Patrol mundurowych patrolował miasto nieoznakowanym radiowozem. Policjanci dostrzegli nagle samochód osobowy, który gnał ulicą ponad sto na godzinę. Policjanci zatrzymali auto. Zanosiło się na słony mandat i czasową utratę prawa jazdy, tymczasem...
Kierowca bardzo szybko wyjaśnił, dlaczego łamał przepisy. Pędził na pomoc swojej żonie, która choruje na cukrzycę i właśnie zasłabła na ulicy. Faktycznie, po chwili do samochodu podeszła słaniająca się na nogach kobieta, podtrzymywana przez córkę.
W tej sytuacji policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe i pilotowali samochód włocławianina aż do domu. Tu kobieta przyjęła zastrzyk i stan jej zdrowia wrócił do normy.
Mundurowi odstąpili od wypisania mandatu. Uznali, że kierowca działał w stanie wyższej konieczności.