu podpisały z miastami porozumienia o prowadzeniu w ich imieniu filii bibliotecznych. Tamta konstrukcja, wynikająca z ustawy mówiła o tym, że my, realizując zadania miasta jako województwo będziemy oczekiwali od nich pełnej odpłatności za prowadzenie tych filii. Od początku była to trudna sprawa, miasta nigdy nie stanęły na wysokości zadania, aby pokrywać wszystkie koszty funkcjonowania własnych filii bibliotecznych - dodał wicemarszałek województwa.

Władze regionu postanowiły podjąć działania, by to miasta pokrywały wszystkie koszty związane z funkcjonowaniem ich własnych filii. - Zrobiliśmy to z tego powodu, że każdy z nas wie, jak wygląda sytuacja finansowa samorządów nie tylko lokalnych, ale i także Wojewódzkiego - argumentował Zbigniew Ostrowski. - Uważaliśmy, że musimy tę sprawę w końcu uregulować, tym bardziej, że pojawiały się zapytania i głosy radnych, którzy pytali, dlaczego województwo pokrywa koszty, które właściwie nie są w zakresie działania samorządu regionu. Filie powinny być finansowane przez miasta - przyznał.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Miasta takie jak Grudziądz potrzebują parasola inwestycyjnego

2026-06-17
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/fot. nadesłane

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/fot. nadesłane

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz

Dramatyczna kondycja finansowa szpitali, wyludniające się miasta, wykluczenie komunikacyjne - to problemy Polski lokalnej. Jak wyglądają z perspektywy Warszawy? Gościem „Rozmowy Dnia” była Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej i przewodnicząca Polski 2050.

O demografii w całym kraju, a zwłaszcza o sytuacji w mniejszych miejscowościach, ministra mówi jak o katastrofie.

- Dlatego że spełniają się najgorsze projekcje, jeśli chodzi o dzietność - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. - Nie można zmienić demografii z chwili na chwilę. Należy przede wszystkim otoczyć szczególnym parasolem inwestycyjnym właśnie małe miasta, takie jak Grudziądz. Warszawa, Gdańsk, Kraków poradzą sobie rozwojowo, a istnieje ogromne ryzyko, że jeżeli właśnie takie miejscowości jak Grudziądz, Skierniewice czy Stargard nie dostaną szczególnego wsparcia, to staną się zapomnianymi miastami, gdzie mieszkają zapomniani seniorzy - dodaje.

W co - zdaniem ministry - trzeba inwestować? Przede wszystkim w transport.

- W przypadku Grudziądza to jest m.in. połączenie kolejowe z Gdańskiem, ale także dużo lepsze połączenie z Warszawą, bo dzisiaj bezpośrednich kursów z Warszawą Grudziądz nie ma. Chodzi też o skomunikowanie z całą okolicą, żeby Grudziądz stał się miejscem dobrych usług publicznych. I stąd inwestycje w szpitale, w żłobki, w branżowe centra umiejętności, w szybki internet. Wymieniam te inwestycje, dlatego że to jest to, co w Grudziądzu, ale i w całym województwie kujawsko-pomorskim zostało sfinansowane z inwestycji w ramach Krajowego Planu Odbudowy - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

W poniedziałek poznaliśmy docelową mapę rozwoju połączeń kolejowych w Polsce, która powstała w ramach projektu Zintegrowanej Sieci Kolejowej (czyli długoterminowego planu rozwoju sieci kolejowej w Polsce po 2035 roku; został opracowany m.in przez ekspertów Portu Polska oraz PKP PLK). Województwo kujawsko-pomorskie jest w nim uwzględnione: Grudziądz, Toruń, Włocławek, Bydgoszcz.

- Jeśli chodzi o Grudziądz, to plan jest taki, żeby dzisiejsze połączenie do Gdańska z 1 godziny i 40 minut skrócić do 35 minut i żeby docelowo dojazd do Warszawy zajmował trochę ponad godzinę - teraz realnie trwa to z przesiadkami ponad 4 godziny. Ale istotą jest nie tylko stworzenie planu, trzeba jeszcze mieć pieniądze na to, żeby te inwestycje zrealizować. Idą na nie fundusze europejskie i pieniądze z KPO - dajemy absolutnie bezprecedensowe pieniądze właśnie na rozwój kolei.

Natomiast musimy zapewnić pieniądze dalej na rozwój kolei. Kolejny budżet unijny już leży na stole, będziemy dzielić te środki dosłownie w najbliższych miesiącach. Przy tym stole będzie marszałek kujawsko-pomorskiego. Priorytety wskazuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Jednym z nich absolutnie jest wsparcie właśnie takich miast jak Grudziądz oraz komunikacji z i wokół takiego miasta. Będzie coraz więcej seniorów, to jest nieuniknione. Ci seniorzy muszą mieć możliwość dojechania do szpitala w Grudziądzu. Zresztą szpitala, który dostał bardzo duże dofinansowanie z KPO na kardiologię, na unowocześnienie, na cyfryzację - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Zyskał nie tylko Grudziądz, ale także na przykład Włocławek, który kupił najnowocześniejszy w historii sprzęt dla szpitala. Jego dyrektor zastanawia się jednak, czy będą pieniądze z NFZ-u na to, żeby tego sprzętu używać.

- Pieniądze europejskie to pieniądze inwestycyjne. To nie są i nigdy nie były środki na bieżące funkcjonowanie państwa polskiego. Mają iść na to, żeby robić duże, sensowne inwestycje publiczne. I dlatego te pieniądze przekierowaliśmy na Polskę lokalną, na transport, na kolej. Rzeczywiście szpital we Włocławku otrzymał prawie 48 milionów złotych, ale potrzebujemy więcej pieniędzy na bieżące funkcjonowanie ochrony zdrowia. I tu się zaczyna bardzo poważna rozmowa z ludźmi, bo pieniądze nie rosną na drzewach pomimo tego, że niektórzy politycy chcieliby ludziom to wmówić - odpowiada Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Krzysztof Wiśniewski: Zagrożenia chemiczne, biologiczne, wojna - na to muszą dziś być gotowi ratownicy

2026-06-16
Krzysztof Wiśniewski/fot. Izabela Langner

Krzysztof Wiśniewski/fot. Izabela Langner

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Krzysztofem Wiśniewskim

Ogólnopolskie Forum Ratownictwa odbędzie się dziś w Inowrocławiu. To 28. odsłona wydarzenia, tym razem pod hasłem „Ochrona ludności w świetle współczesnych zagrożeń”. M.in. o nowych wyzwaniach dla ratowników medycznych rozmawialiśmy z Krzysztofem Wiśniewskim, rzecznikiem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.



Pandemia COVID-19 pokazała, że trzeba być przygotowanym na nowe wyzwania biologiczne. Ratownicy medyczni szkolą się też z zakresu zagrożeń chemicznych, nuklearnych czy związanych z terroryzmem i wojną.

- My już nie tylko uczymy się resuscytacji, postępowania w stanach zagrożenia życia, chociażby ataku astmy czy zawału mięśnia sercowego, udaru, ale właśnie szkolimy się z medycyny taktycznej, z medycyny pola walki- mówi Krzysztof Wiśniewski. - Już wiele lat temu zaczęliśmy szkolenia, chociażby z CBRNE, czyli to są takie zagrożenia chemiczne, biologiczne, radiacyjne, nuklearne - to są skróty właśnie od słów angielskich. Te szkolenia są w tej chwili nawet wskazywane jako obowiązkowe dla jednostek ochrony zdrowia, szczególnie dla zespołów ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych, gdzie my będziemy mieć styczność w pierwszej fazie właśnie z pacjentami o obrażeniach ciała spowodowanych skutkami wojennymi.

Krzysztof Wiśniewski, podobnie jak wielu polskich ratowników, jest członkiem Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej, który jeździ od kilku lat na Ukrainę i tam pomaga, ale i zdobywa doświadczenie.

- Pracowaliśmy w izbach przyjęć, na blokach operacyjnych, na intensywnej terapii. Zaopatrywaliśmy rany, przeprowadzaliśmy amputacje z powodu właśnie obrażeń wybuchami. Mieliśmy też misję szkoleniową, czyli szkoliliśmy tamtejszą ochronę zdrowia właśnie z medycyny pola walki i taktycznej, ale także jeździliśmy do tych wiosek czy miasteczek przyfrontowych, gdzie ta lokalna ochrona zdrowia nie była w stanie dotrzeć z powodu dużej liczby poszkodowanych. My tam docieraliśmy do pacjentów obłożnie chorych, którzy nie mogli dotrzeć do większych miast na Ukrainie - mówił gość „Rozmowy Dnia" Polskiego Radia PiK.

Sebastian Borowiak

2026-06-15
Sebastian Borowiak. / Fot. Tomasz Kaźmierski

Sebastian Borowiak. / Fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Sebastianem Borowiakiem

Kiedy najwcześniej pojedziemy nowymi odcinkami drogi S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem? Co z kolejnym fragmentami tej drogi? Na jakim etapie jest budowa kilku ważnych obwodnic w naszym regionie?

O tym po godz. 8.30 w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK, Maciej Wilkowski rozmawiał z Sebastianem Borowiakiem, dyrektorem bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.



Jednym z głównych tematów były postępy prac na budowie drogi ekspresowej S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem. Na dwóch fragmentach - od węzła Stryszek do Solca Kujawskiego – zaawansowanie prac jest na poziomie 25–28%. Najbardziej zaawansowana jest budowa odcinka Solec Kujawski - Toruń Zachód.

- To jest blisko 20-kilometrowy odcinek, a realizuje go firma Kobylarnia, nasza firma lokalna, z grupą Mirbud. W tej chwili zaawansowanie prac sięga blisko 60% całego odcinka, więc można powiedzieć, że już jest z górki. Większość z tych dużych, ciężkich prac jest wykonana, teraz nakładane są kolejne warstwy bitumiczne - mówił Sebastian Borowiak, szef bydgoskiego oddziału GDDKiA.

Prof. Roman Leppert

2026-06-12
Prof. Roman Leppert/fot. Radosław Łączkowski/Archiwum

Prof. Roman Leppert/fot. Radosław Łączkowski/Archiwum

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z prof. Romanem Leppertem

Nowe podstawy programowe, obowiązkowa edukacja zdrowotna, zakaz dotyczący smartfonów - to tylko część zmian, jakie zaczną od września obowiązywać w polskich szkołach. O nich Maciej Wilkowski rozmawiał z gościem „Rozmowy Dnia" PR PiK profesorem Romanem Leppertem z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, ekspertem w dziedzinie pedagogiki.



Jedną z nowości będzie zastąpienie HiT-u, czyli przedmiotu Historia i Teraźniejszość, Edukacją Obywatelską. Pojawiły się w związku z tym zarzuty o „wynarodowianie”. Jak komentuje to bydgoski naukowiec?

- Zdecydowanie się z tym argumentem nie zgadzam. Myślę, że takie przekonanie, które pojawia się w dyskursie publicznym, jest formułowane z jednej strony sceny politycznej – tej, która no właśnie identyfikuje się z poprzednim ministrem edukacji i z zaproponowanym, wprowadzonym za czasów jego rządów przedmiotem Historia i Teraźniejszość. Jeżeli czegoś nam brakuje w polskiej edukacji, to na pewno dobrze pomyślanej edukacji obywatelskiej. Wysiłki podejmowane w tym zakresie są naprawdę bardzo istotne - mówił prof. Roman Leppert, gość „Rozmowy Dnia”.

Jednym z wątków rozmowy była także kolejna edycja stypendium im. Aleksandry Lewińskiej, wieloletniej dziennikarki bydgoskiej Gazety Wyborczej. Ola zmarła w 2024 roku. Przyjaciele dziennikarze uczcili jej pamięć, serce i wrażliwość organizując konkurs i przyznając doroczne stypendium dla młodej, zdolnej młodzieży pasjonującej się dziennikarstwem.

Marta Myśliwiec

2026-06-11
Marta Myśliwiec/fot. Izabela Langner

Marta Myśliwiec/fot. Izabela Langner

PR PiK - Rozmowa Dnia - Marta Myśliwiec

Wakacyjne bezpieczeństwo jest „Tematem Tygodnia" w Polskim Radiu PiK. O zorganizowanych formach wypoczynku dla dzieci rozmawialiśmy z Martą Myśliwiec z bydgoskiego sanepidu.

Wakacje za pasem, przed sanepidem czas wzmożonych kontroli. Inspektorzy zbadają stan kąpielisk, a także przyjrzą się punktom gastronomicznym. Będą sprawdzać też miejsca wypoczynku dzieci i młodzieży.

Marta Myśliwiec z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy mówiła w „Rozmowie Dnia” w Polskim Radiu PiK, że w ubiegłym roku przeprowadzono 556 takich kontroli. Jakie były najczęstsze nieprawidłowości?

- Najczęściej brakowało ciepłej wody, dostępnej na bieżąco dla uczestników wypoczynku. Aspekty higieniczne w pokojach nie spełniały wymogów - pojawiał się grzyb w pomieszczeniach, gdzie nocowały dzieci - opowiadała. - Zdarzały się sytuacje, że personel nie miał odpowiednich badań i orzeczeń do celów sanitarno-epidemiologicznych, żywność też zdarzała się przeterminowana. (...).

Bartosz Bieliński

2026-06-10
Bartosz Bieliński/fot. nadesłane

Bartosz Bieliński/fot. nadesłane

Rozmowa Dnia z Bartoszem Bielińskim. Materiał Macieja Wilkowskiego

Jak zmiany w przepisach związanych z ruchem drogowym wpływają na poprawę bezpieczeństwa? Czy kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich jeżdżących rowerami i hulajnogami? M.in. o tym Maciej Wilkowski podczas „Rozmowy Dnia” rozmawiał z Bartoszem Bielińskim, wiceprezesem Polskiego Związku Motorowego.

Jedna z poruszonych kwestii dotyczyła kasków na głowach rowerzystów i osób korzystających z hulajnóg. Obecnie kask muszą mieć osoby do 16. roku życia, co zdaniem Bielińskiego nie jest odpowiednie. – Kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich. Czym różni się głowa 16-latka od dorosłej osoby? Mam nadzieję, że dorosłym będzie głupio, że dzieci jeżdżą w kaskach i stwierdzą, że także należy założyć ochronę na głowę. Oby to weszło ludziom w nawyk i zrobiła się na to moda – przyznał.

Nasz rozmówca odniósł się także do zagadnienia dotyczącego zmian w egzaminie na prawo jazdy. Kursanci będą zmagać się z mniejszą liczbą pytań, ominie ich także plac manewrowy. To lepiej czy gorzej? – Czas pokaże, zobaczymy, jakie efekty przyniesie zmiana. Zmiany są po to, by kierowcy przestawali uczyć się zdać egzamin, a zaczęli uczyć się jeździć – zaznaczył wiceprezes PZMot-u. – Są jednak rzeczy, które powinny być dodane, jak choćby manewrowanie samochodem w trakcie poślizgu itd. – dodał.

Nie zabrakło także tematu ogólnego bezpieczeństwa na polskich drogach. Czy fotoradarów powinno być więcej? – Wystarczy podać przykład Szwecji, gdzie jest prawie 3000 fotoradarów. U nas jest niespełna 500. Bezpieczeństwo na drogach w obu krajach jest nieporównywalne. Trzeba jednak ustawiać fotoradary w rozsądnych miejscach – stwierdził Bartosz Bieliński.

Rozmowa odbyła się w trakcie finału Ogólnopolskiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego rozgrywanego w Koronowie. – Stan wiedzy dzieci na temat bezpieczeństwa jest naprawdę wysoki. Dzieciaki potrafią rozgryźć pytania, z którymi mieliby problem niektórzy na egzaminie na prawo jazdy. Warto zaznaczyć, że uczestnicy nie korzystają z żadnej pomocy w postaci telefonów. Sprawdzane są zresztą nie tylko umiejętności teoretyczne, ale też praktyczne, a także wiedza z zakresu pierwszej pomocy – powiedział nasz rozmówca.

WOAK Toruń skrócił czas pracy. Dyrektor: Chcemy utrzymać ten tryb po zakończeniu pilotażu

2026-06-09
Łukasz Wudarski/fot. Zdzisław Nawrat

Łukasz Wudarski/fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - Łukasz Wudarski, dyrektor WOAK Toruń

Mija pół roku od wprowadzenia w Polsce pilotażu skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Z naszego regionu bierze w nim udział m.in. Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu. Jego dyrektor Łukasz Wudarski podsumował na antenie Polskiego Radia PiK ten czas.

- Skróciliśmy dzień pracy - informuje Łukasz Wudarski. - Z powodu tego, że pracujemy w tak zwanym systemie równoważnym - mamy do wypracowania w ciągu tak zwanego okresu rozliczeniowego jakąś pulę godzin - my tą pulę skróciliśmy. Jeżeli wieczorem nie ma żadnych wydarzeń i pracujemy w trybie, nazwijmy to, administracyjnym to pracujemy po 7 godzin - dodaje.

Dyrektor WOAK Toruń zapowiada, że niedługo będą pracować jeszcze krócej. - Program zakładał, że do końca czerwca pracujemy w trybie 35 godzin w tygodniu, a od 1 lipca w trybie 32 godzin w tygodniu - zaznacza gość „Rozmowy Dnia”.

Łukasz Wudarski przyznaje, że skrócenie dnia pracy wymagało jej przeorganizowania oraz przeprowadzenia szkoleń. Uważa jednak, że udział w ministerialnym pilotażu sprawdza się. - Pracownicy są bardzo zadowoleni, zresztą my również - przyznaje. - Chcielibyśmy utrzymać ten tryb skróconego czasu pracy po zakończeniu programu - dodaje dyrektor WOAK Toruń.

Były też pewne trudności. - Największy problem mieliśmy z wprowadzeniem i wdrożeniem systemu do monitorowania czasu pracy - podkreśla Łukasz Wudarski. - Okazało się, że system, który wybraliśmy to bardzo dobry system, ale to jest prawdziwy kombajn, a my raczej takiego kombajnu nie potrzebowaliśmy. Potrzebny nam był zdecydowanie prostszy program - dodaje.

Piotr Całbecki: Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem

2026-06-08
Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. / Fot. Radosław Jagieła

Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki. / Fot. Radosław Jagieła

Rozmowa Dnia PR PiK - Piotr Całbecki

Z czego Piotr Całbecki jest najbardziej dumny myśląc o Kujawsko-Pomorskiem?

– Jest wiele powodów do dumy. Mamy wspaniałych i solidarnych mieszkańców, którzy są gotowi nieść pomoc w każdej sytuacji i na każdym szczeblu – od wsparcia sąsiedzkiego po działania na poziomie województwa – mówi marszałek Piotr Całbecki.

– Nasz region tworzą dwa subregiony – Kujawy i Pomorze. Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Powstają nowe szpitale, rozwija się kolej, a współpraca między samorządowcami przynosi wymierne efekty. Może nie jesteśmy najbogatszym regionem w kraju, ale radzimy sobie bardzo dobrze – podkreśla marszałek.

Problemy?

– To niekończący się katalog. Wciąż mierzymy się m.in. z opóźnieniami w niektórych inwestycjach. Przykładem jest szpital we Włocławku, który mógłby być już ukończony, gdyby nie problemy z poprzednich lat. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy realizację projektu przejęły Kujawsko-Pomorskie Inwestycje Medyczne - twierdzi Piotr Całbecki. - Wkrótce ogłoszony zostanie kolejny przetarg związany z tąinwestycją, który umożliwi wyburzenie starej części szpitala i budowę nowego obiektu w tym miejscu.

Podczas rozmowy pytaliśmy również o statystyczny rozdział Bydgoszczy i Torunia.

37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów. Dr Arkadiusz Kierys: Prędzej czy później rządzący oddaliby władzę

2026-06-05
Dr Arkadiusz Kierys w toruńskim studiu PR PiK. / Fot. Zdzisław Nawrat

Dr Arkadiusz Kierys w toruńskim studiu PR PiK. / Fot. Zdzisław Nawrat

PR PiK Rozmowa Dnia - dr Arkadiusz Kierys

To już 37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów, które odbyły się w czerwcu 1989 roku. Zdaniem gościa „Rozmowy Dnia” dra Arkadiusza Kierysa, historyka z Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, ówczesna opozycja nie odniosłaby zwycięstwa, gdyby nie zła sytuacja gospodarcza Polski.

- To byłoby niemożliwe, gdyby sytuacja gospodarcza była taka, jaka obecnie jest np. w Chinach komunistycznych - uważa gość „Rozmowy Dnia”. - Po pierwsze ludzie nie wyszliby na ulicę. Proszę pamiętać, że niemalże każde polskie wystąpienie odbywało się po jakichś podwyżkach cen artykułów, najczęściej spożywczych, mięsnych - dodaje.

- Wyniki wyborów z czerwca 1989 roku dla wszystkich były zaskoczeniem - uważa historyk. Sądzi również, że nawet, jeśli rozstrzygnięcia przy urnach były inne, prawdopodobnie prędzej czy później rządzący oddaliby władzę. - Mimo że komuniści się spodziewali to może rzeczywiście mieli nadzieję, że porażka nie będzie aż tak duża, że zachowają władzę. Myślę, że jeśli komuniści wygraliby tamte wybory, to załamanie się bloku sowieckiego byłoby odłożone w czasie - mówi dr Arkadiusz Kierys.

Gość „Rozmowy Dnia” zaznacza, że wynik wyborów pozwolił na bezkrwawe przejęcie władzy i wprowadzenie demokracji. - Do wspólnego stołu zasiedli strażnicy i ci, którzy niedawno w tych więzieniach byli - uważa. - Chociaż są różne oceny, np. Andrzej Zybertowicz mówił m.in., że ówczesna władza podzieliła się władzą z własnymi agentami, co bardzo poruszyło niektóre środowiska, szczególnie solidarnościowe, ludzi, którzy z pełną determinacją przystąpili do rozmów z władzą komunistyczną właśnie po to, żeby nie było rozlewu krwi, ale żeby nastąpiły zmiany - dodaje dr Arkadiusz Kierys.

Zobacz także

Paweł Szramka: Tylko PSL zgodził się walczyć o zmianę systemu [wideo]

2019-10-09, 11:23

Rozmowa Dnia

2019-10-09, 09:41

Krzysztof Brejza wygrał proces w trybie wyborczym

2019-10-08, 20:05

Joanna Scheuring-Wielgus: Prokuratura ulega kościołowi

2019-10-08, 19:45

Anna Gembicka o turystyce i nowym dworcu kolejowym we Włocławku

2019-10-08, 19:07

Tomasz Latos: Poseł Olszewski mówi nieprawdę. Rzecz o kampusie Akademii Muzycznej w Bydgoszczy

2019-10-08, 17:13

Grzegorz Schetyna o obietnicach wyborczych PiS i deklaracji Lecha Wałęsy

2019-10-08, 16:30

Konfederacja: Bon oświatowy i 1000 plus, czyli wyższa płaca dla wszystkich

2019-10-08, 16:06

Posłanka Iwona Michałek: Grudziądz zasługuje na wyższą szkołę zawodową

2019-10-08, 14:30

Debata wyborcza w Polskim Radiu PiK. Czas na kandydatów do Senatu [wideo]

2019-10-08, 13:11
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę