Rozmowa Dnia

Janusz Zemke o sprawie Marka Z., byłego dyrektora bydgoskiego muzeum: „Jest paskudna”

2026-09-03
Janusz Zemke. / Fot. Archiwum PR PiK

Janusz Zemke. / Fot. Archiwum PR PiK

Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Janusz Zemke

- Jeżeli do tego czynu doszło, to oceniam postawę MON-u pozytywnie, zareagował szybko i nie czekał na jakieś rozstrzygnięcia - powiedział były wiceminister obrony narodowej Janusz Zemke, nawiązując do sprawy byłego dyrektora Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy Marka Z., który usłyszał zarzut doprowadzenia podstępem 15-letniej pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej.

- Każdy proces, a jest to paskudna sprawa, oznacza także, że w te swoje osobiste sprawy wikła się instytucje, a trzeba przede wszystkim je chronić oraz karać tych, którzy łamią prawo - dodał.

Jak już informowaliśmy, po rozmowie Marka Z. w ministerstwie 28 sierpnia złożył on rezygnację z pełnionego dotychczas stanowiska. Została ona przyjęta jeszcze tego samego dnia. Za zarzucany czyn mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia.

Marek Z. od 20 lat nie jest żołnierzem w służbie czynnej. Za swoją służbę był odznaczany. Dyrektorem Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy został w styczniu tego roku. Jego proces przed sądem w Szubinie ma rozpocząć się 8 września.

Tą sprawą zainteresowało się MON, ze względu na fakt, że Muzeum Wojsk Lądowych w Bydgoszczy podlega pod ministerstwo.

Będzie więcej ataków sabotażowych ze strony Rosji? „Widać, że eskaluje działania”

- Widać, że Rosja eskaluje swoje działania, ale stara się to robić w taki sposób, by nie dać się bezpośrednio złapać za rękę, więc często do tych aktów dywersyjnych wykorzystuje się obywateli innych państw - powiedział Janusz Zemke w „Rozmowie Dnia” Polskiego Radia PiK, nawiązując do ostatnich prawdopodobnych aktów sabotażu, do których doszło w Polsce i w Niemczech.

Mowa o podpaleniu w fabryce produkującej części do dronów w Skarżysku-Kamiennej, podłożeniu ładunków wybuchowych koło elektrowni w Brandenburgii czy uzbrojone drony na lotnisku w Lipsku. Służby polskie i niemieckie twierdzą, że to rosyjskie akcje sabotażowe. - Rosja wykorzystuje obywateli innych państw, którzy często nie mają pojęcia, kto jest zleceniodawcą - poinformował były wiceminister obrony. - Wykonawcy przeważnie robią to z pobudek czysto finansowych, materialnych i Rosja to stosuje - dodał.

Bezpieczeństwo regionalnych zakładów zbrojeniowych

Zatem, czy w obliczu zagrożeń z zagranicy zakłady zbrojeniowe w naszym regionie oraz firmy z sektora obronnego są dobrze zabezpieczone? - Piony odpowiadające za bezpieczeństwo poszczególnych zakładów zostały umocnione - zadeklarował Janusz Zemke, który obecnie jest doradcą prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej. - Jednym z zagrożeń podstawowych, które spółki zbrojeniowe muszą brać pod uwagę, to jest zagrożenie kradzieży technologii. Pamiętajmy, że przeciwnicy chcą przede wszystkim pozyskać technologię, jaką my stosujemy po to, żeby starać się skutecznie jej przeciwdziałać - dodał.

Marek Wojtkowski o konflikcie we włocławskim szpitalu. Pracownicy chcą odwołania dyrektora

2026-09-02
Marek Wojtkowski/fot. Radosław Jagieła

Marek Wojtkowski/fot. Radosław Jagieła

„Rozmowa Dnia" - Marek Wojtkowski, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego i szef KO w regionie

Gościem „Rozmowy Dnia” był Marek Wojtkowski, członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego, a jej temat to m.in. trudna sytuacja w szpitalu we Włocławku.



Na początek fakty: na czele komisji kontrolującej szpital, a powołanej przez Urząd Marszałkowski wcale nie stoi Marek Wojtkowski, a takie informacje się pojawiały, a zaraz po nich fala komentarzy, że trudno w takim razie o rzetelność bezstronność.

Marek Wojtkowski wyjaśnił na naszej antenie, że kontrolę w szpitalu we Włocławku prowadzą pracownicy merytoryczni Departamentu Zdrowia i Departamentu Audytu i Kontroli Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.

Potrwa do października – długo – bo i zarzutów jest sporo, między innymi o funkcjonowanie tak zwanego saloniku VIP czy narażenie lecznicy na blisko 30 milionów straty z powodu złych wycen procedur na SOR-ze.

Dyrektor szpitala Dariusz Szczepański na konferencji zwołanej kilka dni temu w bardzo emocjonalnym tonie mówił o tym, że szpital nie ma pieniędzy i ma długi, a bez pieniędzy nowy budynek, który powstaje, może nie być w pełni wykorzystywany.

Gość Agnieszki Marszał, Marek Wojtkowski, odpowiadał w „Rozmowie Dnia”, że Urząd Marszałkowski robi swoje, czyli inwestuje, a pozyskanie pieniędzy i lekarzy jest zadaniem dyrektora placówki. Pytany o to, czy może w takim razie włocławski szpital potrzebuje nowego dyrektora, odpowiedział, że na razie nic na to nie wskazuje.

Dr Izabela Mazanowska: Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele

2026-09-01
Dr Izabela Mazanowska/fot. Jarosław Wieprzycki

Dr Izabela Mazanowska/fot. Jarosław Wieprzycki

Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - dr Izabela Mazanowska

Nad jeziorem Borówno śledczy z Instytutu Pamięci Narodowej odnaleźli dowody masowych zbrodni hitlerowskich z października 1939 roku. W sierpniu zakończyły się tam ważne prace archeologiczno-sądowe. Mowa o odnalezieniu szczątków minimum 150 osób.

Kim byli zamordowani jesienią 1939 roku? - Na temat zbrodni w Borównie wciąż wiemy niewiele - mówi dr Izabela Mazanowska z Referatu Badań Historycznych Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy. - Dysponujemy właściwie kilkoma relacjami świadków, którzy może pamiętali albo słyszeli tylko o tym, że w październiku 1939 roku do Borówna ludzi przywożono ciężarówkami, natomiast kim oni byli, a także kim były te osoby, które ich przywoziły - tego niestety nie ustalono. Są podejrzenia, że w tej grupie znajdowali się pacjenci szpitala psychiatrycznego w Świeciu i to też częściowo potwierdziły ekshumacje, które odbyły się w tym miejscu jesienią 1945 roku - dodaje nasza rozmówczyni.

Obecnie przedmiotem zainteresowania śledczych IPN-u są miejsca związane z „Action 1005", czyli akcją, która miała miejsce w 1944 roku. - Jest rok 1942, losy II wojny światowej zaczynają się przechylać w stronę Aliantów - informuje dr Izabela Mazanowska. - W III Rzeszy na szczeblu centralnym zostały więc wydane rozkazy, że należy zacząć zacierać ślady zbrodni popełnionych nie tylko na terenie Polski, ale również Białorusi, Ukrainy, ziem wcielonych czy też Generalnego Gubernatorstwa. Jeżeli chodzi o region Pomorza i Kujaw to w 1944 roku podjęto działania latem. Były koordynowane przez gestapo bydgoskie oraz grudziądzkie - dodaje.

Czy jest szansa na zidentyfikowanie ofiar zbrodni hitlerowskich w Borównie? W jakich jeszcze miejscach w naszym regionie mogą być prowadzone badania? Posłuchajcie całej „Rozmowy Dnia".

Grażyna Dziedzic: Nowa reforma oświaty to nie rewolucja

2026-08-31
Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Tomasz Kaźmierski/Archiwum

Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Tomasz Kaźmierski/Archiwum

Rozmowa Dnia PR PiK - Grażyna Dziedzic

Nowa podstawa programowa w klasach I i IV szkoły podstawowej, modułowe podejście do nauki i tydzień projektowy. Do tego zmiany na stołówkach i w szkolnych sklepikach oraz zakaz używania telefonów komórkowych. Od wtorku (1.09.) uczniów, nauczycieli i rodziców czeka nowa rzeczywistość.

- To nie jest rewolucja. Wiele z tych zmian pojawiało się już w szkołach jako dobre praktyki. Ta reforma ma zaczerpnąć z tych najlepszych przykładów - mówi Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty. - Każda zmiana niesie trochę niepokoju. Jeśli mamy lekki stres, to znaczy, że jesteśmy odpowiedzialni, aby tę zmianę zrealizować dobrze. Uważam, że nauczyciele bardzo dobrze poradzą sobie z tymi wszystkimi nowościami.

Jaki jest cel tych zmian?

- Oczekuje się, że szkoła ma być wymagająca, ale przyjazna i inspirująca. Wiedza ma przekładać się na lepsze rozumienie świata. Stąd wiele takich zadań, które mają wyzwolić u uczniów poczucie sprawczości - uważa Grażyna Dziedzic.

Oczekiwania wobec szkoły są większe niż jedna instytucja może unieść - wynika z raportu „Szkoła do życia” wydanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej.

Dokument powstał na podstawie ogólnopolskiego badania. Wskazano w nim, że 25 proc. badanych ogólnie ocenia współczesną szkołę dobrze, a 36 proc. źle. Najsurowsi są najmłodsi: negatywną ocenę wystawiło 46 proc. osób w wieku 18-25 lat.

Co nie podoba się uczniom? Najczęściej wymieniają przeładowany i archaiczny program nauczania oraz problemy związane z nauczycielami.

A czego uczniowie i rodzice mogą oczekiwać od szkoły? Posłuchajcie całej rozmowy.

Jak zmieni się szkoła po wakacjach? Mówiła o tym regionalna kurator oświaty Grażyna Dziedzic w „Rozmowie Dnia”

2026-06-26
Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Artur Nowak

Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty/fot. Artur Nowak

PR PiK Rozmowa Dnia - Grażyna Dziedzic

Uczniowie zaczynają wakacje, a szkoły przygotowania do nowego roku szkolnego. Co się zmieni w edukacji? Jaka powinna być współczesna szkoła? Gościem „Rozmowy Dnia” była Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorska kurator oświaty.

Polscy nauczyciele kończą rok szkolny skrajnie wyczerpani. Jak wynika z ogólnopolskiego raportu przygotowanego na zlecenie ZNP, 50 proc. nauczycieli doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego poziomu skumulowanego stresu, 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, jak bezsenność, przewlekłe bóle i wyczerpanie.

Co czwarty nauczyciel chce odejść z zawodu. - O nauczycieli trzeba zadbać, bo bez dobrych pedagogów nie ma dobrej szkoły, a bez dobrostanu nauczyciela nie ma dobrostanu ucznia - mówiła w „Rozmowie Dnia” kujawsko-pomorska kurator oświaty Grażyna Dziedzic.

Za chwilę powiedziała kilka słów o nadchodzącej reformie. - Ma osiem kluczowych filarów, jednym z nich jest zadbanie o to, żeby polski nauczyciel darzył swój zawód nie tylko miłością, ale żeby pracodawca zadbał o niego - poinformowała Grażyna Dziedzic.

Kurator oświaty przyznaje, że zarobki nauczycieli są niewystarczające. - Te pieniądze, które dostali nauczyciele na początku mojej kadencji kuratorskiej (od 2024) jedynie zalepiły tragiczne dziury, ale nic nie poszło do przodu. Mamy tutaj wiele do zrobienia - przyznaje gość „Rozmowy Dnia”.

Nadchodzi fala upałów. Dr Krzysztof Buczkowski: Łatwo o zagrożenie życia

2026-06-25
dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

dr hab. n. med. Krzysztof Buczkowski /fot. Izabela Langer

Rozmowa Dnia z dr. hab. n. med. Krzysztofem Buczkowskim

Przetrwanie upału to wyzwanie dla organizmu. Wraz ze wzrostem temperatury znacząco zwiększa się ryzyko odwodnienia oraz przegrzania organizmu.

„To wyjątkowa sytuacja dla organizmu"

O upale mówimy, gdy temperatura powietrza przy powierzchni ziemi przekracza 30 st. C. W czwartek (25.06.) w naszym regionie 33 stopnie, a weekend może być nawet 40.

- Wysokie temperatury to wyjątkowa sytuacja dla naszego organizmu. Myślę, że każdy z nas doświadczył tego w poprzednich sezonach i nadal doświadcza. Nasza termoregulacja ulega nasileniu. Zaczynamy się pocić, łatwiej męczymy się, nasza skóra często robi się czerwona. Kiedy jesteśmy narażeni na ekspozycję słoneczną, czujemy jak ta nasza skóra pali - zaznacza dr n. med. Krzysztof Buczkowski, specjalista medycyny rodzinnej.

Te osoby są szczególnie zagrożone

Jak wskazuje, dla zdrowej osoby na początku upały nie są groźne. Najbardziej na wysokie temperatury zagrożone są dzieci oraz seniorzy.

- Dzieci nie powiedzą nam, że jest im gorąco, że chcą się napić. Dzieci do 3-4. roku życia nie do końca mają sprawne systemy termoregulacji. Stąd łatwo o przegrzanie i inne stany, które wywołują zagrożenie życia. Podobnie jest w przypadku seniorów. Oni również mają upośledzone pragnienie, mniej piją. Często przyjmują też leki, które bywają moczopędne, co też bywa bardzo niebezpieczne - dodaje.

Jak się zabezpieczyć?

Ekspert apeluje też, aby w trakcie upału jak najkrócej przebywać na słońcu. Jeżeli chcemy wybrać się nad jezioro lub ogólnie skorzystać ze świeżego powietrza, najlepiej to zrobić najpóźniej do godzin południowych, kiedy temperatury są nieco niższe. Podobnie jeśli musimy wyjść z domu, na przykład na zakupy.

- Można pójść do sklepu, zrobić zakupy. Trzeba się tylko wcześniej zabezpieczyć. Nakrycie głowy, stosować kremy z filtrem 50, czy też założyć ubranie, żeby bezpośrednio skóra, która jest nasmarowania filtrem nie była narażona na działanie słońca - mówi specjalista.

Dr n. med. Krzysztof Buczkowski wskazuje również, że przebywanie na plaży w szczytowych dla temperatur godzin, jest zdecydowanie złym pomysłem.

Lawina skarg na pracodawców. „Powinniśmy skontrolować nawet 151 tysięcy firm”

2026-06-24
Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Marcin Stanecki/fot. Izabela Langner

Rozmowa z Marcinem Staneckim

8 lipca Państwowa Inspekcja Pracy zyska nowe uprawnienia. Inspektorzy będą mogli zamieniać umowy cywilnoprawne na umowy o pracę.
  • Jak duża może być skala funkcjonowania niewłaściwych umów?
  • Na jakiej zasadzie PIP będzie typować pracodawców do kontroli?
Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała na te tematy z Głównym Inspektorem Pracy Marcinem Staneckim.
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w trakcie prac legislacyjnych szacowało, że podmiotów, które powinniśmy skontrolować, może być ponad 151 tys., z czego 3,2 tys. to firmy, które zatrudniają powyżej 10 zleceniobiorców - mówi Marcin Stanecki. - Ministerstwo Finansów szacowało, że co najmniej 160 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych powinno zostać zmienionych, ponieważ tak naprawdę spełniają warunki typowych, klasycznych umów o pracę. To oznacza, że skala jest nieprawdopodobnie duża, bo mówimy o dziesiątkach tysięcy - dodaje.

Są też szacunki, wskazujące, że takich wadliwych umów może być nawet pół miliona. Tymczasem Państwowa Inspekcja Pracy ma zaledwie 1,6 tys. inspektorów, którzy mają zapisane w ustawach konkretne, liczne zadania do wykonania. Czy podołają kontrolom?

- Jeżeli chodzi o zasoby kadrowe, to z pewnością będzie duży kłopot, ale chcę podkreślić, że wydawane przez nas decyzje nie będą miały charakteru masowego - mówi Marcin Stanecki. - W każdym okręgu wytypowaliśmy kilku najlepszych inspektorów pracy, którzy już dzisiaj zajmują się tą tematyką. Byli i są intensywnie szkoleni. Decyzje administracyjne będą wydawali okręgowi inspektorzy pracy, a jest ich 16 (każdy z nich ma też szereg innych obowiązków, wynikających z ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy). Jeżeli chodzi o naszą wiedzę, o metodykę kontroli, o podejście do tematu, to jesteśmy w 100 proc. gotowi do tego nowego zadania - dodaje.

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiadała na początek przeprowadzenie 200 kontroli.

- Tak, mówiliśmy o 200 planowanych kontrolach. Odstąpiłem od tego pomysłu z bardzo ważnego powodu. Zeszły rok przyniósł spektakularny wzrost liczby skarg, a od stycznia z każdego okręgu, nawet z tak spokojnych dotąd okręgów jak Lublin, Białystok czy Bydgoszcz spływa drastycznie więcej zgłoszeń. W związku z tym będziemy koncentrować się na nich, przeprowadzać kontrole skargowe. Wydałem polecenie okręgowe, że odstępujemy od planu kontroli. Najważniejsze są dla nas skargi dotyczące nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych. Porównując maj z zeszłego roku do maja tego roku mamy wzrost o 94 proc. To oznacza, że najprawdopodobniej do końca roku przeprowadzimy kilka tysięcy kontroli, podczas których będziemy zajmowali się właśnie zatrudnieniem niepracowniczym i tym, czy kontrakty cywilnoprawne zostały zawarte zgodnie z prawem - dodaje.
Jak ma przebiegać taka kontrola i jakie narzędzia ma PIP?

- Najpierw inspektor pracy musi na kontroli ustalić, że cechy stosunku pracy dominują, umożliwić wypowiedzenie się stronom: i osobie, która pracę wykonuje i tej, która pracę daje. Jeśli inspektor dopatrzy się nieprawidłowości, musi wydać polecenie (zatrudnienia pracownika na umowę o pracę - przyp. red.). Jeżeli polecenie nie zostanie wykonane, dopiero wtedy przekaże dokumenty do okręgowego inspektora, który będzie wszczynał kolejne postępowanie - dodaje.

Wszystko to może potrwać kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach dojdzie czas postępowania sądowego, jeśli strony odwołają się od decyzji PIP.

Dr hab. Tomasz Marcysiak: Dobry ojciec nie tylko wraca z wypłatą, ale przede wszystkim jest obecny

2026-06-23
Dr hab. Tomasz Marcysiak/fot. Tomasz Kaźmierski

Dr hab. Tomasz Marcysiak/fot. Tomasz Kaźmierski

PR PiK Rozmowa Dnia - Dr hab. Tomasz Marcysiak

Jacy są współcześni ojcowie? Czym różnią się od poprzednich pokoleń? Czy w polskich domach dokonała się rewolucja? M.in. o to w Dniu Ojca pytaliśmy socjologa dra hab. Tomasza Marcysiaka, prof. Uniwersytetu WSB Merito.

Gość „Rozmowy Dnia”, mówiąc o różnicach między ojcem kiedyś a dziś wyróżnił trzy modele. - Pierwsze to pokolenie urodzone w latach 40. do połowy lat 60. - mówi dr hab. Tomasz Marcysiak. - To był model ojca-autorytetu, żywiciela. Dominowało przekonanie, że zadaniem takiego ojca jest głównie zapewnienie bytu materialnego - informuje.

Kolejny model, wyróżniony przez gościa Adriany Andrzejewskiej-Kuras to ojcowie urodzeni w latach 1965-1985. - Ojciec jawi się jako partner, na nim spoczywają już inne obowiązki - przyznaje Tomasz Marcysiak. - To m.in. udział w wychowaniu dziecka, pomoc w obowiązkach domowych. Pierwszy raz pojawia się pojęcie większej bliskości emocjonalnej - ojciec zaczął być oceniany nie tylko przez pryzmat zarobków, ale i relacji z dziećmi - dodaje.

Aż w końcu przechodzimy do modelu ojca współczesnego. - To pokolenie millenialsów oraz generacji Z. Coraz częściej oczekuje się, że ojciec przewija niemowlę, korzysta z urlopu rodzicielskiego, uczestniczy w edukacji dziecka czy buduje relację opartą na rozmowie - mówi gość „Rozmowy Dnia”.

Na czym ojcowie budują dziś swój autorytet? - Dawniej dobry ojciec to wracał z pracy z wypłatą, dzisiaj też wraca z wypłatą, ale generalnie ma więcej czasu dla dzieci - uważa Tomasz Marcysiak. - Naprawdę dobry tata to taki, co nie tylko przynosi do domu wypłatę, ale też jest obecny. To jest chyba najważniejsze - stwierdza.

Dr Waldemar Gadziński: Dlaczego unikamy badań profilaktycznych? Które są najważniejsze?

2026-06-22
Dr Waldemar Gadziński/fot. Izabela Langner

Dr Waldemar Gadziński/fot. Izabela Langner

PR PiK - „Rozmowa Dnia" z dr. n. med. Waldemarem Gadzińskim

Czy profilaktyka powinna być obowiązkowa? Czy jest odpowiednio promowana i reklamowana? Jak dezinformacja medyczna przekłada się na działania profilaktyczne? O tym, po 8:30 w Rozmowie Dnia Polskiego Radia PiK Maciej Wilkowski rozmawiał z dr. n. med. Waldemarem Gadzińskim, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie medycyny rodzinnej.



Maciej Wilkowski dr. n. med. Waldemara Gadzińskiego pytał m.in. o to, czy profilaktyka powinna być obowiązkowa. – Nie jesteśmy na takim etapie rozwoju, żeby był to obowiązek – mówił doktor Gadziński, ale jego zdaniem w temat profilaktyki można bardziej zaangażować medycynę pracy. Mogłoby to wyglądać tak, że gdy robimy obowiązkowe badanie związane z pracą, to diagnostyka ta byłaby powiązana z pakietem badań profilaktycznych, a lekarz medycyny pracy mógłby sugerować, jakie badania trzeba wykonać.

A jakie badania powinniśmy wykonywać systematycznie? Zdaniem naszego gościa te, które są zapisane w pakiecie „Moje Zdrowie”. Dr Gadziński uważa, że coroczne badanie krwi nie jest konieczne. Paniom zaleca się natomiast regularne badanie ginekologiczne z cytologią oraz samobadanie piersi raz w miesiącu. Od 50. roku życia wskazana jest też coroczna mammografia.
Z kolei panowie powinni regularnie wykonywać samobadanie jąder, a od 45. roku życia badanie poziomu PSA w kierunku raka prostaty.

  • Padło też pytanie, dlaczego profilaktyka nie jest bardzo popularna, czego się boimy i dlaczego nie chcemy korzystać z badań.
  • Aby skorzystać z bezpłatnych badań i bilansu zdrowia w programie „Moje Zdrowie”, trzeba wypełnić ankietę online lub w przychodni. Program ten jest przeznaczony dla osób od 20 roku życia.

Filip Gołębiewski: Platformy społecznościowe zdają sobie sprawę, że ich aplikacje są szkodliwe dla dzieci

2026-06-19
Filip Gołębiewski/ Fot. Facebook

Filip Gołębiewski/ Fot. Facebook

PR PiK - Rozmowa Dnia - Filip Gołębiewski

2,5 godziny dziennie na TikToku. Serwis z treściami pornograficznymi na drugim miejscu w zestawieniu najpopularniejszych stron internetowych. Tylko 6 minut każdego dnia na edukacje online - to wyniki najnowszego raportu z monitoringu aktywności dzieci i młodzieży w internecie, który w poniedziałek zaprezentowano w Sejmie.

Tak intensywne korzystanie z internetu zagraża bezpieczeństwu dzieci i ich prawidłowemu rozwojowi - mówił w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK Filip Gołębiewski, wskazując, że potrzebujemy nie tylko zakazów, ale odpowiednich przepisów prawa.

- Platformy cyfrowe powinny wreszcie zacząć ponosić odpowiedzialność za negatywny wpływ mediów społecznościowych na młodych ludzi - podkreślił.

Jak wynika z raportu „Internet dzieci 2026", opracowanego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, w samej Brukseli działa 29 tysięcy zarejestrowanych lobbystów technologicznych. Na poziomie Unii Europejskiej najintensywniejsze działania lobbingowe prowadzą Google, Meta, Apple, Amazon i Microsoft. W Polsce w tym gronie jest jeszcze TikTok.

O ważnych sprawach z ważnymi gośćmi...

„Rozmowa Dnia” – od poniedziałku do piątku
po wiadomościach o godzinie 8:30.
Prowadzą: Adriana Andrzejewska-Kuras
Agnieszka Marszał,
Iwona Muszytowska-Rzeszotek
i Maciej Wilkowski.


Na Wasze pytania i uwagi czekamy
pod adresem mailowym:
rozmowadnia@radiopik.pl
Adriana Andrzejewska-Kuras/fot.: Piotr Ulanowski

Adriana Andrzejewska-Kuras/fot.: Piotr Ulanowski

Agnieszka Marszał/fot.: Piotr Ulanowski

Agnieszka Marszał/fot.: Piotr Ulanowski

Iwona Muszytowska-Rzeszotek/fot.: Piotr Ulanowski

Iwona Muszytowska-Rzeszotek/fot.: Piotr Ulanowski

Maciej Wilkowski/fot.: Piotr Ulanowski

Maciej Wilkowski/fot.: Piotr Ulanowski

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę