Wybory - kampania wyborcza

Rozmowa Dnia

Jak zmieni się szkoła po wakacjach? Mówiła o tym regionalna kurator oświaty Grażyna Dziedzic w „Rozmowie Dnia”

2026-06-26
Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorski kurator oświaty/fot. Artur Nowak

Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorski kurator oświaty/fot. Artur Nowak

PR PiK Rozmowa Dnia - Grażyna Dziedzic

Uczniowie zaczynają wakacje, a szkoły przygotowania do nowego roku szkolnego. Co się zmieni w edukacji? Jaka powinna być współczesna szkoła? Gościem „Rozmowy Dnia” była Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty.

Polscy nauczyciele kończą rok szkolny skrajnie wyczerpani. Jak wynika z ogólnopolskiego raportu przygotowanego na zlecenie ZNP, 50 proc. nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, jak bezsenność, przewlekłe bóle i wyczerpanie.

Co czwarty nauczyciel chce odejść z zawodu. - O nauczycieli trzeba zadbać, bo bez dobrych pedagogów nie ma dobrej szkoły, a bez dobrostanu nauczyciela nie ma dobrostanu ucznia - mówiła w „Rozmowie Dnia” kujawsko-pomorska kurator oświaty Grażyna Dziedzic.

Za chwilę powiedziała kilka słów o nadchodzącej reformie. - Ma osiem kluczowych filarów, jednym z nich jest zadbanie o to, żeby polski nauczyciel darzył swój zawód nie tylko miłością, ale żeby pracodawca zadbał o niego - poinformowała Grażyna Dziedzic.

Kurator oświaty przyznaje, że zarobki nauczycieli są niewystarczające. - Te pieniądze, które dostali nauczyciele na początku mojej kadencji kuratorskiej (od 2024) jedynie zalepiły tragiczne dziury, ale nic nie poszło do przodu. Mamy tutaj wiele do zrobienia - przyznaje gość „Rozmowy Dnia”.

Nadchodzi fala upałów. Dr Krzysztof Buczkowski: Łatwo o zagrożenie życia

2026-06-25
dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

Rozmowa Dnia z dr. hab. n. med. Krzysztofem Buczkowskim

Przetrwanie upału to wyzwanie dla organizmu. Wraz ze wzrostem temperatury znacząco zwiększa się ryzyko odwodnienia oraz przegrzania organizmu.

„To wyjątkowa sytuacja dla organizmu"

O upale mówimy, gdy temperatura powietrza przy powierzchni ziemi przekracza 30 st. C. W czwartek (25.06.) w naszym regionie 33 stopnie, a weekend może być nawet 40.

- Wysokie temperatury to wyjątkowa sytuacja dla naszego organizmu. Myślę, że każdy z nas doświadczył tego w poprzednich sezonach i nadal doświadcza. Nasza termoregulacja ulega nasileniu. Zaczynamy się pocić, łatwiej męczymy się, nasza skóra często robi się czerwona. Kiedy jesteśmy narażeni na ekspozycję słoneczną, czujemy jak ta nasza skóra pali - zaznacza dr n. med. Krzysztof Buczkowski, specjalista medycyny rodzinnej.

Te osoby są szczególnie zagrożone

Jak wskazuje, dla zdrowej osoby na początku upały nie są groźne. Najbardziej na wysokie temperatury zagrożone są dzieci oraz seniorzy.

- Dzieci nie powiedzą nam, że jest im gorąco, że chcą się napić. Dzieci do 3-4. roku życia nie do końca mają sprawne systemy termoregulacji. Stąd łatwo o przegrzanie i inne stany, które wywołują zagrożenie życia. Podobnie jest w przypadku seniorów. Oni również mają upośledzone pragnienie, mniej piją. Często przyjmują też leki, które bywają moczopędne, co też bywa bardzo niebezpieczne - dodaje.

Jak się zabezpieczyć?

Ekspert apeluje też, aby w trakcie upału jak najkrócej przebywać na słońcu. Jeżeli chcemy wybrać się nad jezioro lub ogólnie skorzystać ze świeżego powietrza, najlepiej to zrobić najpóźniej do godzin południowych, kiedy temperatury są nieco niższe. Podobnie jeśli musimy wyjść z domu, na przykład na zakupy.

- Można pójść do sklepu, zrobić zakupy. Trzeba się tylko wcześniej zabezpieczyć. Nakrycie głowy, stosować kremy z filtrem 50, czy też założyć ubranie, żeby bezpośrednio skóra, która jest nasmarowania filtrem nie była narażona na działanie słońca - mówi specjalista.

Dr n. med. Krzysztof Buczkowski wskazuje również, że przebywanie na plaży w szczytowych dla temperatur godzin, jest zdecydowanie złym pomysłem.

Lawina skarg na pracodawców. „Powinniśmy skontrolować nawet 151 tysięcy firm”

2026-06-24
Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Rozmowa z Marcinem Staneckim

8 lipca Państwowa Inspekcja Pracy zyska nowe uprawnienia. Inspektorzy będą mogli zamieniać umowy cywilnoprawne na umowy o pracę.
  • Jak duża może być skala funkcjonowania niewłaściwych umów?
  • Na jakiej zasadzie PIP będzie typować pracodawców do kontroli?
Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała na te tematy z Głównym Inspektorem Pracy Marcinem Staneckim.
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w trakcie prac legislacyjnych szacowało, że podmiotów, które powinniśmy skontrolować, może być ponad 151 tys., z czego 3,2 tys. to firmy, które zatrudniają powyżej 10 zleceniobiorców - mówi Marcin Stanecki. - Ministerstwo Finansów szacowało, że co najmniej 160 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych powinno zostać zmienionych, ponieważ tak naprawdę spełniają warunki typowych, klasycznych umów o pracę. To oznacza, że skala jest nieprawdopodobnie duża, bo mówimy o dziesiątkach tysięcy - dodaje.

Są też szacunki, wskazujące, że takich wadliwych umów może być nawet pół miliona. Tymczasem Państwowa Inspekcja Pracy ma zaledwie 1,6 tys. inspektorów, którzy mają zapisane w ustawach konkretne, liczne zadania do wykonania. Czy podołają kontrolom?

- Jeżeli chodzi o zasoby kadrowe, to z pewnością będzie duży kłopot, ale chcę podkreślić, że wydawane przez nas decyzje nie będą miały charakteru masowego - mówi Marcin Stanecki. - W każdym okręgu wytypowaliśmy kilku najlepszych inspektorów pracy, którzy już dzisiaj zajmują się tą tematyką. Byli i są intensywnie szkoleni. Decyzje administracyjne będą wydawali okręgowi inspektorzy pracy, a jest ich 16 (każdy z nich ma też szereg innych obowiązków, wynikających z ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy). Jeżeli chodzi o naszą wiedzę, o metodykę kontroli, o podejście do tematu, to jesteśmy w 100 proc. gotowi do tego nowego zadania - dodaje.

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiadała na początek przeprowadzenie 200 kontroli.

- Tak, mówiliśmy o 200 planowanych kontrolach. Odstąpiłem od tego pomysłu z bardzo ważnego powodu. Zeszły rok przyniósł spektakularny wzrost liczby skarg, a od stycznia z każdego okręgu, nawet z tak spokojnych dotąd okręgów jak Lublin, Białystok czy Bydgoszcz spływa drastycznie więcej zgłoszeń. W związku z tym będziemy koncentrować się na nich, przeprowadzać kontrole skargowe. Wydałem polecenie okręgowe, że odstępujemy od planu kontroli. Najważniejsze są dla nas skargi dotyczące nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych. Porównując maj z zeszłego roku do maja tego roku mamy wzrost o 94 proc. To oznacza, że najprawdopodobniej do końca roku przeprowadzimy kilka tysięcy kontroli, podczas których będziemy zajmowali się właśnie zatrudnieniem niepracowniczym i tym, czy kontrakty cywilnoprawne zostały zawarte zgodnie z prawem - dodaje.
Jak ma przebiegać taka kontrola i jakie narzędzia ma PIP?

- Najpierw inspektor pracy musi na kontroli ustalić, że cechy stosunku pracy dominują, umożliwić wypowiedzenie się stronom: i osobie, która pracę wykonuje i tej, która pracę daje. Jeśli inspektor dopatrzy się nieprawidłowości, musi wydać polecenie (zatrudnienia pracownika na umowę o pracę - przyp. red.). Jeżeli polecenie nie zostanie wykonane, dopiero wtedy przekaże dokumenty do okręgowego inspektora, który będzie wszczynał kolejne postępowanie - dodaje.

Wszystko to może potrwać kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach dojdzie czas postępowania sądowego, jeśli strony odwołają się od decyzji PIP.

Dr hab. Tomasz Marcysiak: Dobry ojciec nie tylko wraca z wypłatą, ale przede wszystkim jest obecny

2026-06-23
Dr hab. Tomasz Marcysiak/fot. Tomasz Kaźmierski

Dr hab. Tomasz Marcysiak/fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK Rozmowa Dnia - Dr hab. Tomasz Marcysiak

Jacy są współcześni ojcowie? Czym różnią się od poprzednich pokoleń? Czy w polskich domach dokonała się rewolucja? M.in. o to w Dniu Ojca pytaliśmy socjologa dra hab. Tomasza Marcysiaka, prof. Uniwersytetu WSB Merito.

Gość „Rozmowy Dnia”, mówiąc o różnicach między ojcem kiedyś a dziś wyróżnił trzy modele. - Pierwsze to pokolenie urodzone w latach 40. do połowy lat 60. - mówi dr hab. Tomasz Marcysiak. - To był model ojca-autorytetu, żywiciela. Dominowało przekonanie, że zadaniem takiego ojca jest głównie zapewnienie bytu materialnego - informuje.

Kolejny model, wyróżniony przez gościa Adriany Andrzejewskiej-Kuras to ojcowie urodzeni w latach 1965-1985. - Ojciec jawi się jako partner, na nim spoczywają już inne obowiązki - przyznaje Tomasz Marcysiak. - To m.in. udział w wychowaniu dziecka, pomoc w obowiązkach domowych. Pierwszy raz pojawia się pojęcie większej bliskości emocjonalnej - ojciec zaczął być oceniany nie tylko przez pryzmat zarobków, ale i relacji z dziećmi - dodaje.

Aż w końcu przechodzimy do modelu ojca współczesnego. - To pokolenie millenialsów oraz generacji Z. Coraz częściej oczekuje się, że ojciec przewija niemowlę, korzysta z urlopu rodzicielskiego, uczestniczy w edukacji dziecka czy buduje relację opartą na rozmowie - mówi gość „Rozmowy Dnia”.

Na czym ojcowie budują dziś swój autorytet? - Dawniej dobry ojciec to wracał z pracy z wypłatą, dzisiaj też wraca z wypłatą, ale generalnie ma więcej czasu dla dzieci - uważa Tomasz Marcysiak. - Naprawdę dobry tata to taki, co nie tylko przynosi do domu wypłatę, ale też jest obecny. To jest chyba najważniejsze - stwierdza.

Dr Waldemar Gadziński: Dlaczego unikamy badań profilaktycznych? Które są najważniejsze?

2026-06-22
Dr Waldemar Gadziński/fot. Izabela Langner

Dr Waldemar Gadziński/fot. Izabela Langner

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z dr. n. med. Waldemarem Gadzińskim

Czy profilaktyka powinna być obowiązkowa? Czy jest odpowiednio promowana i reklamowana? Jak dezinformacja medyczna przekłada się na działania profilaktyczne? O tym, po 8:30 w Rozmowie Dnia Polskiego Radia PiK Maciej Wilkowski rozmawiał z dr. n. med. Waldemarem Gadzińskim, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie medycyny rodzinnej.



Maciej Wilkowski dr. n. med. Waldemara Gadzińskiego pytał m.in. o to, czy profilaktyka powinna być obowiązkowa. – Nie jesteśmy na takim etapie rozwoju, żeby był to obowiązek – mówił doktor Gadziński, ale jego zdaniem w temat profilaktyki można bardziej zaangażować medycynę pracy. Mogłoby to wyglądać tak, że gdy robimy obowiązkowe badanie związane z pracą, to diagnostyka ta byłaby powiązana z pakietem badań profilaktycznych, a lekarz medycyny pracy mógłby sugerować, jakie badania trzeba wykonać.

A jakie badania powinniśmy wykonywać systematycznie? Zdaniem naszego gościa te, które są zapisane w pakiecie „Moje Zdrowie”. Dr Gadziński uważa, że coroczne badanie krwi nie jest konieczne. Paniom zaleca się natomiast regularne badanie ginekologiczne z cytologią oraz samobadanie piersi raz w miesiącu. Od 50. roku życia wskazana jest też coroczna mammografia.
Z kolei panowie powinni regularnie wykonywać samobadanie jąder, a od 45. roku życia badanie poziomu PSA w kierunku raka prostaty.

  • Padło też pytanie, dlaczego profilaktyka nie jest bardzo popularna, czego się boimy i dlaczego nie chcemy korzystać z badań.
  • Aby skorzystać z bezpłatnych badań i bilansu zdrowia w programie „Moje Zdrowie”, trzeba wypełnić ankietę online lub w przychodni. Program ten jest przeznaczony dla osób od 20 roku życia.

Filip Gołębiewski: Platformy społecznościowe zdają sobie sprawę, że ich aplikacje są szkodliwe dla dzieci

2026-06-19
Filip Gołębiewski/ Fot. Facebook

Filip Gołębiewski/ Fot. Facebook

PR PiK - Rozmowa Dnia - Filip Gołębiewski

2,5 godziny dziennie na TikToku. Serwis z treściami pornograficznymi na drugim miejscu w zestawieniu najpopularniejszych stron internetowych. Tylko 6 minut każdego dnia na edukacje online - to wyniki najnowszego raportu z monitoringu aktywności dzieci i młodzieży w internecie, który w poniedziałek zaprezentowano w Sejmie.

Tak intensywne korzystanie z internetu zagraża bezpieczeństwu dzieci i ich prawidłowemu rozwojowi - mówił w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK Filip Gołębiewski, wskazując, że potrzebujemy nie tylko zakazów, ale odpowiednich przepisów prawa.

- Platformy cyfrowe powinny wreszcie zacząć ponosić odpowiedzialność za negatywny wpływ mediów społecznościowych na młodych ludzi - podkreślił.

Jak wynika z raportu „Internet dzieci 2026", opracowanego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, w samej Brukseli działa 29 tysięcy zarejestrowanych lobbystów technologicznych. Na poziomie Unii Europejskiej najintensywniejsze działania lobbingowe prowadzą Google, Meta, Apple, Amazon i Microsoft. W Polsce w tym gronie jest jeszcze TikTok.

Koniec dwóch filii biblioteki publicznej w Bydgoszczy? Zbigniew Ostrowski: Powinny być finansowane przez miasta

2026-06-18
Zbigniew Ostrowski wicemarszałek województwa/fot. Tomasz Bielicki

Zbigniew Ostrowski wicemarszałek województwa/fot. Tomasz Bielicki

PR PiK Rozmowa Dnia - Zbigniew Ostrowski

Czy filie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy przy ul. Bohaterów Kragujewca 11 i Ujejskiego zostaną zlikwidowane? Uchwała z takim zamiarem ma trafić pod obrady sejmiku województwa w najbliższy piątek. Jakie są powody planów likwidacji? M.in. o to pytaliśmy wicemarszałka województwa Zbigniewa Ostrowskiego.

- Ta uchwała to jest niemalże końcowy etap rozmów, które prowadzimy z Bydgoszczą i Toruniem, na temat prowadzenia filii miejskich - powiedział Zbigniew Ostrowski w „Rozmowie Dnia”.

Jak przyznał gość na antenie Polskiego Radia PiK, sprawa dotycząca tych dwóch filii Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy ma swój początek... w 1999 roku. - Wtedy to, na mocy ustawy o prowadzeniu bibliotek Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy i Toruniu podpisały z miastami porozumienia o prowadzeniu w ich imieniu filii bibliotecznych. Tamta konstrukcja, wynikająca z ustawy mówiła o tym, że my, realizując zadania miasta jako województwo będziemy oczekiwali od nich pełnej odpłatności za prowadzenie tych filii. Od początku była to trudna sprawa, miasta nigdy nie stanęły na wysokości zadania, aby pokrywać wszystkie koszty funkcjonowania własnych filii bibliotecznych - dodał wicemarszałek województwa.

Władze regionu postanowiły podjąć działania, by to miasta pokrywały wszystkie koszty związane z funkcjonowaniem ich własnych filii. - Zrobiliśmy to z tego powodu, że każdy z nas wie, jak wygląda sytuacja finansowa samorządów nie tylko lokalnych, ale i także Wojewódzkiego - argumentował Zbigniew Ostrowski. - Uważaliśmy, że musimy tę sprawę w końcu uregulować, tym bardziej, że pojawiały się zapytania i głosy radnych, którzy pytali, dlaczego województwo pokrywa koszty, które właściwie nie są w zakresie działania samorządu regionu. Filie powinny być finansowane przez miasta - przyznał.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: Miasta takie jak Grudziądz potrzebują parasola inwestycyjnego

2026-06-17
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/fot. nadesłane

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz/fot. nadesłane

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz

Dramatyczna kondycja finansowa szpitali, wyludniające się miasta, wykluczenie komunikacyjne - to problemy Polski lokalnej. Jak wyglądają z perspektywy Warszawy? Gościem „Rozmowy Dnia” była Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej i przewodnicząca Polski 2050.

O demografii w całym kraju, a zwłaszcza o sytuacji w mniejszych miejscowościach, ministra mówi jak o katastrofie.

- Dlatego że spełniają się najgorsze projekcje, jeśli chodzi o dzietność - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. - Nie można zmienić demografii z chwili na chwilę. Należy przede wszystkim otoczyć szczególnym parasolem inwestycyjnym właśnie małe miasta, takie jak Grudziądz. Warszawa, Gdańsk, Kraków poradzą sobie rozwojowo, a istnieje ogromne ryzyko, że jeżeli właśnie takie miejscowości jak Grudziądz, Skierniewice czy Stargard nie dostaną szczególnego wsparcia, to staną się zapomnianymi miastami, gdzie mieszkają zapomniani seniorzy - dodaje.

W co - zdaniem ministry - trzeba inwestować? Przede wszystkim w transport.

- W przypadku Grudziądza to jest m.in. połączenie kolejowe z Gdańskiem, ale także dużo lepsze połączenie z Warszawą, bo dzisiaj bezpośrednich kursów z Warszawą Grudziądz nie ma. Chodzi też o skomunikowanie z całą okolicą, żeby Grudziądz stał się miejscem dobrych usług publicznych. I stąd inwestycje w szpitale, w żłobki, w branżowe centra umiejętności, w szybki internet. Wymieniam te inwestycje, dlatego że to jest to, co w Grudziądzu, ale i w całym województwie kujawsko-pomorskim zostało sfinansowane z inwestycji w ramach Krajowego Planu Odbudowy - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

W poniedziałek poznaliśmy docelową mapę rozwoju połączeń kolejowych w Polsce, która powstała w ramach projektu Zintegrowanej Sieci Kolejowej (czyli długoterminowego planu rozwoju sieci kolejowej w Polsce po 2035 roku; został opracowany m.in przez ekspertów Portu Polska oraz PKP PLK). Województwo kujawsko-pomorskie jest w nim uwzględnione: Grudziądz, Toruń, Włocławek, Bydgoszcz.

- Jeśli chodzi o Grudziądz, to plan jest taki, żeby dzisiejsze połączenie do Gdańska z 1 godziny i 40 minut skrócić do 35 minut i żeby docelowo dojazd do Warszawy zajmował trochę ponad godzinę - teraz realnie trwa to z przesiadkami ponad 4 godziny. Ale istotą jest nie tylko stworzenie planu, trzeba jeszcze mieć pieniądze na to, żeby te inwestycje zrealizować. Idą na nie fundusze europejskie i pieniądze z KPO - dajemy absolutnie bezprecedensowe pieniądze właśnie na rozwój kolei.

Natomiast musimy zapewnić pieniądze dalej na rozwój kolei. Kolejny budżet unijny już leży na stole, będziemy dzielić te środki dosłownie w najbliższych miesiącach. Przy tym stole będzie marszałek kujawsko-pomorskiego. Priorytety wskazuje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Jednym z nich absolutnie jest wsparcie właśnie takich miast jak Grudziądz oraz komunikacji z i wokół takiego miasta. Będzie coraz więcej seniorów, to jest nieuniknione. Ci seniorzy muszą mieć możliwość dojechania do szpitala w Grudziądzu. Zresztą szpitala, który dostał bardzo duże dofinansowanie z KPO na kardiologię, na unowocześnienie, na cyfryzację - mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Zyskał nie tylko Grudziądz, ale także na przykład Włocławek, który kupił najnowocześniejszy w historii sprzęt dla szpitala. Jego dyrektor zastanawia się jednak, czy będą pieniądze z NFZ-u na to, żeby tego sprzętu używać.

- Pieniądze europejskie to pieniądze inwestycyjne. To nie są i nigdy nie były środki na bieżące funkcjonowanie państwa polskiego. Mają iść na to, żeby robić duże, sensowne inwestycje publiczne. I dlatego te pieniądze przekierowaliśmy na Polskę lokalną, na transport, na kolej. Rzeczywiście szpital we Włocławku otrzymał prawie 48 milionów złotych, ale potrzebujemy więcej pieniędzy na bieżące funkcjonowanie ochrony zdrowia. I tu się zaczyna bardzo poważna rozmowa z ludźmi, bo pieniądze nie rosną na drzewach pomimo tego, że niektórzy politycy chcieliby ludziom to wmówić - odpowiada Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Krzysztof Wiśniewski: Zagrożenia chemiczne, biologiczne, wojna - na to muszą dziś być gotowi ratownicy

2026-06-16
Krzysztof Wiśniewski/fot. Izabela Langner

Krzysztof Wiśniewski/fot. Izabela Langner

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Krzysztofem Wiśniewskim

Ogólnopolskie Forum Ratownictwa odbędzie się dziś w Inowrocławiu. To 28. odsłona wydarzenia, tym razem pod hasłem „Ochrona ludności w świetle współczesnych zagrożeń”. M.in. o nowych wyzwaniach dla ratowników medycznych rozmawialiśmy z Krzysztofem Wiśniewskim, rzecznikiem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.



Pandemia COVID-19 pokazała, że trzeba być przygotowanym na nowe wyzwania biologiczne. Ratownicy medyczni szkolą się też z zakresu zagrożeń chemicznych, nuklearnych czy związanych z terroryzmem i wojną.

- My już nie tylko uczymy się resuscytacji, postępowania w stanach zagrożenia życia, chociażby ataku astmy czy zawału mięśnia sercowego, udaru, ale właśnie szkolimy się z medycyny taktycznej, z medycyny pola walki- mówi Krzysztof Wiśniewski. - Już wiele lat temu zaczęliśmy szkolenia, chociażby z CBRNE, czyli to są takie zagrożenia chemiczne, biologiczne, radiacyjne, nuklearne - to są skróty właśnie od słów angielskich. Te szkolenia są w tej chwili nawet wskazywane jako obowiązkowe dla jednostek ochrony zdrowia, szczególnie dla zespołów ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych, gdzie my będziemy mieć styczność w pierwszej fazie właśnie z pacjentami o obrażeniach ciała spowodowanych skutkami wojennymi.

Krzysztof Wiśniewski, podobnie jak wielu polskich ratowników, jest członkiem Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej, który jeździ od kilku lat na Ukrainę i tam pomaga, ale i zdobywa doświadczenie.

- Pracowaliśmy w izbach przyjęć, na blokach operacyjnych, na intensywnej terapii. Zaopatrywaliśmy rany, przeprowadzaliśmy amputacje z powodu właśnie obrażeń wybuchami. Mieliśmy też misję szkoleniową, czyli szkoliliśmy tamtejszą ochronę zdrowia właśnie z medycyny pola walki i taktycznej, ale także jeździliśmy do tych wiosek czy miasteczek przyfrontowych, gdzie ta lokalna ochrona zdrowia nie była w stanie dotrzeć z powodu dużej liczby poszkodowanych. My tam docieraliśmy do pacjentów obłożnie chorych, którzy nie mogli dotrzeć do większych miast na Ukrainie - mówił gość „Rozmowy Dnia" Polskiego Radia PiK.

Sebastian Borowiak

2026-06-15
Sebastian Borowiak. / Fot. Tomasz Kaźmierski

Sebastian Borowiak. / Fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z Sebastianem Borowiakiem

Kiedy najwcześniej pojedziemy nowymi odcinkami drogi S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem? Co z kolejnym fragmentami tej drogi? Na jakim etapie jest budowa kilku ważnych obwodnic w naszym regionie?

O tym po godz. 8.30 w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK, Maciej Wilkowski rozmawiał z Sebastianem Borowiakiem, dyrektorem bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.



Jednym z głównych tematów były postępy prac na budowie drogi ekspresowej S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem. Na dwóch fragmentach - od węzła Stryszek do Solca Kujawskiego – zaawansowanie prac jest na poziomie 25–28%. Najbardziej zaawansowana jest budowa odcinka Solec Kujawski - Toruń Zachód.

- To jest blisko 20-kilometrowy odcinek, a realizuje go firma Kobylarnia, nasza firma lokalna, z grupą Mirbud. W tej chwili zaawansowanie prac sięga blisko 60% całego odcinka, więc można powiedzieć, że już jest z górki. Większość z tych dużych, ciężkich prac jest wykonana, teraz nakładane są kolejne warstwy bitumiczne - mówił Sebastian Borowiak, szef bydgoskiego oddziału GDDKiA.

Zobacz także

O urząd powalczy trzech kandydatów. Wybory w gminie Raciążek po śmierci wójta

2026-07-03, 15:20

Mieszkańcy wybiorą nowego wójta gminy Lniano. Jest data przedterminowych wyborów

2026-06-25, 16:49

Jest wyrok w sprawie członków Obwodowej Komisji Wyborczej numer 4 w Wieńcu pod Włocławkiem

2026-06-18, 12:49

Mieszkańcy gminy Raciążek wybiorą nowego wójta. 26 lipca pójdą do urn

2026-06-17, 10:06

Pod Włocławkiem źle policzyli głosy podczas zeszłorocznych wyborów prezydenckich. Zakończył się proces członków komisji

2026-06-11, 18:18

37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów. Dr Arkadiusz Kierys: Prędzej czy później rządzący oddaliby władzę [Rozmowa Dnia]

2026-06-05, 08:48

Kwiaty pod tablicą i lekcja historii dla młodzieży. Toruń uczcił działaczy „Solidarności”

2026-06-03, 20:52

Zmiana w samorządowym fotelu. Wójt złożył rezygnację w czasie swojej pierwszej kadencji

2026-05-23, 11:00

Viktor Orban traci władzę. Wynik wyborów na Węgrzech komentuje prof. Miklós Mitrovits [„Rozmowa Dnia"]

2026-04-13, 09:00

Węgry. Zwycięstwo opozycyjnej partii Tisza kończy 16-letnią epokę rządów premiera Viktora Orbana

2026-04-13, 06:56
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę