Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Rafał Kensik

2026-09-08
Rafał Kensik/fot. Facebook/Rafał Kensik

Rafał Kensik/fot. Facebook/Rafał Kensik

86 proc. dzieci nie potrafi rzucić i chwycić piłki odbitej od ściany - wynika z badań. Jak jest ze sprawnością fizyczną mieszkańców regionu? Po co nam ruch? Gościem „Rozmowy Dnia” będzie Rafał Kensik, fizjoterapeuta i metodyk wychowania fizycznego.

Remigiusz Rakowski

2026-09-07
Remigiusz Rakowski/fot. archiwum

Remigiusz Rakowski/fot. archiwum

„Rozmowa dnia" z kom. Remigiuszem Rakowskim [7.09.2026]

Prawo jazdy po nowemu, kontrole hulajnóg i bezpieczeństwo przy szkołach. Gościem „Rozmowy dnia” w Polskim Radiu PiK był kom. Remigiusz Rakowski z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.

Nowe przepisy dla młodych

3 września weszły w życie zmiany w przepisach drogowych. Jednym z nich zmiany dla młodych kierujących.

- Młody kierowca, który zdobędzie uprawnienia po 3 września, będzie wchodzić w tak zwany okres próbny, który będzie trwać 2 lata, a dla osób, które zdobędą uprawnienia jako 17-latkowie, będzie trwał maksymalnie 3 lata. Po 20. roku życia ten okres mija. Musimy pamiętać o tym, że to jest próba dla tego młodego kierowcy, żeby nabrał doświadczenia, jeździł zgodnie z przepisami i nie łamał przepisów ruchu drogowego - podkreśla kom. Remigiusz Rakowski z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Bydgoszczy.

Kierowca będzie mieć kilka ograniczeń. Jeśli popełni dwa wykroczenia dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym, wówczas okres próbny wydłuży się o kolejne dwa lata. Jeśli w tym czasie przekroczy 12 punktów karnych, to będzie musiał zapisać się na kurs doskonalenia techniki jazdy.

Problemy z hulajnogami

Z kolei dla kierowców największym od dłuższego czasu utrapieniem są użytkownicy hulajnóg. Jeżdżą zbyt szybko, nie przestrzegają przepisów. Z tego powodu kujawsko-pomorscy policjanci prowadzili działania „Stop brawurowej jeździe na rowerze i hulajnodze elektrycznej".

- Niestety musimy powiedzieć, że tych wykroczeń policjanci ujawnili bardzo dużo. 222 wykroczenia, które dotyczyły samych kierujących hulajnogami elektrycznymi. To bardzo duża liczba. Najczęstszym wykroczeniem popełnianym przez osoby na na hulajnogach elektrycznych była jazda po chodniku z prędkością większą niż ta zbliżona do prędkości pieszego. Bardzo często widzimy, jak młodzi kierowcy zjeżdżają z jezdni ze ścieżki rowerowej na chodnik i wówczas omijają tych pieszych nie respektując ich przepisów, ich ich prawa - dodaje policjant.



Gość audycji wskazał, że najczęściej wykroczenia na jednośladach popełnia młodzież między 13 a 17 rokiem życia.

Prezes PZLA Sebastian Chmara o aferze w PKOl: Ta instytucja przestała dbać o polski sport

2026-09-04
Sebastian Chmara/fot. Tomasz Bielicki/archiwum

Sebastian Chmara/fot. Tomasz Bielicki/archiwum

„Rozmowa Dnia" z Sebastianem Chmarą [4.09.2026]

Tymczasowe aresztowanie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza i afera Zondacrypto. Jak to rzutuje na polski sport? Czy nasi sportowcy mogą zostać wykluczeni z międzynarodowych struktur? O tym w „Rozmowie Dnia" Maciej Wilkowski rozmawiał z Sebastianem Chmarą, prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Został zatrzymany w związku ze śledztwem w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, będącej sponsorem komitetu. Postępowanie prowadzone jest pod kątem oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy.

Prezesowi komitetu śledczy zarzucają:


  1. przyjęcie korzyści w związku z wpływem na umowę sponsorską PKOl z Zondacrypto,
  2. faworyzowanie grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.

W sprawie pojawił się też luksusowy zegarek wart ok. 40 tysięcy euro, który Radosław Piesiewicz miał otrzymać od prezesa Zondacrypto. Szef PKOl nie przyznaje się do winy.

- To jest taka wielka bomba, która niejako zakończyła albo może rozjaśniła ten cały galimatias, który wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego od jakiegoś czasu już trwa. Kontrowersje, dyskusje, podział w PKOl były od dawna i to przyznam szczerze sytuacja wcześniej bez precedensu. Ta instytucja przestała dbać o polski sport - podkreśla Sebastian Chmara, prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Zdaniem rozmówcy ta sytuacja doprowadziła do sporów politycznych w świecie sportu. - To spowodowało, że przestaliśmy dyskutować o sporcie, a zaczęliśmy przy okazji sportu dyskutować o polityce i to jest dla sportu bardzo złe. To musimy zakończyć - dodaje.

Na wtorek, 8 września, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Mieczysław Nowicki, zwołał posiedzenie prezydium zarządu PKOl. Polski Związek Lekkiej Atletyki będzie głosować za odwołaniem Radosława Piesiewicza.

- Osobiście uważam, że w trybie pilnym należałoby zwołać walne zebranie delegatów Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ponieważ sprawa według mnie jest sprawą nadzwyczajną i najwyższa władza, jaką bez wątpienia jest nadzwyczajne walne zgromadzenie, powinna podjąć decyzję o tym, żeby zamknąć ten temat, ten brzydki rozdział dla polskiego sportu. Pora rozpocząć nowy, czysty, być może nawet z przyspieszonymi wyborami na prezesa PKOl - uważa Sebastian Chmara.

Polskim sportowcom grozi wykluczenie z międzynarodowych rozgrywek. Międzynarodowy Komitet Olimpijski przesłał list do członków PKOl, w którym są trzy scenariusze rozwiązania kryzysu:

  • rezygnacja Radosława Piesiewicza,
  • podjęcie przez organy PKOl decyzji o zawieszeniu bądź odwołaniu prezesa,
  • jeśli problem nie zostanie rozwiązany, MKOl zawiesi PKOl w prawach członkowskich.

Janusz Zemke o sprawie Marka Z., byłego dyrektora bydgoskiego muzeum: „Jest paskudna”

2026-09-03
Janusz Zemke. / Fot. Archiwum PR PiK

Janusz Zemke. / Fot. Archiwum PR PiK

Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Janusz Zemke

- Jeżeli do tego czynu doszło, to oceniam postawę MON-u pozytywnie, zareagował szybko i nie czekał na jakieś rozstrzygnięcia - powiedział były wiceminister obrony narodowej Janusz Zemke, nawiązując do sprawy byłego dyrektora Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy Marka Z., który usłyszał zarzut doprowadzenia podstępem 15-letniej pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej.

- Każdy proces, a jest to paskudna sprawa, oznacza także, że w te swoje osobiste sprawy wikła się instytucje, a trzeba przede wszystkim je chronić oraz karać tych, którzy łamią prawo - dodał.

Jak już informowaliśmy, po rozmowie Marka Z. w ministerstwie 28 sierpnia złożył on rezygnację z pełnionego dotychczas stanowiska. Została ona przyjęta jeszcze tego samego dnia. Za zarzucany czyn mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.

Marek Z. od 20 lat nie jest żołnierzem w służbie czynnej. Za swoją służbę był odznaczany. Dyrektorem Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy został w styczniu tego roku. Jego proces przed sądem w Szubinie ma rozpocząć się 8 września.

Tą sprawą zainteresowało się MON, ze względu na fakt, że Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy podlega pod ministerstwo.

Będzie więcej ataków sabotażowych ze strony Rosji? „Widać, że eskaluje działania”

- Widać, że Rosja eskaluje swoje działania, ale stara się to robić w taki sposób, by nie dać się bezpośrednio złapać za rękę, więc często do tych aktów dywersyjnych wykorzystuje się obywateli innych państw - powiedział Janusz Zemke w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK, nawiązując do ostatnich prawdopodobnych aktów sabotażu, do których doszło w Polsce i w Niemczech.

Mowa o podpaleniu w fabryce produkującej części do dronów w Skarżysku-Kamiennej, podłożeniu ładunków wybuchowych koło elektrowni w Brandenburgii czy uzbrojone drony na lotnisku w Lipsku. Służby polskie i niemieckie twierdzą, że to rosyjskie akcje sabotażowe. - Rosja wykorzystuje obywateli innych państw, którzy często nie mają pojęcia, kto jest zleceniodawcą - poinformował były wiceminister obrony. - Wykonawcy przeważnie robią to z pobudek czysto finansowych, materialnych i Rosja to stosuje - dodał.

Bezpieczeństwo regionalnych zakładów zbrojeniowych

Zatem, czy w obliczu zagrożeń z zagranicy zakłady zbrojeniowe w naszym regionie oraz firmy z sektora obronnego są dobrze zabezpieczone? - Piony odpowiadające za bezpieczeństwo poszczególnych zakładów zostały umocnione - zadeklarował Janusz Zemke, który obecnie jest doradcą prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej. - Jednym z zagrożeń podstawowych, które spółki zbrojeniowe muszą brać pod uwagę, to jest zagrożenie kradzieży technologii. Pamiętajmy, że przeciwnicy chcą przede wszystkim pozyskać technologię, jaką my stosujemy po to, żeby starać się skutecznie jej przeciwdziałać - dodał.

Marek Wojtkowski o konflikcie we włocławskim szpitalu. Pracownicy chcą odwołania dyrektora

2026-09-02
Marek Wojtkowski/fot. Radosław Jagieła

Marek Wojtkowski/fot. Radosław Jagieła

„Rozmowa Dnia" - Marek Wojtkowski, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego i szef KO w regionie

Gościem „Rozmowy Dnia” był Marek Wojtkowski, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego, a jej temat to m.in. trudna sytuacja w szpitalu we Włocławku.



Na początek fakty: na czele komisji kontrolującej szpital, a powołanej przez Urząd Marszałkowski wcale nie stoi Marek Wojtkowski, a takie informacje się pojawiały, a zaraz po nich fala komentarzy, że trudno w takim razie o rzetelność bezstronność.

Marek Wojtkowski wyjaśnił na naszej antenie, że kontrolę w szpitalu we Włocławku prowadzą pracownicy merytoryczni Departamentu Zdrowia i Departamentu Audytu i Kontroli Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.

Potrwa do października – długo – bo i zarzutów jest sporo, między innymi o funkcjonowanie tak zwanego saloniku VIP czy narażenie lecznicy na blisko 30 milionów straty z powodu złych wycen procedur na SOR-ze.

Dyrektor szpitala Dariusz Szczepański na konferencji zwołanej kilka dni temu w bardzo emocjonalnym tonie mówił o tym, że szpital nie ma pieniędzy i ma długi, a bez pieniędzy nowy budynek, który powstaje, może nie być w pełni wykorzystywany.

Gość Agnieszki Marszał, Marek Wojtkowski, odpowiadał w „Rozmowie Dnia”, że Urząd Marszałkowski robi swoje, czyli inwestuje, a pozyskanie pieniędzy i lekarzy jest zadaniem dyrektora placówki. Pytany o to, czy może w takim razie włocławski szpital potrzebuje nowego dyrektora, odpowiedział, że na razie nic na to nie wskazuje.

Dr Izabela Mazanowska: Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele

2026-09-01
Dr Izabela Mazanowska/fot. Jarosław Wieprzycki

Dr Izabela Mazanowska/fot. Jarosław Wieprzycki

Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - dr Izabela Mazanowska

Nad jeziorem Borówno śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli dowody masowych zbrodni hitlerowskich z października 1939 roku. W sierpniu zakończyły się tam ważne prace archeologiczno-sądowe. Mowa o odnalezieniu szczątków minimum 150 osób.

Kim byli zamordowani jesienią 1939 roku? - Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele - mówi dr Izabela Mazanowska z Referatu Badań Historycznych Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy. - Dysponujemy właściwie kilkoma relacjami świadków, którzy może pamiętali albo słyszeli tylko o tym, że w październiku 1939 roku do Borówna ludzi przywożono ciężarówkami, natomiast kim oni byli, a także kim były te osoby, które ich przywoziły - tego niestety nie ustalono. Są podejrzenia, że w tej grupie znajdowali się pacjenci szpitala psychiatrycznego w Świeciu i to też częściowo potwierdziły ekshumacje, które odbyły się w tym miejscu jesienią 1945 roku - dodaje nasza rozmówczyni.

Obecnie przedmiotem zainteresowania śledczych IPN-u są miejsca związane z „Action 1005", czyli akcją, która miała miejsce w 1944 roku. - Jest rok 1942, losy II wojny światowej zaczynają się przechylać w stronę Aliantów - informuje dr Izabela Mazanowska. - W III Rzeszy na szczeblu centralnym zostały więc wydane rozkazy, że należy zacząć zacierać ślady zbrodni popełnionych nie tylko na terenie Polski, ale również Białorusi, Ukrainy, ziem wcielonych czy też Generalnego Gubernatorstwa. Jeżeli chodzi o region Pomorza i Kujaw to w 1944 roku podjęto działania latem. Były koordynowane przez gestapo bydgoskie oraz grudziądzkie - dodaje.

Czy jest szansa na zidentyfikowanie ofiar zbrodni hitlerowskich w Borównie? W jakich jeszcze miejscach w naszym regionie mogą być prowadzone badania? Posłuchajcie całej „Rozmowy Dnia".

Grażyna Dziedzic: Nowa reforma oświaty to nie rewolucja

2026-08-31
Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Tomasz Kaźmierski/Archiwum

Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Tomasz Kaźmierski/Archiwum

Rozmowa Dnia PR PiK - Grażyna Dziedzic

Nowa podstawa programowa w klasach I i IV szkoły podstawowej, modułowe podejście do nauki i tydzień projektowy. Do tego zmiany na stołówkach i w szkolnych sklepikach oraz zakaz używania telefonów komórkowych. Od wtorku (1.09.) uczniów, nauczycieli i rodziców czeka nowa rzeczywistość.

- To nie jest rewolucja. Wiele z tych zmian pojawiało się już w szkołach jako dobre praktyki. Ta reforma ma zaczerpnąć z tych najlepszych przykładów - mówi Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty. - Każda zmiana niesie trochę niepokoju. Jeśli mamy lekki stres, to znaczy, że jesteśmy odpowiedzialni, aby tę zmianę zrealizować dobrze. Uważam, że nauczyciele bardzo dobrze poradzą sobie z tymi wszystkimi nowościami.

Jaki jest cel tych zmian?

- Oczekuje się, że szkoła ma być wymagająca, ale przyjazna i inspirująca. Wiedza ma przekładać się na lepsze rozumienie świata. Stąd wiele takich zadań, które mają wyzwolić u uczniów poczucie sprawczości - uważa Grażyna Dziedzic.

Oczekiwania wobec szkoły są większe niż jedna instytucja może unieść - wynika z raportu „Szkoła do życia” wydanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej.

Dokument powstał na podstawie ogólnopolskiego badania. Wskazano w nim, że 25 proc. badanych ogólnie ocenia współczesną szkołę dobrze, a 36 proc. źle. Najsurowsi są najmłodsi: negatywną ocenę wystawiło 46 proc. osób w wieku 18-25 lat.

Co nie podoba się uczniom? Najczęściej wymieniają przeładowany i archaiczny program nauczania oraz problemy związane z nauczycielami.

A czego uczniowie i rodzice mogą oczekiwać od szkoły? Posłuchajcie całej rozmowy.

Jak zmieni się szkoła po wakacjach? Mówiła o tym regionalna kurator oświaty Grażyna Dziedzic w „Rozmowie Dnia”

2026-06-26
Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Artur Nowak

Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Artur Nowak

PR PiK Rozmowa Dnia - Grażyna Dziedzic

Uczniowie zaczynają wakacje, a szkoły przygotowania do nowego roku szkolnego. Co się zmieni w edukacji? Jaka powinna być współczesna szkoła? Gościem „Rozmowy Dnia” była Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty.

Polscy nauczyciele kończą rok szkolny skrajnie wyczerpani. Jak wynika z ogólnopolskiego raportu przygotowanego na zlecenie ZNP, 50 proc. nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, jak bezsenność, przewlekłe bóle i wyczerpanie.

Co czwarty nauczyciel chce odejść z zawodu. - O nauczycieli trzeba zadbać, bo bez dobrych pedagogów nie ma dobrej szkoły, a bez dobrostanu nauczyciela nie ma dobrostanu ucznia - mówiła w „Rozmowie Dnia” kujawsko-pomorska kurator oświaty Grażyna Dziedzic.

Za chwilę powiedziała kilka słów o nadchodzącej reformie. - Ma osiem kluczowych filarów, jednym z nich jest zadbanie o to, żeby polski nauczyciel darzył swój zawód nie tylko miłością, ale żeby pracodawca zadbał o niego - poinformowała Grażyna Dziedzic.

Kurator oświaty przyznaje, że zarobki nauczycieli są niewystarczające. - Te pieniądze, które dostali nauczyciele na początku mojej kadencji kuratorskiej (od 2024) jedynie zalepiły tragiczne dziury, ale nic nie poszło do przodu. Mamy tutaj wiele do zrobienia - przyznaje gość „Rozmowy Dnia”.

Nadchodzi fala upałów. Dr Krzysztof Buczkowski: Łatwo o zagrożenie życia

2026-06-25
dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

Rozmowa Dnia z dr. hab. n. med. Krzysztofem Buczkowskim

Przetrwanie upału to wyzwanie dla organizmu. Wraz ze wzrostem temperatury znacząco zwiększa się ryzyko odwodnienia oraz przegrzania organizmu.

„To wyjątkowa sytuacja dla organizmu"

O upale mówimy, gdy temperatura powietrza przy powierzchni ziemi przekracza 30 st. C. W czwartek (25.06.) w naszym regionie 33 stopnie, a weekend może być nawet 40.

- Wysokie temperatury to wyjątkowa sytuacja dla naszego organizmu. Myślę, że każdy z nas doświadczył tego w poprzednich sezonach i nadal doświadcza. Nasza termoregulacja ulega nasileniu. Zaczynamy się pocić, łatwiej męczymy się, nasza skóra często robi się czerwona. Kiedy jesteśmy narażeni na ekspozycję słoneczną, czujemy jak ta nasza skóra pali - zaznacza dr n. med. Krzysztof Buczkowski, specjalista medycyny rodzinnej.

Te osoby są szczególnie zagrożone

Jak wskazuje, dla zdrowej osoby na początku upały nie są groźne. Najbardziej na wysokie temperatury zagrożone są dzieci oraz seniorzy.

- Dzieci nie powiedzą nam, że jest im gorąco, że chcą się napić. Dzieci do 3-4. roku życia nie do końca mają sprawne systemy termoregulacji. Stąd łatwo o przegrzanie i inne stany, które wywołują zagrożenie życia. Podobnie jest w przypadku seniorów. Oni również mają upośledzone pragnienie, mniej piją. Często przyjmują też leki, które bywają moczopędne, co też bywa bardzo niebezpieczne - dodaje.

Jak się zabezpieczyć?

Ekspert apeluje też, aby w trakcie upału jak najkrócej przebywać na słońcu. Jeżeli chcemy wybrać się nad jezioro lub ogólnie skorzystać ze świeżego powietrza, najlepiej to zrobić najpóźniej do godzin południowych, kiedy temperatury są nieco niższe. Podobnie jeśli musimy wyjść z domu, na przykład na zakupy.

- Można pójść do sklepu, zrobić zakupy. Trzeba się tylko wcześniej zabezpieczyć. Nakrycie głowy, stosować kremy z filtrem 50, czy też założyć ubranie, żeby bezpośrednio skóra, która jest nasmarowania filtrem nie była narażona na działanie słońca - mówi specjalista.

Dr n. med. Krzysztof Buczkowski wskazuje również, że przebywanie na plaży w szczytowych dla temperatur godzin, jest zdecydowanie złym pomysłem.

Lawina skarg na pracodawców. „Powinniśmy skontrolować nawet 151 tysięcy firm”

2026-06-24
Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Rozmowa z Marcinem Staneckim

8 lipca Państwowa Inspekcja Pracy zyska nowe uprawnienia. Inspektorzy będą mogli zamieniać umowy cywilnoprawne na umowy o pracę.
  • Jak duża może być skala funkcjonowania niewłaściwych umów?
  • Na jakiej zasadzie PIP będzie typować pracodawców do kontroli?
Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała na te tematy z Głównym Inspektorem Pracy Marcinem Staneckim.
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w trakcie prac legislacyjnych szacowało, że podmiotów, które powinniśmy skontrolować, może być ponad 151 tys., z czego 3,2 tys. to firmy, które zatrudniają powyżej 10 zleceniobiorców - mówi Marcin Stanecki. - Ministerstwo Finansów szacowało, że co najmniej 160 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych powinno zostać zmienionych, ponieważ tak naprawdę spełniają warunki typowych, klasycznych umów o pracę. To oznacza, że skala jest nieprawdopodobnie duża, bo mówimy o dziesiątkach tysięcy - dodaje.

Są też szacunki, wskazujące, że takich wadliwych umów może być nawet pół miliona. Tymczasem Państwowa Inspekcja Pracy ma zaledwie 1,6 tys. inspektorów, którzy mają zapisane w ustawach konkretne, liczne zadania do wykonania. Czy podołają kontrolom?

- Jeżeli chodzi o zasoby kadrowe, to z pewnością będzie duży kłopot, ale chcę podkreślić, że wydawane przez nas decyzje nie będą miały charakteru masowego - mówi Marcin Stanecki. - W każdym okręgu wytypowaliśmy kilku najlepszych inspektorów pracy, którzy już dzisiaj zajmują się tą tematyką. Byli i są intensywnie szkoleni. Decyzje administracyjne będą wydawali okręgowi inspektorzy pracy, a jest ich 16 (każdy z nich ma też szereg innych obowiązków, wynikających z ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy). Jeżeli chodzi o naszą wiedzę, o metodykę kontroli, o podejście do tematu, to jesteśmy w 100 proc. gotowi do tego nowego zadania - dodaje.

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiadała na początek przeprowadzenie 200 kontroli.

- Tak, mówiliśmy o 200 planowanych kontrolach. Odstąpiłem od tego pomysłu z bardzo ważnego powodu. Zeszły rok przyniósł spektakularny wzrost liczby skarg, a od stycznia z każdego okręgu, nawet z tak spokojnych dotąd okręgów jak Lublin, Białystok czy Bydgoszcz spływa drastycznie więcej zgłoszeń. W związku z tym będziemy koncentrować się na nich, przeprowadzać kontrole skargowe. Wydałem polecenie okręgowe, że odstępujemy od planu kontroli. Najważniejsze są dla nas skargi dotyczące nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych. Porównując maj z zeszłego roku do maja tego roku mamy wzrost o 94 proc. To oznacza, że najprawdopodobniej do końca roku przeprowadzimy kilka tysięcy kontroli, podczas których będziemy zajmowali się właśnie zatrudnieniem niepracowniczym i tym, czy kontrakty cywilnoprawne zostały zawarte zgodnie z prawem - dodaje.
Jak ma przebiegać taka kontrola i jakie narzędzia ma PIP?

- Najpierw inspektor pracy musi na kontroli ustalić, że cechy stosunku pracy dominują, umożliwić wypowiedzenie się stronom: i osobie, która pracę wykonuje i tej, która pracę daje. Jeśli inspektor dopatrzy się nieprawidłowości, musi wydać polecenie (zatrudnienia pracownika na umowę o pracę - przyp. red.). Jeżeli polecenie nie zostanie wykonane, dopiero wtedy przekaże dokumenty do okręgowego inspektora, który będzie wszczynał kolejne postępowanie - dodaje.

Wszystko to może potrwać kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach dojdzie czas postępowania sądowego, jeśli strony odwołają się od decyzji PIP.

Zobacz także

Niemiecki Bundestag wybrał w drugim podejściu kanclerza. To Friedrich Merz

2025-05-06, 16:59

Sławomir Mentzen w Rypinie: Uszczelnię granice, nie pozwolę na masowe migracje do Polski

2025-05-03, 20:24

Rafał Trzaskowski w Toruniu: Pod biało-czerwoną flagą zmieścimy się wszyscy

2025-04-29, 18:39

Pierwsza debata z udziałem wszystkich kandydatów. Padały kontrowersyjne wypowiedzi

2025-04-28, 23:18

Kolejna debata prezydencka. Tym razem kandydatów przepyta w Warszawie „Super Express"

2025-04-28, 17:39

Rafał Trzaskowski: Potrzebujemy prezydenta z woli narodu, który będzie łączył, a nie dzielił

2025-04-27, 21:04

Prezydent Andrzej Duda: W wyborach prezydenckich zagłosuję na Karola Nawrockiego

2025-04-27, 15:46

Prezydent Andrzej Duda: Wybierzmy nowego prezydenta ze świadomością, że władza to służba

2025-04-25, 18:18

Po schodach do głosowania? Jest decyzja w sprawie bydgoskiego protestu wyborczego

2025-04-22, 16:44

Adrian Zandberg w Grudziądzu: Trzeba wprowadzić limit wpłat na kampanię wyborczą

2025-04-17, 20:22
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę